farfromfearless
Rok nowych twarzy
Plan jest niczym, planowanie zaś wszystkim. Tak mówi stare powiedzenie. Rok 2007 zapowiadał się dla mnie pod znakiem powrotu do pracy. Miał być rokiem gwałtownego rozwoju firmy. I w istocie jest. Jednak gdybym miał wymienić to, co w tym roku osiągnąłem najwięcej, to byłyby napewno … kontakty.
Dla zobrazowania całej sytuacji nieco statystyk. Przez blisko 5 miesięcy tego roku, średnio co trzeci dzień prowadziłem szkolenie, co 6 dzień uczestniczyłem w szkoleniu, a w co dziesiąty udzielałem wywiadów. Otrzymałem dziennie średnio 74 wiadomości e-mail, a wysłałem 31. Zebrałem ponad 460 wizytówek (kolekcjonuje je), a rozdałem ponad 1400. Przejechałem 14 tys. km, przeczytałem 11 książek, a łączny rachunki za telefon przekroczyły 2 tys. zł.
Poznawanie ludzi i dzielenie się doświadczeniami to najlepsza droga do rozwoju. Pomagając innym, pomagamy również sobie. Dobry człowiek na odpowiednim miejscu to wielki sukces.
Jeżdżę więc po kraju i poznaję ludzi. Jedni stają się moimi klientami, inni przyjaciółmi, a jeszcze inni współpracownikami czy wspólnikami. Kiedy rozkręcałem firmę od zera, największym problemem był brak środków. Prawda jest taka, że nawet na zszywacz do papieru trzeba było pożyczyć pieniądze (sic!). Wtedy nowa inwestycja wymagała jedynie odpowiednich pieniędzy. Nic trudnego. Przez te wszystkie lata nauczyłem się jakoś organizować pieniądze. Mogłem sobie pozwolić na nowe inwestycje, bo nauczyłem się zdobywać “wolną gotówkę”.
Obecnie, w kwadrancie B, jakby to powiedział Kiyosaki gotówka to nie wszystko. Potrzebny jest jeszcze człowiek. Kiedy mamy pieniądze i je wydajemy to jest kwadrant P. Kiedy mamy pieniądze a wydaje je ktoś inny to jest kwadrant B. Każdy nowy biznes który obecnie rozkręcam a jest ich 7 (tak pisałem już, że to będzie bardzo pracowity rok) potrzebuje nie tylko pieniędzy, ale także ludzi.
A odpowiednich ludzi jak na lekarstwo. I tak czeka kilka ciekawych inwestycji, bo nie ma pieniędzy i nie ma odpowiednich ludzi. Pieniądze można zdobyć (to już raczej potrafię), a ludzi można znaleźć i wyszkolić (tego się właśnie muszę nauczyć). Ciągle więc szukam i próbuję uczyć.
I właśnie dlatego ostatnio tak dużo komunikuje się z ludźmi. Odpowiedni kontakt to podstawa. Nie uświadamiałem sobie tego, dopóki po lekturze którejś z książek nie wpadłem na pomysł z kolekcjonowaniem wizytówek. Mam ich cały stos. Zrozumiałem wagę kontaktów całkiem niedawno, kiedy to razem z Mirkiem Sikorą szukaliśmy osób, które mogłyby dzielić się swoimi doświadczeniami w ramach pewnego cyklu konferencji, który będziemy organizować latem w ramach fundacji (szczegóły niebawem). Potrzebowałem 64 wartościowych ludzi, którzy mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami na konferencji. Wyciągnąłem więc swoją stertę wizytówek i wydzwaniałem po znajomych.
Dzwoniłem z pytaniem czy nie ma ochoty wystąpić na konferencji, lub czy nie zna osób, które by się nadawały i miały ochotę. Udało się. Kontakt to podstawa. Nie marnujmy żadnej szansy aby wymienić się wizytówkami.
W następnym poście opiszę wrażenia po pierwszej zorganizowanej przez nas konferencji MJM www.mjm.kcbe.pl, na którą zapraszam Ciebie i wszystkich ludzi z twojej KARTY SIM.
Liczba komentarzy: 2
Jarek Ciesielski
Ja też Kamilu stawiam na nawiązywanie wszelkich kontaktów. To jest takie fascynujące – poznawać nowych ludzi i mieć świadomość, że zawsze możesz skorzystać z ich pomocy (tak jak to było w Twoim przypadku). Ktoś powiedziałby, czy jest taki człowiek, który chciałby mieć w ogóle jakikolwiek kontakt z windykatorem (to profesja, którą do niedawna zajmowałem się – jestem z zawodu bankowcem). Jeśli chodzi o mnie w zasadzie nigdy nie traktowałem windykacji, jako działania w sensie twardo windykacyjne – raczej, jako formę prowadzenia negocjacji i pomocy dłużnikowi w spłacie długu (jeśli wykazywał taką chęć). No, ale wystarczy już o mnie.
Rzeczywiście, Twój dorobek w nawiązywaniu wszelkich kontaktów jest imponujący. Życzę Ci z całego serca dalszych sukcesów bo napewno Ty będziesz z nich zadowolony, a przy Tobie ja. Nieśmiało rozpocząłem pierwsze kroki w e-biznesie i to szczególnie za Twoją sprawą. Muszę Ci się pochwalić, że wczoraj kupiłem książkę Roberta Kiyosaki “Bogaty ojciec Biedny ojciec”, którą tak często wspominasz w swych wypowiedziach. Jestem nią zachwycony choć dopiero przeczytałem zaledwie kilka stron. Będzie to świetna dla mnie lektura (wyjeżdżam jutro do Ciechocinka na rehabilitację, więc lekturę biorę ze sobą) i mam nadzieję, że na niej nie poprzestanę. Przecież muszę przeczytać “Efekt motyla” Twojego autorstwa. Nie wiem, dlaczego jeszcze tego nie zrobiłem?
Kamil tak trzymaj!
Rude Dude
Akurat tak się składa że dzisiaj też kupiłem “Bogaty ojciec Biedny ojciec”. Moja mam już skonfiskowała mi książkę, ciekawe co mi o niej powie. Ja sie zabiorę do czytania wieczorem.
Odnośnie newsa, dzięki za radę. Zapominam, że kontakty to ważna sprawa. Jestem chyba zbytnim indywidualistą i boje się, że ktoś może mnie zawieść. Więc staram się liczyć tylko na siebie.
Dzięki za zwrócenie uwagi na to co ważne.
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-