farfromfearless
Zamiast faktów kryzysowych świńska grypa
Nie tak dawno w www.asbiro.pl organizowaliśmy konferencję na temat nadchodzącego kryzysu. Nie za bardzo lubię poruszać na blogu tematy związane z wielkimi finansami czy wielką ekonomią. Jako mały przedsiębiorca wolę się skupić na prostych, małych i realnych dla każdego tematach. Właśnie jak ktoś zarobił kilka tysięcy zł, czy jak rozwiązał jakiś problem. Takie drobne przemyślenia życiowe. Jednak dzisiaj trochę o tych wielkich sprawach chciałbym porozmawiać, bo to przeważnie interesuje ludzi ostatnio na przeróżnych spotkaniach ze mną.
To co przeciętny człowiek wie o kryzysie to przeważnie tyle co w skeczu Johna Birda i Johna Fortune. A więc tzw. kredyty “subprime”, które zostały celowo stworzone dzięki Bilowi Clintownowi w 1997 roku. Miały one na celu (przynajmniej oficjalnie) umożliwienie kupna domu dla każemu amerykańskiemu obywatelowi. Mało kto wie, że w ameryce całe tysiące ludzi nie mających dachu nad głową mieszka w przyczepach kampingowych.
W imię walki z rasizmem, dzięki ustawom i powołaniu dwóch agencji Freddie Mac oraz Fannie Mae rozpoczął się wyścig sprzedawców hipotek. Wtedy powstały hasła, że człowiek ze zdolnością kredytową to ten któremu bije puls oraz definicja takiego człowieka jako NINJA – No Income No Job no Asset. Takie hipoteki zostawły zebrane “do kupy”, opatrzone w rating AAA i sprzedane. I handlowano sobie nimi z rąk do rąk, nadymano balonik aż pękł.
Wszelkie zawirowania ekonomiczne, walutowe, itd są bezpośrednio z tym związane, a ponoć to tylko mała drobnostka w porównaniu z innymi przekrętami. Pytanie brzmi czym to się może skończyć. Może trochę faktów o wartości tych “Toksycznych Aktywów”, abyście uzmysłowili sobie skalę zjawiska.
Według szacunków Szwajcarskiego Bank for International Settlements (www.bis.org), łączna wartość derywatyw (instrumentów pochodnych) na świecie przekroczyła sumę (po naszemu) 1144 biliona dolarów, albo inaczej 1,144 biliarda. Amerykanie mają nieco inny system liczebnikowy (liczebniki główne wiki). Po amerykańsku to by było 1144 tryliona dolarów czyli 1,144 kwadryliona dolarów. A więc mniej więcej tyle – 1 144 000 000 000 000. Trzymajmy się jednak naszej nomenklatury i 1144 biliona dolarów.
Aby to lepiej zrozumieć kilka faktów aby przybliżyć sobie skalę wartości wszystkich instrumentów pochodnych:
1. PKB USA to ok. 14 bilionów
2. Ilośc pieniędzy w USA to również ok. 15 bilionów USD
3. PKB całego świata to ok. 50 bilionów USD (1144 biliona to 22 razy więcej niż PKB świata)
4. Wartość nieruchomości całego świata szacuje się na ok. 75 bilionów USD
5. Wartość rynku akcji i obligacji całego świata szacuje się na ok. 100 bilionów USD
6. Same duże banki posiadają derywartywy o wartości 140 bilionów USD
7. Bear Stearns posiadał nie mniej niż 13 bilionów USD w derywatach gdy w marcu zbankrutował. Freddie Mac, Fannie Mae, Lehman Brothers i AIG również zbankrutowały z powodu `complex securities’ i derywatyw.
8. Populacja planety to ok. 6 miliardów ludzi. A więc sam rynek derywatyw reprezentuje ok. 190 000 USD na głowę mieszkańca.
Jak widzicie nie jest ciekawie. Większość krajów na świecie straty banków z dyrewatyw chce pokryć pieniędzmi od podatników, a więc takich oto nas malutkich ludzików. Biorąc pod uwagę, że każdy na planecie by się złożył, musielibyśmy na głowę w podatkach zapłacić 190 tys, dolarów. Jeżeli to domino upadłościowe będzie trwać odbudowa zajmie spokojnie ze 3 może 4 pokolenia. Jak widzicie nie jest tak ciekawie. W mediach powiedzą, że banki straciły, że “toksyczne aktywa”, ale nikt nie powie, że w grę wchodzi kwota 22 razy przekraczająca PKB świata. Albo nie powiedzą nic, bo na świńską grypę zmarło 15 osób i to jest ciekawe. Zwykła zabija tylko 1 milion. Jak powiedział Stalin śmierć kilku ludzi to jest tragedia, śmierć milionów – statystyka.
Inną sprawą natomiast jest sprawa USA i Chin. O ile USA jest zadłużona po uszy na ponad 10 bilionów (musieliby oddać 2/3 wszystkich wydrukowanych i elektornicznych dolarów) tak Chiny są ich głównym wierzycielem. w 2000 roku Chiny posiadały 156 mld dolarów rezerwy walutowej, natomiast w marcu 2009 1,95 biliona. To są tylko oficjalne dane. Jak więc widać regularnie przez blisko 10 lat skupowały amerykańskie dolary, miesiąc w miesiąc po 20 do 80 miliardów dolarów. Chińczycy po prostu wysyłali do ameryki towary, za które dostawali dolary, a za te dolary kupowali obligacje amerykańskie i finansowały potworny deficyt bużetowy ameryki.
Wyobraźcie sobie, że miesiąc w miesiąc Chińczycy pożyczają wam po 50-70 miliardów, aż tu ni z tąd ni z owąd mówią w październiku 2008 stop. Mało tego stop, zamiast kupować obligacje, sprzedali ich w październiku za 20 miliardów dolarów. W listopadzie i grudniu znowu kupili za ponad 60 miliardów, a w styczniu znowu sprzedali za ponad 30 miliardów, a w lutym znowu kupili za ponad 40 miliardów.
Hilary Clinton zaraz po zaprzysiężeniu w połowie lutego odwiedziłą Chiny, zapewne ze specjalną misją
. Powiedziała tam “Jestem przekonana, że rząd i bank centralny Chin podejmują rozsądną decyzję kontynuując inwestowanie w obligacje rządowe USA … To bezpieczna inwestycja … Nie byłoby w interesie Chin gdybyśmy nie byli w stanie ożywić naszej gospodarki”. Co to oznacza w języku dyplomacji sami możecie się domyśleć. Tymczasem wojsk Amerykańskich w Afganistanie, który graniczy z Chinami, przybywa.
W telewizji tego nie da się zobaczyć, jednak fakty powoli wyciekają. Ciekawe tylko czy głośna ostatnio próba koncesjonowania internetu i zapis w tzw. traktacie lizbońskim wprowadzenia w europie kary śmierci za udział w zamieszkach to przypadek czy raczej powiązanie z kryzysem. Za morderstwo nie chcą karać śmiercią, a za udział w zamieszkach a i owszem. Za małymi pionkami jesteśmy aby to pojąć.
Tak jak pisałem. Biznes, świat i nasze własne życie to jedna wielka wielopłaszczyznowa, wilopoziomowa i wielowymiarowa gra strategiczna z udziałem miliardów graczy – zwykłych pionków jak i potężnych figur. Jeżeli interesuje was temat polecam wam książkę “Oni wiedzą lepiej”, która opisuje świat na granicy ekonomii i socjologii i zbliżycie się do zrozumienia naszej roli w tej grze.
Oni wiedzą lepiej
www.towartoczytac.pl/produkty-54,oni-wiedza-lepiej.html
Dużo na podobne tematy pisze także Tomek Urbaś na swoim blogu (www.urbas.blog.onet.pl), jeden z lepszych ekonomistów opierający się na faktach, a nie bredzący papkę medialną. Tomasz przyjął moje zaproszenie na Myśleć Jak Milionerzy w Gdańsku, tak więc zapowiada się rzeczowy wykład o światowej ekonomi, gdyż powyższe fakty pochodzą z przytoczonych przez niego źródeł.
I na koniec kilka ciekawych ogłoszeń:
1. Organizowane przezemnie i MIchała Toczyskiego spotkania nazywane Praktyka Sukcesu www.praktykasukcesu.pl się rozwijają. Zaczynamy je organizować nie tylko w Warszawie, ale także w Poznaniu i Łodzi. Zapraszam was serdecznie. Zapraszamy także aktywne osoby z innych miast do współpracy przy organizacji podobnych spotkań od września w innych wiekszych miastach.
2. W czwartek 14 maja z innej okazji będzie można się spotkać w Warszawie z Andrzejem Haniszem. Będzie prowadził takie małe spotnia. A że jest to człowiek ciekawy (wystąpi na MJM) przekonacie się na jego stronie, tam też szczegóły spotkania – www.andrzejhanisz.pl.
3. Podsumowaliśmy już działalnośc Alternatywnych Lekcji Przedsiębiorczości w roku szkolnym 2008/2009. Wyniki podsumowania przedstawię w następnym poście. Będzie ciekawie.
Liczba komentarzy: 15
Paweł Krzyworączka
Czekałem na taki wpis. Dzięki Kamil!
Ludzie mają klapki na oczach. Ciekawe do ilu osób tak naprawdę dotrze to, co napisałeś. Pewnie najwyżej do kilku procent. I pewnie tylko na chwilę zostanie w ich głowach. A sytuacja jest bardziej niż poważna. Jest dramatyczna.
W mediach podają papkę: kryzys już chyba się kończy, giełda dziś jest na plusie, zwiększono gdzieś tam sprzedaż (może na Księżycu?) itd. Problemu nie widzą. Zero reakcji. Mają nas w tyłku. Albo – nie wiem co gorsze – są bez wyobraźni, jak większość, przykro napisać, ludzi.
Nie będę rozpisywał się o sytuacji gospodarczej Świata. Napisałeś w skrócie, co trzeba. Napiszę, jak ja widzę prawdopodobny rozwój wydarzeń. Jest to jeden z możliwych scenariuszy. Niemożliwe? Hmmm, jak ktoś nie ma wyobraźni, to niemożliwe.
SCENARIUSZ
USA wisi Chinom masę szmalu. Masę. Chiny zjadają same siebie. Rozpędzona gospodarka zaczyna gwałtownie hamować. Bardzo gwałtownie. Ludzie są zwalniani z pracy. Nie mają co jeść. Każdego miesiąca kolejne miliony chińskich rodzin zaczynają cierpieć głód. Wiedzą, kto jest winny: USA. Wróg numer 1.
Jest styczeń 2010. Nowy Rok nie był obchodzony szczególnie wesoło. Sytuacja na Świecie jest niezwykle napięta. Chiny to inna mentalność. Być może tzw. “cywilizowany świat” przełknąłby taką czarną polewkę i “wybaczył” Stanom Zjednoczonym. Ale nie Chiny. Nie Chińczycy. Miliony Chińczyków wymuszają na swoim rządzie reakcje. “Stany muszą nam oddać pieniądze. Chcemy żyć!” Wojska amerykańskie są w pełnej gotowości. Świat podzielił się na 2 obozy: Chiny i Rosja kontra reszta Świata. Chiny stawiają ostateczne ultimatum: USA ma 30 dni na przyznanie się do winy za “całe zło tego Świata” i oddanie Chinom tego, co im się należy. Stany próbują nakłonić cały “cywilizowany świat” do powstrzymania Chin. Konflikt nuklearny wydaje się nieunikniony. Są tylko 2 wyjścia.
Pierwsze: USA przyznaje się do porażki, do gnojenia Świata, do napadania od wielu dziesięcioleci na inne kraje dla korzyści różnego typu (może ktoś nie wie, że USA zaatakowały militarnie inne kraje – najczęściej pod szyldem “dobra ogólnego” – blisko 200 razy), do produkcji dolarów bez pokrycia… Następuje rozpad USA. Chiny zajmują część obecnego terytorium USA. Mapa Świata zmienia się nie do poznania. Konflikt nuklearny jest zażegnany. Świat przez kilkadziesiąt lat odbudowuje się z mega-krachu. Dolara już nie ma.
Drugie: USA idą w zaparte: “to Chiny są złem tego Świata!” Następuje odliczanie. 10 dni, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1… Stany pierwsze wystrzeliwują pociski atomowe (jakże by inaczej!). Uprzedzają minimalnie tylko Chiny. Polska trzyma z USA. Nasza tarcza “antyrakietowa” próbuje spełniać swoje (?) zadanie. Kilka rakiet spada na nasz kraj. Polska, jako jeden z pierwszych krajów – przestaje istnieć. Tysiące ładunków atomowych wybucha na całym Świecie. III wojna światowa. Ostatnia wojna. Równoważnik detonacji wielu bilionów ton trotylu zrównuje z ziemią wszystko. Nie ma nic. Tylko promieniowanie. Na Ziemi życie odrodzi się może za kilka milionów lat. The end.
Jeśli ktoś ma inny scenariusz – piszcie. Może parę osób więcej otworzy oczy.
Pozdrawiam tym razem bez uśmiechu (albo przez łzy),
Paweł Krzyworączka
http://tajemniceebiznesu.pl/ – szkolenie z e-biznesu 6 czerwca w Krakowie!
Bartek Popiel
Pamiętam jak w zeszłym roku na katowickim MJM Jan Fijor opowiadał o kryzysie. Kilka rzeczy bardzo trafnie przepowiedział. Dlatego warto słuchać praktyków biznesu.
Jednak mimo kryzysu da się zarabiać pieniądze tylko trzeba mocno chcieć, wierzyć, że się uda, szukać mentorów, czytać mądre książki i najważniejsze-działać
Pozdrawiam,
Bartek
Dobrzyński
Uważam że wojna nuklearna to czarny scenariusz. Wydaje mi się że Chiny, które w każdej chwili mogą zagrozić wymianą rezerw walutowych w dolarach, są świadome swojej pozycji. Stany zjednoczone, które borykają się z problemami finansowymi mogą mieć znaczne trudności.
Z drugiej strony wojna może nakręcić zyski banków. Jednak to tylko domysły.
W przyszłości to już nie USA będzie rozgrywać karty, lecz właśnie Chiny.
Pozdrawiam czytelników
Paweł Dobrzyński
Sempowicz Jerzy
Akurat tak się składa, że handluję towarami pochodzącymi z Chin i mam kontakt z ludźmi , którzy tam latają po towar. Sam jeszcze osobiście nie byłem, ale wiadomości mam z pierwszej ręki.
Chiny to jedna wielka fabryka. I póki co ludzie są “bogobojni”, cisi i spokojni.
Ale to się powoli zmienia. Chińczycy mają coraz szerszy dostęp do telewizji i internetu. Widzą coraz częściej jak reszta świata, zwłaszcza Amerykanie bawią się ich kosztem i za ich głównie pieniądze. Ludzie wschodu to inna mentalność, całkowicie inna. Są pokorni i pracowici, w sumie od wieków przyzwyczajeni do wyzysku i surowości , ale jak już powstaną to świat będzie ich jak za czasów Dżyngis Hana. Może mylę Mongołów z Chińczykami, ale chodzi mi o wschodnią mentalność. Nie będzie litości. W zasadzie Amerykanie sami wpędzili się w kłopoty. Jak za czasów Imperium Rzymskiego konsumpcjonizm i hedonizm doprowadziły do upadku wielkiego mocarstwa. W zasadzie porównując czasy i możliwości większego mocarstwa niż USA. Chiny już rozdają karty i ta sytuacja będzie się pogłębiać. Gdy Chińczycy dojdą do wniosku, że Ameryka już nie wchłonie nic więcej z ich produkcji, ten cały układ się zawali. Chińczycy odbiorą wtedy co ich, realizując amerykańskie obligacje. to nie Tybet będzie spornym terytorium chińskim.. To USA już jest terenem o który będzie się toczyć spór… Sławna Hilary Clinton zaraz po wyborze na wicka skierowała do Chin prościutko swoje kroki…
Obyście żyli w ciekawych czasach…
Sempowicz Jerzy
http://www.reloj.pl
http://www.sempowicz.pl (blog)
tadeusz
IMHO warto wspomnieć, że agencja Fannie Mae została powołana jeszcze za rządów Pana Franklina Delano Roosevelta, a Freddie Mac za Pana Richarda Milhouse’a Nixona.
Nie tylko jeden Pan Clinton popierał mieszkalnictwo… USA dzielnie przez większą część XX wieku się chyliły w stronę socjalizmu, co za Pana Obamy niewątpliwie przyspieszy.
Andrzej Chaberski
To, co mówi Aroon Ross jest dobrą receptą. http://www.youtube.com/watch?v=S3vLCwXnroQ
Czy Jan Fijor, „10 przykazań boskich to jest cały kodeks” http://www.viddler.com/explore/kcbe/videos/19
Albo rada bogatego ojca z książek Kiyosakiego : „zawsze mówić prawdę”
Trzeźwymi ludźmi trudniej się wysługiwać i organizować im kryzysy.
Na prawdziwych rzeczach trudno się zawieść. Tego się można trzymać.
Na to ma się wpływ – odpowiadać samemu za siebie i to chyba jest recepta.
Mówienie prawdziwych rzeczy to podstawa, dlatego to bardzo dobry pomysł, co ci ludzie mówią.
W oparciu, o co coś jest chore? Czy w oparciu o co coś jest dobre albo złe?.
Jak ktoś zna prawo i nawet 10 przykazań, ale nic to dla niego nie znaczy? To, co będzie robił? Nawet jak zostanie prezydentem.
I o to chodzi.
Jeśli 10 przykazań czy Bóg nie są wystarczająco praktycznym rozwiązaniem wtedy potrzebne są zewnętrzne prawa, bo ludzie nie są zdolni do samokontroli, do odpowiadania samemu za siebie i życia na własny rachunek. Mocne prawa, żeby nie było tak łatwo się w tym połapać.
I potrzebne były komisje z ludźmi niezbyt szczęśliwymi w sobie i przez to nadmiernie konsumującymi i nadmiernie kontrolującymi wszystko dookoła.
A to tylko jeden kryzys.
W audycji internetowej http://www.asbiro.pl/komentarz.php słyszałem, żeby pamiętać, że nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się nos drugiego człowieka.
Ale są jeszcze inne nosy. Kabanosy.
Anthony Robbins w „Obudź w sobie olbrzyma” pisze, że przemysł mięsny zużywa więcej energii niż którakolwiek inna gałąź przemysłu w Stanach Zjednoczonych.
Zredukowanie go o 50% pozwoliłoby uniezależnić się od elektrowni jądrowych. Ponadto niszczy ziemię i wodę.
Ponadto krowa wcale nie chce iść, na stanowisko z pistoletem na prąd i trzeba jej przyłożyć prętem. Do tyłu nie da rady, po bokach barierki z tyłu kolejna krowa, a na końcu zamknięte.
Żeby się ruszyła trzeba jej prętem przylać. To trzeba zobaczyć, bo kto uwierzy, że z oczu krowy ciekną łzy. Bała się jak cholera. Ja widziałem.
Też miała nos, ale nie ludzki, to pieprzyć krowią wolność.
Nie często chodzi człowiek do rzeźni, a może warto.
To też 10 przykazań. Ekonomia, do której trzeba dokładać z podatków i kryzys nie tylko dla krowy.
A kto wie, co stanie się z zabetonowanymi odpadami nuklearnymi za kilkaset lat?.
O tym, co się dzieje z odpadami nuklearnymi nie wiem. Kiedyś się głęboko zakopywało.
To odchody, które rozkładają się długo i to jeszcze nie całkowicie.
Jak to gówno pojawi w obiegu może minie setki lat, ale później nie będzie wesoło.
Też kryzys.
Biznes robiony na zasadzie ciesz się teraz i płać jutro, który kładzie wszystko do grobu.
Chyba, że to nie prawda.
Sempowicz Jerzy
I jeszcze jedna ciekawostka. Chińczycy mają tak dużo dolarów i amerykańskich obligacji, że nie bardzo wiedzą co z tym gorącym kartoflem zrobić. A sytuacja jest kuriozalna. Na samą wieść , że Chińczycy chcą rzucić to na rynek wartość obligacji jak i samego dolara poleci tak na pysk, że zostaną oni z ręką w nocniku. rynek zareaguje tak szybko, że nie zdążą sprzedać 1/10 swoich aktywów. Ich własne zasoby skurczą się do zera prawie, a tego nie chcą. jednak nikt nie docenia Chin i mądrości tego narodu. Otóż Chińczycy zamieniają po cichu dolary na inne walory. Mają już ponad 1100 ton zapasów złota i niedawno wykonali złoty strzał. Za “pożyczkę” dolarową dla będącej w kłopotach Rosji i Brazylii zapewnili sobie dostęp do surowców w postaci ropy naftowej po odpowiednich kursach w przyszłości. Doprawdy uczmy się od Chińczyków
Sempowicz Jerzy
Zegarki w sieci http://www.reloj.pl
Zegarki z przymrużeniem oka (blog) http://www.sempowicz.pl
Darmowy kurs fotograficzny dla laików http://www.reloj.pl/gratisy
Nowak Łukasz
Chiny są na najlepszej drodze do wygrania wyścigu finansowego i stać się megahipermocarstwem, wyprzedzając o lata świetlne gospodarki całego świata..
Co do konfliktu zbrojnego… hmm Chiny są teraz bankiem i to oni rozdają karty. Mam przekonanie, ze zabijanie dłużnika nie odda nam pieniędzy mu pożyczonych… Wierzę, że się dogadają.
Dobrowolne niewolnictwo USA?
Jedno jest pewne. Świat już nigdy nie będzie wyglądał tak samo.
Paweł Krzyworączka
Łukaszu, święte słowa!
Miałem tylko czytać dalej ten wątek, nie zawracając Wam zadków pisaniem, ale na Twoje słowa musiałem: “Jedno jest pewne. Świat już nigdy nie będzie wyglądał tak samo.”
Świat się zagalopował zbytnio. Prawdziwe wartości – w skali globalnej – są na marginesie. Rozwój duchowy? Miłość bliźniego? Marzenie o gwiazdach? (chyba tylko z tańca z gwiazdami, hehe) Tylko kasa – człowieka nie ma. Nie istnieje. “Ale jak nie istnieje?” – ktoś spyta. Ano nie istnieje. Dla innych Ciebie nie ma. Chyba że akurat wpadniesz pod pociąg czy coś w tym stylu i w mediach pokażą Twoje flaki… wtedy będziesz mieć swoje 5 minut. A potem wszyscy zapomną o Tobie. I o mnie też.
Czekają nas zmiany.
Na “delikatne przemiany” bym nie liczył. Dlaczego? Hmm, a czy ktoś sobie wyobraża, że politycy zmieniają tok myślenia? Że oligarchowie dają sobie spokój z panowaniem nad światem i kontemplują od rana do nocy nad sensem życia…? Itp., itd.
Nie ma raczej szans na spokojne zmiany. Wojna by rozwiązała wiele problemów. Nuklearna – wszystkie. Konwencjonalna – część.
W obliczu wojny, głodu, niedostatku w ludziach obudzą się nowe uczucia, emocje. Ludzie zaczną być znowu ludźmi. Czy można to osiągnąć bez wojny? Hmm, a jak???
Pozdrawiam,
zawsze optymista – Paweł Krzyworączka
http://tajemniceebiznesu.pl/ – pozostało Ci tylko nauczyć się ebiznesu, zarobić kasę i uciec na Księżyc…
PS. Tak, tak – optymista. To co napisałem nie świadczy o pesymizmie czy negatywnym nastawieniu. Świadczy o używaniu umysłu (może chociaż od czasu do czasu, hehehe)
Andrzej Chaberski
> “Jedno jest pewne. Świat już nigdy nie będzie wyglądał tak samo.”
No tak nic się nie zmieniło.
Od tysięcy lat walka gangów, kto będzie numerem jeden, numerem dwa itd. ma wartość i to jest mądrość narodów.
JANDULSKI
WITAJ KAMIL! DZISIAJ PRZYPADKOWO ZNALAZŁEM ARTYKUŁ O TOBIE W SIECI. NIE UKRYWAM, ŻE WCZEŚNIEJ O TOBIE NIE SŁYSZAŁEM. PRZECZYTAŁEM GO I POSTANOWIŁEM ODWIEDZIĆ TWOJĄ STRONĘ. JESTEM POD WIELKIM WRAŻENIEM!!! NAPRAWDĘ MASZ NIE TYLKO WIELKĄ WIEDZĘ ALE I POUKŁADANE W GŁOWIE. ŚWIADCZY O TYM TWOJA FIRMA I SUKCES JAKI ODNIOSŁEŚ. BĘDĘ ODWIEDZAŁ TWOJĄ STRONĘ REGULARNIE!!! SERDECZNIE POZDRAWIAM, TRZYMAJ SIĘ! M.J.
adrianger
Przeczytałem powyższy scenariusz oraz komentarze do niego i jestem przerazony pesymizmem i przekonaniem autora o majacej nadejsc destrukcji, pogorszenia sytuacji na rynku itd.
Tak naprawde jeszcze 4 miesiace temu nikt na swiecie nie mowil o jakims kryzysie gospodarczym – jedynie o kryzysie finansowym, bo upadlo kilka bankow, co skupowaly watpliwe instrumenty finansowe, po drodze zle zratingowane…
Dzis tak naprawde nie wiele sie zmienilo – troche wzroslo bezrobocie, troche mocniej spadlo PKB. No ale system gospodarki rynkowej co jaikis czas przezywa kryzys, po czym wraca na sciezke zrownowazonego wzrostu. A gielda – to tylko gielda – pewna wycena aktywow, dzis +5% jutro -5% i tak w kolko, oddaje “czesciowo” sytuacje w nie duzej liczbie przedsiebiorstw, ktore akurat sa notowane (ok 300 w Warszawie), a ile jest spolek w polsce? Milion? a tu tylko 300… mala reprezentacja.
Jesli chodzi o sytuacje w USA… to predzej upadnie Europa, Azja i cala reszta. Ameryka sie otrzasnie szybciej niz myslimy i dalej bedzie “Super size me”
Mowie to z wieloletniego doswiadczenia z Ameryki.
pozdrawiam,
Adrian.
you-are-free
Obniżmy wszyscy ceny nieruchomości w Polsce. Oderwijmy łapy wyzyskiwaczy od naszych portfeli. Każdego stać na mieszkanie czy dom bez wysokiego kredytu hipotecznego. PRZECZYTAJCIE
https://psychic.bblog.pl/wpis,jak;obnizyc;ceny;nieruchomosci;w;polsce;zrobmy;to,24670.html
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-