farfromfearless
O postawie roszczeniowej
Dużo było wcześniej o moim świecie, w którym nie czekam aż świat się zmieni, a działam tak, abym to ja mógł go zmienić. Kilkadziesiąt godzin po opublikowaniu wcześniejszego postu, dostaję maila, który nieco wybił mnie z rytmu wspaniałego poranka. Jego treść można streścić w jednym zdaniu:
“Czy planujecie zrobić konferencje w Gliwicach, bo z Katowic jest kilka kilometrów”
Podobne maile trafiają do fundacji dość często, to co wyróżnia ten to zwykła odległość w km. To można pokonać zapewne autobusem miejskim, których sieć na śląsku jest nadzwyczaj rozwinięta. Dziecko moich znajomych dojeżdża podobną liczbę kilometrów do gimnazjum! To zdanie jest moją definicją postawy roszczeniowej. Już o tym pisałem jakiś czas temu w poście:
Ile jesteś w stanie poświęcić
http://www.blog.kamilcebulski.pl/2007/02/15/ile-jestes-w-stanie-poswiecic/
Lenistwo? Wygoda? Nie wiem. Może głupota, może niechęć. Ludzie lubią marzyć i nie kiwnąć palcem aby te marzenia spełnić. To prawda, że konferencja MJM nie sprawi, że za 20 lat będziesz bogaty. Nie chodzi o to, aby być na konferencji czy nie. Chodzi tylko i wyłącznie o naszą postawę. Bo jeżeli do biznesu podchodzimy podobnie to jesteśmy z góry skazani na porażkę i zawsze cały świat będzie winny za nasze porażki.
BO KLIENCI NIE PRZYSZLI !!!
Chce być na konferencji to wsiadam w tramwaj i ponoszę trudy podróży. Chce założyć biznes to go zakładam i ponoszę trudy jego prowadzenia. A jeżeli 20, 40 czy 100km jest dla kogokolwiek przeszkodą w dzisiejszych czasach, to wierzcie mi zamkniecie biznes zanim zrozumiecie czym różni się uproszczona od pełnej księgowości. Pozdrawiam przy okazji ekipę ze Szczecina, która bardzo licznie pojawiła się w Warszawie na konferencji.
Chciałbym wam teraz przytoczyć postać Michała Jankowiaka www.michaljankowiak.pl. Człowieka, który zrobił kawał dobrej roboty w zeszłym tygodniu w Warszawie i jestem pewny, że powtórzy to w Poznaniu, bogatszy o doświadczenia. Według mnie i uczestników Michała prezentacja była najlepsza! Chylę czoła.
A wiecie dlaczego chylę czoła? Bo kilkanaście miesięcy temu zostałem zaproszony na szkolenie Michała, a po szkoleniu rozmawialiśmy w pubie kilka godzin i doskonale wiem, jaką on przeszedł drogę, aby nabyć umiejętności genialnej prezentacji i aby skutecznie docierać do ludzi.
Michał to trener NLP, hipnozy i zmiany osobistej. Kiedy był zupełnie zielony i chciał pójść na pierwsze szkolenie NLP, pracował 2 miesiące jako opiekun dzieci na koloniach, gdzie zarobił 800 zł i wydał na szkolenia. Potem pracował kolejne miesiące i szkolił się coraz bardziej. Jeździł nad morze do pracy, a szkolił się w Warszawie, pochodząc o ile dobrze pamiętam z okolic Bydgoszczy (jeżeli się pomyliłem to przepraszam).
W Warszawie opowiadał, że do tej pory na przeróżne szkolenia wydał 30-40 tys. zł. Mówił, że dzięki temu, że zdobył tak wartościową wiedzę, teraz może otwierać swój biznes i szkolić innych, a jednocześnie samemu rozwijać się dalej.
Zarobki rzędu 1000 zł to dość częsta rzeczywistość. W takich miastach jak Jędrzejów można powiedzieć, że to średnia. Wiele jest osób, zwłaszcza młodych które ten 1 tys. mogą oszczędzać i kupić sobie po jakimś czasie super telefon czy wymarzone auto, telewizor i komputer. Niewiele jednak znam osób, które pieniądze wydawałaby zamiast na konsumpcję to na szkolenia czy innego rodzaju inwestycje.
Wiedza kosztuje! Często na pytanie, dlaczego nie czytasz książek słyszę, że książki są drogie. Telewizory też, a 99,9% ludzi, żyjąca nawet w biedzie ma telewizor! Ci ludzie nie czytają książek, bo gdyby czytali to dowiedzieliby się przynajmniej, że istnieje coś takiego jak biblioteka i można z tam książki pożyczać za darmo! Nauczyliby się działać skutecznie.
Trudno jest przezwyciężyć pokusę kupowania zamiast inwestowania. Jeżeli przejechać 40 km na szkolenie to dla Ciebie problem to nie wyobrażam sobie Ciebie odmawiającego kupna nowego 40 calowego telewizora lub wymiany komputera na nowy i pojechania za te pieniądze np. do Londynu na szkolenie Anthonego Robbinsa za blisko 4 tys. zł.
Michał Jankowiak na pewno tę pokusę przezwyciężył. Oszczędzał pieniądze, uczył się i stworzył biznes, który pozwala mu żyć na wyższym niż średni poziomie i co ważniejsze, uczyć się dalej! A zapytany co by zrobił, gdyby nie miał transportu 40km na szklenie, odpowiedziałby, że pojechałby rowerem, lub wyszedł wcześniej
Kto zabiera Twoje pieniądze?
http://www.aragon.pl/293875-kto-zabiera-twoje-pieniadze
Tym, którzy jeszcze o tym nie wiedzą, wyszła niedawno nowa książka R. Kiyosakiego – Kto zabiera Twoje pieniądze. 9 godzin czytania, ale warto. Genialnie pasuje do tematu posta. Mówi o tym, jak dużo jest przeciętnych inwestorów i jak są robieni w bambuko przez sprzedawców inwestycji. Dobra lektura. Uczy logiki!
Liczba komentarzy: 8
Bo Pawlik
oj Kamil, czy musiałeś negatywny przykład podać akurat z Gliwic?;) teraz wszyscy pomysla, ze tu sami roszczeniowcy mieszkaja:) wiem, ze to tylko przyklad, a miasto na szczescie broni sie samo bedac bodajze na 2 czy 3. miejscu rankingu srednich miast przyjaznych inwestorom, ale musialam zaprotestowac z racji lokalnego patriotyzmu. tak naprawde normalnoscia sa tutaj CODZIENNE dojazdy do Katowic czy nawet Krakowa na studia czy do pracy, wiem bo sama jezdzilam a na MJM do Katowic tez przyjade. Pozdrawiam i do zobaczenia
jaras
cel plus działanie to już połowa sukcesu
półśrodki, sam cel, albo samo działanie, spychają wciąż do punktu wyjściowego, trzeba sobie od nowa przypominać cel, albo od nowa podejmować działania
kiedyś była taka piosenka – byle co, byle jak… (jakoś takoś było)
nie byle jak śpiewana
Kozerawski Marcin
Kamil wiekszosc ludzi najchetniej by chciala abys zrobil MJM U NICH W DOMU:) bo im sie nie chce ruszyc. A pozniej tacy sie dziwia i narzekaja , ze w Polsce jest bardzo ciezko przezyc i znalesc prace. Tak jak pisales ze niektorzy byli ze szczecina choc u nich rowniez bedzie konferencja MJM. Jednak ci ludzie chlona wiedze i daza do tego aby miec jej coraz wiecej.
Ja osobiscie jestem pod wrazeniem konferencji.Wynioslem z niej duzo nowych pomyslow i doswiadczen.
Janusz
A ja zamiast czekać na konferencję w swoim mieście, która ma się odbyć we wrześniu wybieram się na spotkanie we Wrocławiu 4 sierpnia
Rafal-BeSmart
jaras: To fragment piosenki Jacka Kaczmarskiego, “Przyśpiewka bylejaka o europejskości Polaka”. Śpiewana genialnie
Tabor Piotr
Może trzeba też dorosnąć do świadomości iż szkolenia “wyjazdowe” są wartościowsze od tych na miejscu…? Tak przynajmniej jest w moim przypadku. Niegdyś ze Szczecina, a teraz na zmianę z maleńkiego, acz pięknego Gryfina lub z odleglego hannoveru dojeżdżam z ogromną przyjemnością do stolicy, Poznania, Krakowa czy Wrocławia i prócz wartości merytorycznych, biznesowych jest to coś co pozwala mi odsyłać nieco w dal negatywne efekty przedsiębiorczości, poznać nowe miejsca, powrócić do tych, które już znam i wyrwać się na moment by odtetchnąć. Takiego podejścia życzę maruderom…
Kamilu… w końcu tu zajrzałem i z radością gratuluję.
Majzner
Kamilu dzięki za pozdrowienia, rzeczywiście trasa Szczecin – Warszawa nie należy do najkrótszych, ale jechaliśmy z przyjemnością i warto było.
Tak na marginesie do Poznania się też wybieram ![]()
Głównie, dlatego żeby poznać wspaniałych ludzi, z niektórymi podtrzymać znajomość, ale tym razem zabieram żonę niech zobaczy to, o czym cały czas mówię.
Trzeba działać, a nie narzekać !!!
p.s. tym razem zabiorę właściwe wizytówki, a nie serwisu PracaNadMorzem.pl
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-