farfromfearless
Wywoływanie lawin.
Właśnie przeczytałem komentarze w ostatnich 2 postach. W zasadzie nie właśnie, bo blisko godzinę temu. Godzinę, którą sporo myślałem. Zastanawiałem się nad tym, kto stworzył te komentarze.
Naturalnie pewne jest to, że komentarze napisali czytelnicy. Czyli Wy lub Ty. Gdybym jednak nie stworzył postów, komentarze by nie powstały. Podsumowując. Gdyby nie ja, takich komentarzy by nie było i gdyby nie czytelnicy również by nie było. Skoro powstanie komentarzy uzależnione jest od dwóch osób to czy każdy z nich jest jego autorem?
Dlaczego o tym piszę. Ano dlatego, że właśnie zrozumiałem na czym polega działalność na wyższym poziomie w biznesie. Na poziomie, gdzie mało rzeczy robisz samodzielnie, a musisz wpływać na ludzi, którzy wykonują całą pracę. Właśnie poprzez tą małą analogię z komentarzami.
Dwa posty o motywacji i jak do tej pory 23 komentarzy z czego przynajmniej 3 o wiele lepiej oddające to co chciałem przekazać w swoim poście! Można to uprościć. Ja dałem ciała, bo znalazły się osoby, które według mnie trafniej oddały to co chciałem napisać.
Mam taki mały biznes, który nazywa się ESC Network www.escnetwork.pl. Polega na udostępnianiu połączenia internetowego poprzez Radio. W jego stworzeniu odegrałem całkiem sporą rolę. Oprócz sfinansowania (hehe), kilka razy byłem nawet na dachach, aby zainstalować anteny, ale to drobny szczegół. Resztę pracy wykonują inni. Hubert, Grzegorz i inne zaangażowane osoby.
Ktoś kto patrzy z boku, może powiedzieć, że to nie ja tworze ESC Network, że nie ja tworze każdego “mojego” biznesu, tak samo jak Ja nie tworze komentarzy. Wszelakie biznesy tworzą ludzie.
Zaraz po założeniu Aragon.pl ładnych kilka lat temu, pracowałem tylko z Tomkiem Kapelakiem, moim wspólnikiem (www.kapelak.pl). Pracowało nam się zdalnie i bardzo dobrze. Niedługo potem zaczął pomagać mi brat i wielu innych ludzi. To co mnie denerwowało, to to, że inni robili wszystko inaczej, nie tak jak ja bym chciał. Nie robili tego gorzej czy lepiej. Poprsotu inczej a mnie to denerwowało.
Wtedy działaliśmy jak szaleni. Otwierałem serwis, samodzielnie administrowałem nim przez 2-4 miesiące i zatrudniałem, a raczej prosiłem o pomoc znajomych, aby pędzili je dalej. Bardzo dobra strategia. Wtedy mogłem powiedzieć, że to ja tworze biznesy.
Dzisiaj uczę się czegoś nowego. Tak jak wpływam na ludzi aby pisali komentarze które lepiej oddają to co chce powiedzieć, tak muszę wpłynąć na ludzi aby stworzyli serwisy lepsze niż Ja. Jeszcze nie bardzo mi to wychodzi. Efekt zobaczycie niebawem w najbliższej premierze serwisie www.mail4master.pl (mówiłem, że trzeba coś wymyśleć na maile).
Moje biznesy są tak samo moje, jak moje są wpisywane przez was komentarze na blogu.
Chciałbym was na zakończenie zaprosić do obejrzenia strony www.ententa.pl i poczytaniu o kimś takim jak Piotrek R. Michalak. Człowiek, który w Warszawie będzie przeprowadzał prezentacje na MJM.
Wcześniej pisałem wam w blogu o motywacji. Tak piękna sprawa. Ale od chciejstwa się nic nie dzieje! I tutaj przykładem jest według mnie Piotrek. Nie znam jego historii za dobrze. Wymieniłem z nim w ostatnich latach kilka maili i telefonów, jednak powiem wam jak to wygląda z mojego punktu widzenia.
Zakładam sobie firmę, pracuję, jeden serwis drugi, dużo czytam, jeżdżę na konferencje itp. Nagle jakieś 2 lata temu w branży pojawia się ni stąd, ni zowąd ktoś zwany Piotrek Michalak i Ententa i wciągu zaledwie 2 lat zrobił to co zrobił (ciekawskich odsyłam na strone).
Nie wiem czy Piotrek specjalnie się motywował do działania, napewno opowie o tym na konferencji. Wiem jednak jedno. Że przeciętnie ludzie najpierw 3 lata mówią, że chcą coś zrobić, potem 2 lata mówią że to robią. Im głośniej tym lepiej, a po roku serwis jest gotowy.
Nie znałem nikogo takiego jak Piotrek Michalak. Aż tu nagle w ciągu 2-3 miesięcy słyszę o nim z różnych stron świata. Jeden z niewielu ludzi, którzy IMO robią to co mówią i są w tym zajebiście dobrzy.
Piotrka będzie można posłuchać w Warszawie, Białymstoku i Olsztynie.
Na koniec przepraszam za nieregularność blogów. Jakiś czas temu postanowiłem pisać codziennie. Nieregularność pewnych zajęć nie zawsze mi na to pozwala. Ale daje sobie miesiąc aby to osiągnąć.
Liczba komentarzy: 5
jaras
czasem jest nam bardzo trudno zaakceptowac rolę, jaką się spełnia w życiu, chcielibyśmy tak, tak i tak, a jest tak, tak i tak
czasem myślimy, że powinniśmy to, to i to, a tymczasem robimy to, to i to i wydaje nam się, że coś jest nie tak…
naprawdę wielką sztuką i rzadkością jest spotkać kogoś, kto robi swoje i czuje się w tym dobrze – pokutuje opinia, że praca to wysiłek, więc jak coś przychodzi ot tak, to znaczy, że coś jest nie tak…
heh
Mateusz Brodnicki
Drogi Kamilu,
Na początku tego wpisu zadałeś pytanie:
“Skoro powstanie komentarzy uzależnione jest od dwóch osób to czy każdy z nich jest jego autorem?”
Potem sprytnie temat obszedłeś
dochodząc swoją drogą do dość trafnych moim zdaniem wniosków.
Jednak na tak postawione pytanie odpowiedzieć trzeba przecząco: otóż nie, nie jesteście obaj autorami tego samego komentarza!
Twoje przemyślenia dały solidny podkład pod przemyślenia innych.. A być może nawet impuls do uzewnętrznienia już dawno istniejących myśli. Jednak przypisując sobie autorstwo wypowiedzi innej osoby moim zdaniem posunąłeś się troszeczkę za daleko i musnąłeś rejony hm.. arogancji?
Oczywiście wyolbrzymiam i proszę traktować to co napisałem z lekkim przymrużeniem oka
Jednak mówiąc już zupełnie poważnie, czy uzasadnionym, a przede wszystkim poprawnym twierdzeniem byłaby teza, że Arystoteles jest współautorem teorii względności? Czy twórca (twórcy) języka HTML są współautorami tego bloga – a idąc jeszcze dalej – współautorami tych wypowiedzi?
Przecież bez nich nie powstałby ten blog, nie mówiąc o całym Internecie (a co z autorem Internetu?:)) Przykładów można oczywiście mnożyć…
Otóż oczywiście na wszystkie te pytania trzeba odpowiedzieć przecząco. Kierować ludźmi, dzielić się swoimi doświadczeniami i wpływać na decyzje nie zawsze znaczy być ich współautorem. A w przypadku tych komentarzy na pewno nie znaczy
Czy mógłbyś zacytować gdzieś ów komentarz i opatrzyć go własnym nazwiskiem?
Tak wiem przyczepiłem się i roztrząsam coś co tak naprawdę nie było przedmiotem wpisu..
No ale musiałem swoje powiedzieć
To znaczy, że uważnie czytam!
Oby tak dalej Kamilu! Czytam wszystkie twoje złote myśli, choć nie komentuję.. Być może będę to robił częściej? Tylko już nie tak uszczypliwie
Tak trzymaj!
Pozdrawiam wszystkich
Rude Dude
Bez przyczyny nie ma skutku. Ktoś coś inicjuje i zaczyna się coś dziać.
PS: Już się nie mogę doczekać regularnych wpisów. Twój blog Kamilu jest jedynym jaki odwiedzam w jakimś celu, a nie przypadkiem.
Jan Miodek
trudno być twórcą (stwórcą?) i tworzywem zarazem…
ale okazuje się, że Wasz boski K. jest nim!
Rude Dude
Zapomniałem wczoraj dodać, że nawet tu na blogu widać postawe Kamila do działania. Potrzebujemy czegoś na maile to zrobimy http://www.mail4master.pl/
Oczywiście jest także postawa nie zwracania wagi na szczegóły, więc mamy w logu owej strony adres mail4master.com pod którym na razie niczego nie ma ![]()
“[404] File Not Found”
Co do komentarza wyżej to wygląda to tak że wszyscy tu się zachwycamy jak ten Kamil działa i w ogóle, daje nam motywacje… A my co? Dyskutować możemy, to dyskutujmy. Ja idę programować…
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-