farfromfearless
Użyteczność krańcowa i nagrania
W ekonomi istnieje takie pojęcie jak użyteczność krańcowa. W skrócie mówi ona o tym, że cieszymy się coraz mniej z każdej następnej jednostki produktu, który konsumujemy. Pierwsza ryba jest smaczniejsza, niż druga, a na tysięczną patrzeć już nie możemy. To też cieszymy się jak jak dostaniemy pierwszą robotę na etacie, a po 10 latach cholera nas bierze. Tak samo jest z wędkami.
Mówi się, że gdyby nie pracownicy i klienci to biznes byłby jak bajka. Pewnie wymyślił to jakiś urzędnik, bo o sobie nie wspomniał. Bo jak na naszych wykładach opowiadał profesor Andrzej Blikle, a bardzo mądry to człowiek, gdyż jest i profesorem i gościł na liście WPROST, a obydwie te rzeczy nie są proste – nie należy oczekiwać rezultatów tylko postępów.
Zarówno w przypadku pracowników jak i klientów widać postęp. Pracodawcy i pracownicy z biegiem czasu uczą się współpracować gdyż z każdym przepracowanym dniem znają się coraz lepiej, a i klienci to w większości bardzo poczciwi ludzi, którzy potrafią naprawdę wiele zrozumieć i pomóc. W każdym bądź razie widać postęp.
Ze 2 lata temu musiałem zaktualizować KRS w fundacji. Zebrałem papiery, 650 zł wpłaciłem, złożyłem i czekam … . W 86 dniu czekania poprosiłem żonę, aby podjechała do KRS zapytać się o co chodzi. Tam Pani nie wiedziała skąd te pretensje, gdyż KRS ma ponoć 90 dni na odpowiedź. Ale była też na tyle uprzejma, że podpowiedziała, aby złożyła podanie o przyspieszenie jeżeli zależy jej na czasie. W efekcie KRS odpisał po 116 bodajże dniach i jak zwykle czegoś brakowało, KRS zaktualizowałem po 208 chyba dniach. Mnie się specjalnie nie spieszyło im też nie.
Kilka miesięcy temu także aktualizowałem KRS jednej ze spółek. Złożyłem papiery, czekam spokojnie. Przed świętami dużo wyjeżdżałem (to dobry okres na organizacje ALP), a po świętach jak wyjechałem to w drugim tygodniu stycznia wróciłem. I choć minęły zaledwie 39 dni od złożenia papierów, u mnie na biurku leżały dwa pisma. Pismo żeby dosłać im jakieś papiery w terminie jak zwykle 7 dni. A w drugim piśmie była informacja, że wniosek odrzucony, bo nie złożyłem papierów w wymaganym terminie.
To co mi nie odpowiada to wcale nie to, że za pierwszym razem to się wolno toczyło, ani to, że za drugim razem tak sprawnie. Ale o to, traktują człowieka naprawdę jak przedmiot. Skoro ja nie spełniłem 7 dniowego terminu i było odrzucenie wniosku to dlaczego jak oni nie odpowiedzieli w 90 dni to automatycznie wniosku nie przyjęli? Nie mówiąc już o dysproporcji 7 do 90 dni na odpowiedź! Jakiejś takiej normalności by człowiek chciał i partnerstwa. I takich spraw jest mnóstwo.
Jedno okienko spieprzone na maksa. Żona9 grudnia rejestrowała w urzędzie działalność, 20 stycznia przyszedł do niej REGON – 43 dni. Może zaczynać działać – hura.
Kiedyś dostałem pismo od komornika, takie standardowe wezwanie do zapłaty, jak kiedyś znajdę to opublikuje. Była napisana kwota windykowana i 20 różnych opłat, że odsetki do tego licząc od tego dnia, a od tego do tego inaczej, a to liczone od dnia odebrania pisma, a to od tego i tamtego. Może nie jestem jakimś tam wielce mądrym człowiekiem, ale do głupszych też nie sądzę abym się zaliczał, przynajmniej z matematyki do wojewódzkiej olimpiady się dostałem. Wyobraźcie sobie, że nie potrafiłem tego policzyć. Nie umiałem. Obliczyłem na oko, dodałem 500 zł i przelałem, komornik mi zwrócił nadwyżkę. Nie dość, że coś od Ciebie chcą to nawet nie potrafią ci tego wytłumaczyć! Prywatna firma windykacyjna robi symulacje w postaci tabelki – jeżeli zapłaci pan 14 lipca to proszę przelać np. 456,23 zł, jeżeli 15 lipca to 456,58 zł, jeżeli … i tak dalej. Nie prościej?
Dzisiaj na GG z kolegą rozmawiam, który ma właśnie kontrolę skarbową. Na pewno się nie obrazi jak zacytuje fragment “jadę zaraz do biura rach po papiery żeby im zawieźć bo mimo, ze tam jest miejsce przechowywania dokumentów wskazane to stwierdziły, ze one nie będą jeździć zwłaszcza w taka pogodę”. I tak trzeba mieć takie biurwy na głowie zamiast skupić się na robocie. Scyzoryk się wręcz otwiera.
Tak przy okazji. Pamiętajcie, że kontrola to strasznie nerwowy zabieg i z tych nerwów może was nagle brzuch zaboleć i można wezwać pogotowie, dostaniecie kroplówkę przeciwbólowa lub zastrzyk i kontrola musi się przełożyć! Ciekawe w której szkole biznesu o tym uczą?
. Hehe, a zapomniałem w naszej
.
Ja jak już pisałem trochę z biznesem idę na bok. Użyteczność krańcowa każdej następnej firmy jest dla mnie coraz mniejsza. Nadal pewnie będę pod obstrzałem biurw i łatwo nie będzie, gdyż jako “rektor” szkoły oraz “prezes” fundacji ciągle odpowiadam za to swoim majątkiem. Ale ponaśmiewać z nich się zawsze można. Kiedy sprawa jest poważna to tylko satyra, nie ma innej metody. Teraz będę w każdym badź razie miał na to czas
.
I na koniec 2 nowe darmowe opublikowane nagrania:
Kurs Skutecznego Działania (1/6) – Andrzej Blikle
www.millionaire.pl/ksd-andrzej-blikle.html
Kurs Skutecznego Działania (1/5) – Marek Bernaciak
www.millionaire.pl/ksd-marek-bernaciak.html
Dzisiaj umożliwiliśmy także zakup płyt DVD z seminarium z Tadem Witkowiczem oraz przygotowaliśmy drugą płytę z Kursów Skutecznego Działania z udziałem prof. Andrzeja Blikle oraz Marka Bernaciaka. Znajdziecie je na www.alternatus.pl.
Przygotowaliśmy także 100 promocyjnych pakietów 6 wydawanych przez nas płyt DVD. Zamiast płacić 222 zł oddzielnie, zapłacicie połowę, jedynie 111 zł (darmowa wysyłka). Za to będziecie mieli ponad 100 godzin nagrań naprawdę wartościowych wyznań ponad 50 różnych przedsiębiorców. Także tych z listy Wprostu. Pakiet znajdziecie także na www.alternatus.pl. Tylko 100 sztuk.
Liczba komentarzy: 3
Marek Niedźwiedź
Zawsze się uśmieję z Twoich wpisów:) Ale faktycznie tak jest; prowadziłem w Polszy kilka lat działalność, również w formie spółki z o.o. i wiem, że dzięki urzędnikom i obowiązującemu prawu będzie co wnukom opowiadać. Obecnie w Anglii prowadzę działalność. Ale nie polecam – nuuuda; zbyt to wszystko tu proste, łatwe, szybkie i tanie. W ogóle się nie czuje tego dreszczyku emocji… No i smiać się nie będzie z czego.
Kacper Kudzia
O ile dobrze pamiętam, w którejś ze swoich książek Kamil napisał, że może i biurokracja jest u nas taka, że przedsiębiorca musi 2 tygodnie w miesiącu poświęcić urzędnikom i urzędom zamiast klientom, ale przecież wszyscy przedsiębiorcy działają w tym samym środowisku więc konkurencja ma te same kłopoty co i my. Myślę, że potrzeba po prostu więcej motywacji bo o ile rozwój firmy nawet po 16h na dobę może być ekscytujący to walka z urzędowymi wiatrakami już na pewno odbiera chęć działania. Dlatego polecam obracać się w kręgu ludzi pokroju Kamila, którzy udowadniają własnym przykładem “że się da” i zamykają usta wszelkim malkontentom.
Dziwnie mało komentarzy pod tym postem
może jednak dla większości czytelników to abstrakcyjne problemy
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-