farfromfearless
Przedsiębiorca zawsze górą nad urzędem
Zostałem przez jednego z czytelników wywołany do tablicy, abym szerzej opisał moje zdanie na temat US i przedsiębiorców, gdyż poświęciłem temu zagadnieniu ostatnio dużo energii. Konkretniej chodzi o mój stosunek do ludzi pracujących w urzędach skarbowych, gdyż ja traktuję wszystkich jednakowo i o wszystkich mam jednakowe – bardzo złe – zdanie. Według czytelnika niektórzy zasługują na krytykę, ale na pewno są urzędnicy przyjaźni oraz zadaje pytanie czy wszyscy przedsiębiorcy są uczciwi? Tak więc dzisiaj będzie właśnie na ten temat.
Pierwsze założenie jest takie, że nie można dzielić ludzi na złych dobry, uczciwych i nieuczciwych. No może w filmach zdarzają się takie podziały. Ludzie nie “są”, ale “bywają” dobrzy i bywają źli. Tak samo jak nie ma ludzi ciągle się cieszących i innych ciągle smutnych. Czasami się cieszymy, a czasami się smucimy. Tak samo jest też z urzędnikami i przedsiębiorcami. Urzędnicy są przeważnie uśmiechnięci i nie robią problemów, a przedsiębiorcy przeważnie są uczciwi i bardzo szczęśliwi, zasłużyli na to.
Nie należy jednak rozważać tego w kontekście przyjaźni/wrogości, tylko w kontekście użyteczności/efektywności. To, że ktoś obrabowuje mnie przyjaźnie lub wrogo nie jest dla mnie żadną różnicą. Tym bardziej nie robi mi różnicy czy zostanę obrabowany przez złodzieja, czy zgodnie z prawem przez urzędnika. Efekt końcowy jest taki sam. Spojrzeć musimy na sprawę w innym kontekście.
Każde działanie US/ZUS czy opisywanym ostatnio FGŚP jest szkodliwe i naganne moralnie. W każdej sprawie skarbowej Przedsiębiorca vs US/ZUS rację ekonomiczną/moralną ma przedsiębiorca nawet, gdyby był największym “oszustem” podatkowym w historii. Ale przypominam tylko w sprawach skarbowych, a więc związanych z podatkami. Im mniej
Inaczej oczywiście jest w sprawach kryminalnych czyli w sporach przedsiębiorca/prokuratura. Tutaj domniemam, że częściej to prokuratura ma rację łapiąc przedsiębiorców-złodziei. Dla mnie np. korzystanie z dotacji państwowej powinno być karane jako surowe przestępstwo, ale wracając na ziemie ukradzenie kodu źródłowego jakiegoś programu od konkurencji jest przestępstwem i takich przedsiębiorców trzeba karać i to surowo. Działalność prokuratorów w większości przypadków jest moralna i przydatna dla społeczeństwa. Są czarne owce bo nie ma mechanizmów oczyszczania. Oczywiście można by toczyć spór o to, że o wiele skuteczniejsza byłaby prywatna prokuratura, ale to spór drugoplanowy.
Jak więc widać są przypadki, w których należy szanować prokuratora. Bo bywają źli i dobrzy. Nie ma jednak przykładów i być nie może dla których należy szanować takich urzędników jak US/ZUS/FGŚP i tym podobne PIPy, PIHy czy sanepid, bo cokolwiek oni robią, z uśmiechem czy bez, szkodzą zarówno moralnie jak i ekonomicznie.
Dlaczego szkodzą ekonomicznie? Tego chyba tłumaczyć chyba nie trzeba. Wiąże się to oczywiście z marnotrawstwem pieniędzy poprzez nieracjonalne ich wykorzystanie. Proponuje każdemu eksperyment. Jeżeli jest jakaś osoba obok was dajcie jej 10 zł i poproście, aby poszła do sklepu i kupiła wam coś do picia. Następnie pomyślcie na co właśnie macie ochotę do picia i sprawdźcie czy to co ta osoba wam ze sklepu przyniesie będzie się zgadzało z waszymi pragnieniami. Raczej mało prawdopodobne. Oczywiście, jeżeli poprosimy osobę bliską nam to ona będzie znała nasze gusty. Dlatego też pieniądze wydawane przez samorządy są wydane bardziej skutecznie, ale to nadal jest ułamek tego co byśmy sami zadecydowali.
Dlaczego szkodzą moralnie? Bo kradną lub korzystają z ukradzionych pieniędzy. Z pieniędzy, których dobrowolnie Ja przynajmniej nie przekazałem. Nic co pochodzi z przymusu nie może być moralne. A trudno mówić tutaj o dobrowolności w kontekście podatków. Niemoralne jest tutaj także dokonywanie “oceny” i egzekwowanie jej karnie. Znajomy 2 lata temu dostał mandat kilkaset złotych za to, że w sklepiku szkolnym który prowadzi miał cenę batonów, Marsów bodajże, za sztukę, a brak było ceny w przeliczeniu na kilogramy. Inny dostał za to, że kosz na śmieci w jego barze i to w kuchni, ma średnicę o 2 cm za wąską. Skarbówka np. ocenia to, że pracownikom należy się woda do picia, ale pracodawca pracownikom nie może kupić soku, bo to luksus. Inna konkretna sytuacja to znajomy miał kontrolę miał pracowników gdzie 7 z 9 osób nie wykorzystali urlopu, a nikt nie wziął jednorazowo 2 tygodniowego. Aby nie dostać mandatu dał wszystkim 2 tygodniowe urlopy, aby firma nie stanęła podpisał umowę ze znajomym przedsiębiorcom, że jego firma będzie obsługiwać maszyny, a wszyscy pracownicy podpisali umowę zlecenie z tym drugim przedsiębiorcą i pracowali podczas “urlopu” nadal. Mandat ominięty, zarówno przedsiębiorca jak pracownicy zadowoleni, gdyż mogą sobie urlop wykorzystać jak chcą.
Ocenianie drugiego człowieka jest jak najbardziej moralne. Jak widzę menela na ulicy to nie mam o nim dobrego zdania. Jak widzę, że ktoś marudzi, że go głowa boli, a jednocześnie pije piwo, co jest przyczyną bólu głowy to także nie szanuję takiego człowieka. Z poczucia obowiązku zwrócę mu uwagę, że źle robi, ale niemoralnym z mojej strony byłoby wystawienie mu mandatu za to na 500 zł pod groźbą, że zamknę go na 2 tygodnie w piwnicy.
Po drugim końcu tej barykady jest przedsiębiorca, który czegokolwiek się dotknie jest pożyteczne, działające na dobro społeczeństwa i jak najbardziej moralne. Bo w działalności przedsiębiorcy przymus nie występuje. Robię produkt jak ktoś uważa, że jest mu potrzebny to kupuje. Każdy na tym zyskał. Ja, gdyż mam pieniądze o które mi chodziło, bo bardziej cenię sobie pieniądze niż swoje produkty (bo mam ich dużo) oraz klient który bardziej ceni mój produkt, niż pieniądze które za nie zapłacił (gdyż gdyby sam miał ten produkt zrobić to by go wyszło drożej).
Każdy podatek podwyższa barierę opłacalności handlu. Jeżeli ja robię chleb i sprzedaję po 2 zł, to taki chleb będzie kupiony przez człowieka, który gdyby sam piekł chleb kosztowałoby go to 3 zł. Jeżeli wejdzie podatek 2 zł od każdego sprzedanego bochenka, to ja musiałbym chleb sprzedawać po 4 zł, a klient gdyby sam piekł kosztowałoby go to 3 zł, z moich usług by nie skorzystał tylko sam robił sobie chleb. Nie zrobiliśmy transakcji na której każdy zyskał, a więc ponieśliśmy stratę.
I każdy, kto borni takiego systemu działa na niekorzyść wszystkich obywateli. Nie można go szanować. Oczywiście urzędnicy często są mili, są uśmiechnięci, śpią dobrze, mają szczęśliwe rodziny z którymi jeżdżą na wakacje i mało stresu. Kiedy im się powie, że okradają ludzi oczywiście zaprzeczą tłumacząc się, że robią tylko to co im się każe, wypełniają wolę narodu i inne takie głupstwa. Nawet często powiedzą, że oni nie chcą, ale muszą tak czy tak zrobić bo takie są przepisy, że szef im tak kazał.
Takie tłumaczenie nie jest niczym innym jak przyznaniem się do bycia ofiarą, a ci co w to wierzą wykazują się głupotą. To właśnie takimi ludźmi należy gardzić i trzymać się od nich z daleka. Są to ludzie fałszywi. Nie solidaryzują się z firmą w której pracują, robią to tylko dla pieniędzy. Jeżeli każą mi zrobić coś z czym się nie zgadzam to zawsze mogę się zwolnić i robić coś innego. No ale tego nie zrobi, bo dobrze zarabia. Np. urzędzie zarobi 3 tys. a gdzieś indziej tylko 2,5 tys, ale za to będzie mogła pracować w zgodzie z własnymi zasadami. Łatwo policzyć więc, że taka biurwa ocenia swoje zasady i system wartości na 500 zł. To jest powód dla którego w urzędzie nie znajdziesz człowieka honorowego z zasadami. Bardzo chciałbym, aby urzędnicy, zwłaszcza skarbowi zarabiali co najmniej 10 razy tyle. Oznaczałoby to, że żyjemy w społeczeństwie, które bardzo wysoko ceni sobie zasady moralne i mało kto się do pracy urzędnika garnie.
Jak dla mnie praca na państwowym, zwłaszcza w urzędzie to poważna porażka życiowa, może nie tak wielka jak zostanie menelem, ale zawsze. Jeżeli ktoś czuje się z tego powodu urażony to nic nie poradzę, że postrzegam taki sposób zarabiania jako wadę, a ludzi za niegodnych, którzy będą się w piekle smażyli. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli taki człowiek będzie po godzinach spędzonych w urzędzie budował swoją własną firmę i poprosi mnie o pomoc, to pomogę jak tylko będę mógł najbardziej. Wszak istnieje tylko jedna kategoria urzędników, których mógłbym szanować i pokazywać jako wzór wszelkich cnót. Są to byli urzędnicy, którzy poczytali trochę o ekonomi i dostrzegli bagno w jakim siedzą i odnieśli sukces w biznesie, a więc w branży, w której zarabia się pieniądze służąc innym ludziom, a nie grożąc im więzieniem, jak nie oddadzą pieniędzy.
Liczba komentarzy: 21
Artur Król
Kamil, nie mogę się zgodzić w kilku punktach.
Po pierwsze, co do skuteczności urzędów. W wielu sytuacjach masz rację, ale jest coś takiego, co w psychologii nazywa się dylematem wspólnych zasobów. W uproszczeniu polega to na tym, że mamy ograniczoną ilość zasobów do których wszyscy mają dostęp i każdemu indywidualnie opłaca się z tych zasobów wziąć jak najwięcej – ale jeśli każdy weźmie to co jemu indywidualnie się opłaca, to nie dość, że nie dla wszystkich starczy, to jeszcze zniszczone zostanie źródło zasobów. Przykładem jest tutaj połów ryb – jeśli będzie zbyt intensywny, to wyłowisz zbyt dużo ryb, żeby stado mogło się odtworzyć i w przyszłości już nikt nie złowi w danym miejscu żadnych ryb. A ponieważ ludzie mają jednak tendencję do myślenia krótkoterminowego, to bez zewnętrznej regulacji dochodzi bardzo często do tego rodzaju nadużycia, ze wszystkimi negatywnymi efektami tego. I gdyby efekty te ponosiły tylko osoby odpowiedzialne, nie ma sprawy, ale problem w tym, że zachowanie paru chciwych głupców wpływa na wszystkich.
Drugą odmianą dylematów wspólnych zasobów są wspólne inwestycje – tzn. jest coś, z czego wszyscy zainteresowani by skorzystali, natomiast naturalnym ludzkim odruchem jest to, żeby to inni przyczynili się do osiągnięcia tego czegoś (np. zadbania o czystsze ulice przez zakup koszów na śmieci – jeśli byłeś np. w Tunezji to wiesz jaki jest tam z tym problem). Więc lepiej żeby to inni za te kosze zapłacili, a ja i tak będę korzystał. Jeśli teraz każdy tak myśli, a przynajmniej większość – to efekt jest taki, że koszy nie ma. I tutaj również przydaje się zewnętrzny czynnik, np. urzędnik.
Być może jest jakiś “prywatny” sposób na zadbanie o te dwa dylematy. Jeśli tak, chętnie bym go poznał, bo jak dotąd go nie znalazłem, ale może masz jakieś własne przemyślenia w temacie? Jeśli tak, fajnie byłoby, gdybyś o nich napisał.
Idąc dalej – prywatna prokuratura. Czy znasz jakiś kraj, w którym to jest realnie stosowane, żeby móc ocenić jak to się sprawdza w praktyce? Bo teorie p.t. prywatne byłoby lepsze można sobie niestety, podobnie jak wszelkie inne niesprawdzalne teorie, o kant filozofa rozbić
Podsumowując – oczywiście, że urzędy mają pół tony wad. Oczywiście, że mogłyby być lepsze. Pytanie brzmi – czy znasz przykłady alternatywnych rozwiązań, zajmujących się dokładnie tym samym zakresem, który sprawdza się lepiej. Tylko proszę, bez pewnego idealizmu p.t. “prywatni zrobiliby to lepiej”. Może tak, może nie – póki nie mamy przykładów, nie wiemy tego, a mam wrażenie, że niekiedy prywatny sektor nadmiernie idealizujesz ignorując ogromny zakres sytuacji, w których ludzie są po prostu nielogiczni.
jkl
przykład alternatywnego rozwiązania dla wszelkiej maści urzędów specjalnie dla Króla Artura
Alternatywa to brak urzędów – przed wojną nie było podatków a więc i urzędnicy nie byli potrzebni i jakoś wszystko działało, dopiero jak rozpoczęła się wojna wprowadzili podatki i związaną z tym biurokrację aby reperować budżet nadszarpnięty przez militarkę i wszelkie akcje wojenne. Wojna się zakończyła a podatki zostały.
Bogdan T
Temat przez Ciebie poruszony jest jak najbardziej na czasie , a i to co napisali moi przedmówcy .
Jeśli chodzi o urzędników, to niestety będą tak postępować , bo dla nich przedsiębiorca to po prostu numerek, a nie człowiek z jego wadami i zaletami , a biurwy będą czynić tzw. “babole”, bo nie ponoszą ,żadnej odpowiedzialności ,jakby jeden z drugim miał ponieść jakąś odpowiedzialność to by się jeden z drugim zastanowił i to niejednokrotnie, a tak czynią te swoje głupoty,no ale cóż…:-)
NetManiac
Alternatywa to brak urzędów – przed wojną nie było podatków
Przepraszam, przed którą wojną
) ?
Jeżeli myślisz o IIWŚ to zobacz na przykład koncesję, o której piszę http://nhw.pl/pl/2010/07/koncesje Przed wojną to dopiero była biurokracja
Marcin Tymper
Gratuluję odwagi poglądów Kamilu. Są słuszne, nie są nowe. Większość ludzi nigdy nie podąża za nowymi poglądami, zgodnie z tym co napisał Artur, mając świadomość, że wymaga to włożenia czasu i energii. Jednak to Ci, którzy to robią wbrew wszystkim dostarczają potem Arturom wzorców, które sobie mogą oceniać, jak już istnieją. Chylę czoła dla Twojej osobowości. Rozwijaj się dalej i działaj, jak działasz. Taki kontrapunkt jest niezbędny. Ja też uważam, że nawet jeśli rozwiązania prywatne nie będą optymalne to i tak będą lepsze, bo proaktywane – po mojemu wymuszające odpowiednie mechanizmy regulacyjnie naturalnie, a nie karnie. I co ważniejsze, będą krokiem zmian, a te prędzej czy później prowadzą ku lepszemu.
Podam przykład. Dzisiaj już całe mnóstwo osób narzeka na słabą jakość, czy wręcz beznadzieję systemu kształcenia. Kamil również. Tyle, że Kamil, inaczej niż cała reszta, stworzył prywatną szkołę, żeby to naprawić. Chylę czoła. Z przyjemnością czytam Twoje artykuły i choć niektóre z poglądów, które prezentujesz, życie w moim przypadku zweryfikowało negatywnie, to z całego serca życzę Ci, żeby Tobie zweryfikowało pozytywnie. Postęp polega na tym, że ktoś nie wiedział, że się nie da, a nie na tym, że już próbował i dobrze wie, że nie wyjdzie
.
Marek Bernaciak
Do Artura: to, co Kamil opisuje jest w 100% prawdziwe!
To, co ty opisujesz, czyli tzw. tragedia dobra wspólnego dotyczy właśnie zjawiska marnotrawstwa, niegospodarności, zużywania się gminnych pastwisk (czyli niczyich) w historycznej Anglii. Takich nadmiernie wypasanych “pastwisk” było i jest wiele.
Najbardziej znanym, ale zupełnie pomijanym w takich rozważaniach “pastwiskiem” jest tzw. “budżet państwa”, albo “skarb państwa”. A jest to tylko sumaryczna ilość pieniędzy, jaką można zrabować pracowitym obywatelom, żeby potem ci mniej pracowici mogli się na niej “wypasać”. Tragedia polega na tym, że postępuje degradacja tego “pastwiska”, rośnie marnotrawstwo, coraz więcej “owiec i wołów” chce się na niej wypasać, ale coraz mniej “osłów” chce na nim pracować.
Krótko mówiąc, jedyną możliwością zmniejszenia podatków (co mówił na spotkaniu K. Habich) jest zmniejszenie kwoty roszczeń pochodzących od “owiec”, ale widząc, co się stało z pastwiskami gminnymi w Anglii, nie ma na co liczyć. Więc jedyną obroną jest prywatyzacja pastwiska, zanim całkiem wyjałowieje.
Przemek Jażło
Znam człowieka, który zatrudnił się niedawno jako biegły rewident w Urzędzie Skarbowym. Chłopak przesympatyczny, z “głową na karku”, zdolny, spokojnie poradziłby sobie w normalnej pracy.
Pytam się go więc czym w ogóle kierował się idąc do US? Odpowiada, że planuje tak popracować z 1-2 lata, aby poznać “przeciwnika” od środka, a potem się zwolnić i doradzać innym jak skutecznie zmniejszać podatki i na co uważać np. podczas kontroli skarbowej, itp.
Co o tym uważacie? Na moje to całkiem niezły plan.
Chociaż z drugiej strony, jak powiedział na spotkaniu K.Habich: “Nielogiczne reguły gry wymuszają nielogiczne postępowanie”.
Artur Król
Jkl, o czym Ty piszesz? Przed wojną nie było podatków ani urzędów? Którą – wojną trojańską?
Podatki i urzędy towarzyszą zachodniej cywilizacji niemal od jej zarania, były już w starożytnym egipcie i babilonii. Chyba tylko w edenie ich nie było, jeśli ktoś lubi to podejście
jkl
“Abraham Lincoln zapoczątkował proces wprowadzania podatków od dochodów w 1862 głównie w celu pokrycia kosztów wojny secesyjnej.”
Więcej na wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Internal_Revenue_Service
jkl
jeszcze jeden ciekawy cytat z wiki “Po zakończeniu wojny państwo nie wyobrażało już sobie funkcjonowania bez ściągania podatków od dochodów.”
KAMIL GRĘDA
JAK WYOBRAŻACIE SOBIE PAŃSTWO BEZ PODATKÓW? POLSKA NIE JEST TAK ZASOBNYM KRAJEM W JAKIEŚ SUROWCE ABY BEZ NICH MOGŁA ISTNIEĆ ZRESZTĄ JAK KAŻDY INNY KRAJ.
Kamil Cebulski
@KamilGręda
Mylisz przyczynę ze skutkiem. Właśnie dlatego, że Polska nie jest krajem bogatym to nie stać nas na tak duże podatki. Albo inaczej to podatki powodują, że jesteś biedny. Im mniej podatków tym wydajniej wykorzystujesz zasowy, im więcej podatków wykorzystujesz mniej wydajnie. Jak sądzisz kogo stać na niewydajność bogatego czy biednego? Co do zasobów też się nie zgadzam. Potężne zasoby węgla, siarki, miedzi, a potwierdzone złoża gazu ziemnego mówią, że mamy go więcej jak cała Europa razem do kupy wzięta. Krąży plotka, w 2008 roku tylko Irak wydawał koncesji na wydobycie większej ilości surowców niż Polska. Przykładem skrajnym jest Hong Kong, górzysta wyspa, która musi importować nawet wodę i jedzenie, a poziom życia tam i u nas jest nieporównywalny. Nieporónywalne są tam też podatki. I właśnie o to chodzi. Polecam ci bardzo dobrą Ksiązkę “wykończyć bogatych”.
Artur Król
JLK – a aby innych podatków niż dochodowy przypadkiem wcześniej w USA nie było? O innych krajach nie wspominając?
Bo coś mi tak po głowie chodzi, że ta cała Ameryka to nawet wojnę o niepodległość wywołała właśnie w związku z podatkami
bart besser
Kilka dni temu o godzinie 19:30
zapukał do mnie do mieszkania pan
- przedstawił się i wylegitymował: pracownik US.
W ubiegłym roku miałem mały poślizg z terminami płatności podatków.
Skutek: odsetki = 42,00 PLN.
Nieznajomy nalegał, żebym mu zapłacił gotówką;
powiedziałem, że mogę zrobić przelew internetowy (po konsultacji z księgową)
- powiedział, że się nie da.
Gotówki przy sobie nie miałem
(i tak naprawdę nie chciałem mu dawać – brak zaufania)
- sugerował, żebym poszedł do bankomatu.
Wcześniej nie otrzymałem żadnego pisma czy telefonu ze skarbówki,
więc zdziwiło mnie,
że urzędnik nachodzi obywateli
bez uprzedzenia
w porze wieczornych wiadomości…
Pan ostatecznie zgodził się ,
abym uregulował kwotę odsetek u niego w biurze US,
co następnego dnia uczyniłem.
Jednak do kwoty 42 PLN
doliczył mi dodatkowe 6 PLN za fatygę (moją).
Jednak podczas wizyty u mnie spisał protokół,
o swojej tu bytności
(“…takie przepisy, proszę pana…:).
Przypominam,
że sprawa dotyczyła kwoty 42 złotych (!),
a byłem proszony
o podanie na piśmie wszystkich moich aktywów:
akcji,
obligacji,
jednostek funduszy,
nieruchomości,
udziałów w firmach
oraz pasywów – takich jak samochody
a także obroty firmy.
I to wszystko jako “przypadkowe” informacje przy oświadczeniu, że pan ze skarbówki wpadł do mnie na kolację.
Oczywiście odmówiłem podania powyższych informacji;
wpisałem: “nie posiadam”.
Dodatkowo byłem rozpytywany na temat rodzaju prowadzonej działalności, kontaktów biznesowych itp.
Podsumowując:
byłem zbyt zdziwiony, żeby być zbulwersowanym.
Hough
Piotr Markowski
@Artur Król
Podatki pojawiły się kiedy ludzie zaczeli osiadły tryb życia (bo obowiązkową “zrzutkę” na obronę wioski można potraktować jako podatek). Ale nie o to chodzi czy były podatki czy ich nie było ale o skale tego zjawiska, bo teraz mamy np.:
- podatek od dochodu
- ZUS
- inflację
- akcyze
- mandaty za … (i tu długa litania od sanepidu po fotoradary)
- podatki od ziemi
- podatki od nieruchomości
- VAT
- podatek od spadku
- podatek od sexu (a tu wybiegam troche w przyszłość
)
i inne o których nawet nie wiem. Część jawnie jest podatkiem, a część nazywa się inaczej ale w ostatecznym rozrachunku też jest podatkiem. A kiedyś? Kto zna historie niech napisze jakie były podatki np w średniowieczu
Robert M.
Co do głownego przekazu zgadzam sie – najgorzej sie dzieje gdy nie my sami ale anonimowi ludzie udają ze wiedzą co nam posłuzy najlepiej i wydają na to nie swoje pieniądze (czyt.: urzednicy). Co do podatkow – oczywiscie, najlepiej byloby gdyby byly najnizsze lub zerowe. Przypomne jednak ze w wielu krajach EU sa o wiele wyzsze nic nasz podstawowy prog 18% lub 19% liniowy – chociazby kraje skandynawskie czy Austria. Jako przedsiebiorca uwazam iz te 19% monza zaplacic – mamy z tego lekrzy pierwszego kontaktu, pare km autostrad i policje. Wszystko troche pipne ale jednak jest i jakos tam dziala. Bardziej boli mnie od samego progu skala marnotrastwa tej kasy wynikajaca z braku odpowiedzialnosci za swoje urzednicze decyzje oraz z faktu ktory juz opisalem: wydawania cudzych pieniedzy na nie swoje potrzeby.
samurai
Kiedy czytam głupie pytania jakie serwują ludzie jak na przykład Kamil Gręda i pokrętną lewacką logikę Artura Króla to przykro mi się robi, że wciąż jest tylu ludzi mających iluzoryczną wizję świata. Czy możliwe jest w ogóle wyleczenie ogółu z tej chorej indoktrynacji jakiej zostało poddane społeczeństwo?
Marek Bernaciak
Leczenie nie jest możliwe, ale edukacja jest możliwa.
Problem w tym, że wiele takiej wiedzy nabywa się przez doświadczenie, np. lekarka wychwalała SANEPID tak długo, póki pracowała w szpitalu. Jak założyła własną praktykę, doświadczyła głupoty SANEPIDU i zmieniła zdanie.
Dlatego uważam, że jak najwięcej osób powinno zakładać własne firmy, żeby się przekonać na własnej skórze.
Paweł Ślubowski
Dobrze że nie mam nikogo z rodziny zatrudnionego w urzędzie, bo to co piszesz Kamil może urażać nie tylko samych urzędników, ale również ich przyjaciół i krewnych.
- Wiara urzędnika że służy społeczeństwu to głupota ??
- Należy nimi gardzić ??
- Trzymać się od nich z daleka??
Napiszę parę słów nie jako biznesmen, nie jako pracownik czy nieudacznik, ale jako skromny przedsiębiorca który uważa się za liberała i chciał by płacić jak najniższe podatki, a te żeby były jak najlepiej pożytkowane.
Muszę przyznać że macie z urzędnikami jakieś traumatyczne przeżycia.
Ja prowadzę swoją firmę ponad 14 lat, (zakładałem ją mając lat 20, ale nie mając zielonego pojęcia o jej prowadzeniu).
Nie rzadko to właśnie urzędnicy podpowiadali mi, co i jak mam robić aby było dobrze.
Bywały też kontrole i zawsze, podkreślam zawsze, gdy dopatrywali się niedociągnięć formalnych, mogłem liczyć na ich pomoc i poradę jak sprawę bezboleśnie załatwić.
Nawet, mógł bym opisać jeden bardzo ciekawy przykład, gdy podpowiedziano mi jak udowodnić środki na pewien duży zakup….. z PIT-ów nie do końca to wychodziło.
Nie wiem, może kluczem była szczerość wobec kontrolujących, ja naprawdę starałem się uczciwie prowadzić swoją działalność, a uchybienia często wynikały z niewiedzy.
Dziś bardziej od kontroli urzędników, doskwiera mi nieuczciwa konkurencja i szara strefa, właśnie ta niepłacąca podatków i migająca się od zobowiązań. Żyję w społeczeństwie które ustaliło jakieś reguły gry, było by miło gdyby wszyscy je przestrzegali.
Kamil i wielu komentujących jego wis, stawiają tezę że idealnie by było gdyby nie było podatków.
Ale Panowie żyjemy w społeczeństwie. Tu akurat dobrało się towarzystwo ludzi inteligentnych i przedsiębiorczych. Niestety nie wszyscy tacy są, ciężko jest nakazać wziąć wszystkim sprawy we własne ręce i prowadzić firmy, studiować, kształcić się i zatrudniać tylko w najlepszych firmach za godziwe wynagrodzenie. Śmiem twierdzić że ludzi którym się nie chce jest więcej, pozostawieni samym sobie bez pomocy państwa obrócą się przeciwko nam bądź co bądź mniejszości. Pomagając im chronimy poniekąd siebie. A są jeszcze chorzy, ułomni, lub po nieszczęśliwych wypadkach.
Piszesz Kamil o plotce z wydawanymi koncesjami, ale kto te koncesje wydaje? Właśnie Państwo które trzeba za coś utrzymać, gdyby nie ono przyjechał by jakiś zagraniczny inwestor z dużą kasą wykupił grunt wbił rurę i wyciągnął np. słynny już łupkowy gaz. Co Polska by z tego miała?
ZUS, nie jestem specjalistom i nie wiem kiedy zaczęto pobierać pieniądze na emerytury. Ale kiedyś to się musiało zacząć. Wyobrażam sobie, że była pewna starsza część społeczeństwa, której państwo zaczęło wypłacać emerytury. No ale oni nie mieli uzbieranego kapitału bo wcześniej nie było przecież systemu. Więc to młodzi pracowali na emerytury dla starych i tak zostało do dziś. Ja jestem w tej dobrej sytuacji że sam sobie zbieram na swoją emeryturę i nie będę oglądał się na ZUS. Ale są nasi rodzice dziadkowie…….. cóż moi nie byli zbyt przedsiębiorczy właściwie wcale nie byli przedsiębiorczy, więc poniekąd część moich składek idzie na ich mizerne emerytury.
W głowie mam tysiące argumentów, ale odpuszczę sobie bo i tak mnie skrytykujecie.
Wiem że masa naszych podatków jest marnotrawiona i nie popieram niegospodarności.
Ale jestem daleki od gardzenia urzędnikami i twierdzeniem że bez podatków było by lepiej.
Myślę że my i tak jesteśmy w dobrej sytuacji, mamy swoje umysły i kreatywność.
Jestem przekonany że w każdej sytuacji się odnajdziemy niezależnie od systemu bo nam się po prostu chce.
Kamil Cebulski
@Paweł Ślubowski
Mądrze piszesz. Odpiszę w kilku zdaniach, ale obiecuje w kolejnych postach rozwinąć myśli.
Każde wytknięcie komuś posiadania wady powoduje, że kogoś urazimy. Urzędnicy to dorośli ludzie poradzą sobie.
>- Wiara urzędnika że służy społeczeństwu to głupota ??
Tak, w pełnej rozciągłości taka wiara to głupota.
>- Należy nimi gardzić ??
Tak, należy gardzić urzędnikami za to że są urzędnikami, wytykać im to na każdym kroku, że jest to ich wada a nie zaleta! Jeżeli jednak prywatnie jest taki urzędnik super rodzicem należy go chwalić za to że jest super rodzicem. Dostaje plusa za dzieci i minusa za urzędowanie. Jeżeli dostanie więcej plusów wychodzi że obiektywnie jest dobrą osobą, ale z potężną wadą. Bycie urzędnikiem jest wadą i stratą dla społeczeństwa, nie znaczy że nie można tej straty odrobić innymi dobrymi uczynkami.
>- Trzymać się od nich z daleka??
Jeżeli do wyboru masz dwie identyczne osoby, z których jedna jest urzędnikiem a druga nie to ja wolę współpracować z nie urzędnikiem. Ponieważ nie ma identycznych ludzi trzeba patrzeć na różne cechy osoby. Ale zawsze bycie urzędnikiem trzeba traktować jako wadę i to potężną.
>Nie rzadko to właśnie urzędnicy podpowiadali mi,
>co i jak mam robić aby było dobrze.
Nie wierzę. Nie sądzę, aby jakikolwiek urzędnik doradził ci, czy zatrudnić nowego człowieka, jeżeli tak to którego czy kupić jakąś drogą maszynę, jeżeli tak to jaką. Jedyne co ci mogli doradzić to jak wypełnić pit czy vat czy jak udowodnić skąd masz pieniądze, jak sam piszesz. Czyli pomagają ci jedynie rozwiązać problemy które sami stworzyli.
>Dziś bardziej od kontroli urzędników, doskwiera mi
>nieuczciwa konkurencja i szara strefa
Która powstała ponieważ istnieją urzędnicy i wysokie podatki. To tak jak powiedzieć, że mi nie przeszkadza cukrzyca, tylko to, że muszę ciągle robić sobie zastrzyki.
>Kamil i wielu komentujących jego wis, stawiają tezę że
>idealnie by było gdyby nie było podatków.
Nieprawda. Podatki mogą być i powinny ale w rozsądnej wielkości i formie oraz nie przeznaczone na socjal tylko na zapewnienie działania prawa. Takimi szkodliwymi podatkami jest podatek dochodowy. 5 lat temu zapłaciłem go 1200 zł, a koszty księgowości, które służą tylko wyliczeniu podatków zapłaciłem ponad 40 tys. oraz inne koszty np. papieru, kiedy oddawałem papiery na makulaturę ważyły 232 kg! Z wielką przyjemnością zapłaciłbym 10 tys dochodowego ryczałtem, gdybym nie musiał prowadzić księgowości. Do prowadzenia firmy wystarczy mi wyciąg z banku w excelu gdzie widzę na co ile pieniędzy idzie.
>Więc to młodzi pracowali na emerytury dla starych i tak zostało do dziś.
Pisałem kiedyś o początkach emerytur. Wymyślili je za Bismarka w Niemczech. Starsi nic nie płacili, a młodzi płacili z myślą o przyszłej emeryturze. Zanim wypłacono pierwsze emerytury minęło kupę czasu i masa pieniędzy wpadła do budżetu Państwa, za co sfinansowano I wojnę światową.
>Ale jestem daleki od gardzenia urzędnikami i twierdzeniem
>że bez podatków było by lepiej.
Bez podatków nie byłoby lepiej, ale spokojnie można je obniżyć o 90% z faktycznych 85% do 8,5% pobieranych w przyjaznej formie niekoniecznie od każdego obywatela. Takimi podatkami są koncesje na wydobywanie czy podatek emisyjny.
>gdyby nie ono przyjechał by jakiś zagraniczny inwestor
>z dużą kasą wykupił grunt wbił rurę i wyciągnął np. słynny
>już łupkowy gaz. Co Polska by z tego miała?
Jeżeli chodzi o koncesje. Znam konkretne przypadki, gdzie gdyby ktoś przyjechał i zabrał sobie za darmo lepiej byśmy na tym wyszli, bo do niektórych koncesji dokładamy! Tak, pobieramy symboliczną opłatę za koncesję, ale jednocześnie zobowiązujemy się na inwestycje w infrastrukturę i obniżkę podatków, która wielokrotnie przewyższa wpływy za koncesje. Doszło nawet do tego, że firmy, które mają koncesje żądają, aby rząd wybudował im hale potrzebne do wydobycia czy szyby.
>Jestem przekonany że w każdej sytuacji się odnajdziemy \
>niezależnie od systemu bo nam się po prostu chce.
Tu się zgadzam. My sobie poradzimy, a co z tymi co sobie nie poradzą? Bo nie są tak wydajni i nie potrafią zarobić nawet na obciążenia podatkowe?
Paweł Ślubowski
Tym co sobie nie poradzą, pomogą nasze podatki……… chciało by się powiedzieć ale to oczywiście w dużej mierze pobożne życzenia.
Kamil obalasz moje tezy z lekkością i łatwością łamania zapałek, a najgorsze albo najlepsze jest to że Twoje argumentowanie jest dla mnie zrozumiałe logiczne i słuszne.
Zastanawiam się jedynie czy w Twoim idealnym świecie z niskimi podatkami uniknął byś niezadowolonych grup społecznych chcących np. budować nierentowne statki, lub wydobywać więcej węgla niż go potrzeba.
Widać dokonałem nieco nadinterpretacji sądząc że większość tu uważa że nie powinno być podatków, więc to że powinny być tylko znacznie mniejsze i lepiej zarządzane zgadzamy się chyba wszyscy.
Niemniej dalej podziwiam Cię że tak otwarcie i jasno potrafisz deklarować swoją niechęć dla urzędników. Ja pozostanę przy swoim i uważam że każdego człowieka trzeba spróbować zrozumieć a jeżeli nie znam jego motywów postępowania, to nie mogę go potępiać co jest jednoznaczne że go szanuję jako człowieka – również urzędnika.
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-