farfromfearless
O podatkach na koniec roku
Jako, że moja skrzynka pocztowa wykazuje podobne trendy jak zapytania w googlach, tzn. przed końcem roku zapytania o podatki rosną 4-5 krotnie. Dzisiaj zostawiamy rozważania na temat rozwoju i skupiamy się na bardziej praktycznych elementach.
Podatek CIT, według Roberta Gwiazdowskiego, a więc wiarygodnego źródła płaci w Polsce zaledwie 22% firm. Reszta go nie płaci, gdyż koszty działalności są wyższe niż przychody. Ci którzy płacą ten podatek robią to przeważnie z dwóch powodów: 1. głupoty 2. Z chęci budowania zdolności kredytowej.
Chociaż tak naprawde nikt nie wie na czym ta zdolność polega. Znajomy opowidał, że chciał kupować serwery w stanach, gdzie musiał płącić kartą kredytową tzw. wypukłą. Wziął papiery firmowe, bilans i rachunek zysków i strat (80 tys. przychodu, 44 tys. zysku za pierwsze 8 miesięcy działania) i analityk w banku powiedział mu, że nie mogą dać mu karty kredytowej nawet z limitem na 5 tys. gdyż jego firma nie działa dłużej niż rok! Jak oni te zdolność wyliczają
.
Wróćmy jednak do problemów podatków dochodowych. Większość porad które dostarły do mojej skrzynki to raczej oferty różnych produktów. Kup coś tam przed końcem roku, a będziesz mógł zaliczyć to do kosztów działalności i zaoszczędzisz na podatkach. Ciekawe, czy ludzie się na to łapią.
Oczywiście każdy wie, co należy robić aby nie płacić podatku dochodowego – wykazać stratę. Większość ludzi zna tylko 2 sposoby wykazywania strat. Pierwszy z nich należy do tzw. “szarej strefy” – zaniżanie przychodu. Czyli nie wystawiają paragonu za każdą sprzedaż czy usługę. Tak się moi drodzy nie robi.
Drugi sposób to wydawanie pieniędzy. Jest to sposób głupi. Z opowieści wielu osób wiem, że kupują oni różne często niepotrzebne rzeczy. Trochę na zasadzie psa ogrodnika. Prędzej wydam niż dam część zarobionych pieniędzy państwu. Jest to głupi sposób, gdyż przypomina mi także ganianie psa za swoim ogonem. Jeżeli coś jest kosztem dla Twojej firmy to jest przychodem dla innej firmy i państwo i tak dostanie swoją działkę nieważne czy od Ciebie czy od kogoś innego. Jest to po prostu gra o wyniku zerowym.
Jedynym sensownym sposobem na metodę kosztową jest strategiczne planowanie swojej działalności w ten sposób, aby móc w koszty zaliczyć te wydatki, które nie możemy dzisiaj w nie wliczyć, a musimy ponosić. Np. takim ustawowym problemem jest brak możliwości odliczenia VAT od samochodów i paliwa w firmowych samochodach osobowych. Rozwiązanie – jeździć ciężarówką
np. marki cinquecento lub dowolnie innej (kratka), mamy w firmie takie dwie.
Ustawa o podatku od osób fizycznych w rozdziale trzecim zawiera blisko 140 zwolnień przedmiotowych z podatku. Dodatkowo jeżeli coś można podciągnąć pod koszt to oczywiście należy to zrobić. Tylko człowiek upośledzony jeżeli dysponuje możliwością zaoszczędzenia pieniędzy nie korzysta z tego.
Ciekawe ile przedsiębiorców zaliczyło w koszty wydatki związane z wigilią. Ciekawe też ile w ogóle o tym pomyślało, a ile bało się to zrobić. Sprawę wyjaśnia Ministerstwo Finansów, tłumacząc, że takie spotkania “mają na celu poprawę atmosfery pracy i zintegrowanie pracowników z pracodawcą, a przez to zwiększenie efektywności ich pracy” – urzędy skarbowe potwierdzają (oczywiście w ramach rozsądku, tylko dla pracowników, jak dobrze mieć firmę rodzinną
. A skoro można wigilię, to można także inne imprezy mające na celu zwiększenie efektywności pracy i poprawianie atmosfery. Opłaca się więc żyć dobrze z pracownikami i zaprosić ich na wigilię i inne imprezy
.
Odpowiednio wszystko planując możemy sprawić, że wszystko, nawet nasze własne jedzenie możemy w pewien sposób wliczyć w koszty. Tutaj warto zwrócić uwagę na charakter działalności. Czy prowadzimy działalność gospodarczą, spółkę kapitałową, stowarzyszenie, fundację czy kościół. Każda organizacja kieruje się swoimi własnymi zasadami i o ile nie mogę wliczyć normalnie w koszty soku dla pracowników (jedynie wodę) to wyżywienie wolontariusza podczas pełnienia jego obowiązków jak najbardziej.
Z wolontariuszami jest jeszcze ciekawiej. Osoby, które są wolontariuszami (wolontariuszami w myśl prawa) współpracujące z organizacją dłużej niż 30 dni nabywają bezkosztowo od Państwa uprawnień do ubezpieczenia wypadkowego od ZUS. Takie ubezpieczenie nikogo nic nie kosztuje i aby je mieć nie trzeba się nigdzie zgłaszać. Dopiero w momencie wystapienia wypadku zgłasza się do ZUS wypadek i zawartą umowę z wolontariuszem.
A wigilia dla wolontariuszy to koszt czy nie koszt? To wiem tylko na 99%, czekam na ustosunkowanie się US, a oni mogą różnie interpretować. Ale jeżeli tak, to jaki problem z rodziny pracowników zrobić wolontariuszy. Czytałem kiedyś artykuł, że stowarzyszenie, które zajmuje się współpracą przy projekcie SETI (szukanie kosmitów na podstawie obioru i analizy fal radiowych dochodzących z różnej części kosmosu) posiadało tysiące wolontariuszy. Organizacja potrzebowała potężnej mocy obliczeniowej aby analizować otrzymywane z obserwatoriów dane. Praca wolontariusza polegała na zainstalowaniu oprogramowania takiego jak wygaszacz ekranu i kiedy ktoś odszedł od komputera i zostawił go włączonego program sam się włączał, ściągał z internetu dane i je analizował. W ten sposób można zostać wolontariuszem, mieć darmowe ubezpieczenie wypadkowe (jeżeli program działa i oblicza, bo tylko w czasie pracy wolontariusza
i organizacja z która współpracujemy może nasze wyżywienie wliczać w koszty.
Jest to oczywiście dość przerysowana sytuacja, ale znając upodobanie sądów do bazowania na literze prawa, a nie “sensu prawa” czyli tzw. common sens. Taka konstrukcja mogłaby przejść. Swoją drogą poproszę księgowego aby zapytał w US. Ciekawe co powie na temat wliczania w koszty wigilii, mającej na celu integrowanie środowiska poszukiwaczy ufoludków.
Problem jest bardzo ważny. Bo w sprawach kosztów działalności firmy często decydujemy czy dany koszt zaliczyć do kosztów firmy. Ludzie często asekuracyjnie np. wspomnianych w poprzednim poście kosztów cateringu nie wliczają już w koszty działalności, bo nie mają pewności czy można. Myślą, że są bezpieczni, niestety nie. Urząd Podatkowy nic nam nie zrobi, ale w przypadku gdybyśmy mieli kredyt i mieli problemy z jego spłatą prokuratura może oskarżyć nas o wyłudzenie od banku poprzez nie wykazywanie kosztów i podnoszenie zysków firmy w celu generowania zdolności kredytowej!
Tyleż tu problemów. Podatek emisyjny lub podatek od przychodu załatwiłby sprawę. No ale świata przyjaznego przedsiębiorcom tak szybko nie zbudujemy, dzisiaj trzeba się dostosować.
Wracając do tematu podatku dochodowego. Mamy więc dwie najbardziej znane opcje. 1. nielegalne zaniżanie dochodów, stanowczo odpada. 2. odpowiednio planować działania, tak aby coraz więcej rzeczy, które i tak kupujemy na paragon kupować na fakturę i wliczać w koszty.
Jest też jeszcze jedno wyjście. Mianowicie odraczanie płacenia podatku dochodowego. Zauważcie, że w ciągu roku co miesiąc płacimy jedynie zaliczki na podatek dochodowy. Podatek jest rozliczany w cyklach rocznych, przeważnie na dzień 31 grudnia lub dowolnie ustalony dzień w przypadku pełnej księgowości.
Załóżmy że firma zarabia 10 tys. miesięcznie przez cały rok. Co miesiąc odprowadza więc 1900 zł zaliczki na podatek dochodowy. Pieniądze te są jedynie zamrażane, a rozliczone będą z datą 31 grudnia. Jeżeli firma utrzyma taką tendencję i wykaże 120 tys. zysku to zapłaci oczywiście 12×1900 zł podatku, które już zostało odprowadzone. Natomiast jeżeli w grudniu będzie firma miała 110 tys. straty, czyli w do 31 grudnia wyjdzie na zero to Państwo odda pobrane 11×1900 zł tytułem zaliczek.
Załóżmy jednak, że firma zapłaciła podatek. W Drugim rok działalności firmy będzie ona generować stratę 10 tys zł miesięcznie. Teoretycznie w przekroju dwóch lat firma wychodzi na zero. A praktycznie ma straty gdyż musiała zapłacić podatek dochodowy za pierwszy rok i już tych pieniędzy od Państwa nie odzyska.
Pytanie brzmi? W jaki sposób możemy zrobić tak, aby firma legalnie i zerokosztowo przeniosła zysk z pierwszego roku na drugi, aby w przypadku jak nadejdą dla firmy “ciężkie czasy” móc odzyskać zapłacone zaliczki na podatek dochodowy rok wcześniej. Ciekawy jednak jestem waszych pomysłów, może ktoś wymyśli całkiem nowe rozwiązanie.
Takich konstrukcji niestety na studiach zarządzania nie uczą. Przez rok studiowałem zarządzanie i marketing. Eksternistycznie, bo eksternistycznie, ale zawsze i w programie było więcej czasu poświecone na liczenie różniczek, całek i macieży niż na podatki. Kreatywność zupełnie zanika na uczelniach. Chociaż zdażają się dobrzy profesorowie z doświadczeniem. Biznesu jednak od profesora się nie nauczy, tylko od drugiego przedsiębiorcy. Na takiej zasadzie działa stworzona przez nas Alternatywna Szkoła Biznesu i Rozwoju Osobistego (www.asbiro.pl).
To tyle na dzisiaj. Zostawiam zagadkę do rozwiązania. A w następnym poście postram się podsumować działania fundacji w tym roku i opiszę plany na najbliższą przyszłość. A muszę wam powiedzieć, że będzie się działo.
Liczba komentarzy: 13
Gremster
więc jednym z rozwiązań o którym faktycznie nie dowiedziałem się na uczelni ale doświadczalnie widziałem w trakcie pewnego konkursu jest zakupywanie np. w grudniu surowców potrzebnych do prowadzenia działalności. Nie jest to nic odkrywczego, proste przeniesienie zysku w majątek przedsiębiorstwa, przy czym zależy to bardzo od praktyki księgowej, ponieważ generalnie w rachunku powinna być liczona różnica między stanem zapasów na początku i na końcu, jednak wartość zapasów księgowana może być zupełnie inna jak faktycznie zapłacona suma.
you-are-free
Trochę żałosny wpis. Wliczanie wigilii w koszty. Naprawdę dużo można na tym zaoszczędzić. Poza tym nie rozumiem jak można uważać, iż kupując coś i wliczając w koszty nagle nic nie płacimy? Oczywiście, że płacimy, a odliczamy jedynie 19% wydanej kwoty i tyle mniej zapłacimy podatku. 81% wydamy i tak kupując opłatki. Potem płacą ludzie kary za wliczanie w koszty różnych rzeczy, których wliczać im nie wolno.
Życie na koszt firmy to jak sen, kiedyś firma upadnie i wszystko przyjdzie zwrócić, sprzedać. Wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wiele osób zablokowało sobie tym sposobem zamknięcie firmy i są niewolnikami tego co nagrabili bo myśleli że oszczędzają, że mogą nie płacić podatków.
Bisanz
Rozwiązaniem zagadki może być posiadanie 2 firm, lub zaprzyjaźnionej firmy, która wykonuje jakąś usługę niwelującą zyski do zera.
Jestem dziś trochę zmęczony, ale mam nadzieję, że dobrze zrozumiałem pytanie
Pozdrawiam
Adrian Flejterowicz
Bisanz > to wtedy jak otworzysz dwie firmy to pierwsza nie zaplaci podatku, ale druga go zapłaci, bo będzie miałą większy zysk
free cos tam > żałosny nie jest wpis tylko osoba czytająca żałosne według niej wpisy
Problem jest taki, aby działać dokładnie tak jak prawo nakazuje. Nie to ze nie wolno czegos wlcizać w ksozty, ale trzeba!!! A skoro Ministerstwo i Urzędy mówią że trzeba coś wilczyc w koszty to nie wliczając tego także możesz mieć problemy o wyłudzanie np. kredytów. No i do twojego komentarza tez sprostowanie, nie odzyskamy tylko 19%, ale także VAT oraz drugie 19% z tytułu podwójnego opodatkowania dywidend lub składek ZUZ, gdyż w przeciwnym wypadku musielibyśmy sfinansować zakup rzeczy poprzez wypłatę lub zyski z dywidend. Mówisz o wielu osobach … , możesz podać jakiś konkretnych ludzi
Paweł Krzyworączka
Ciekawy wpis Kamilu. Przydługawy, ale przeczytałem uważnie do końca. Tym bardziej, że dotyczy mnie również
Nie będę polemizował z Twoimi metodami obniżania płaconych podatków (lub nawet ich nie płacenia). Jeśli nie łamiemy prawa, prowadzimy legalnie i etycznie działalność, zatrudniamy ludzi, pchamy do przodu polską gospodarkę, pomagamy innym – nikt nie powinien mieć do nas pretensji. Przeciwnie: takich ludzi trzeba wspierać.
Mam jednak jedną uwagę innego typu. Mam nadzieję, że Cię nie urażę, tym co napiszę, bo nie taki jest mój cel.
Otóż jesteś bardzo kategoryczny w swoich wypowiedziach. W swoim poście / mailu używałeś sformułowań typu “głupi” lub “upośledzony”. Nie rób tego. Obrazisz wiele osób. Niektórzy się do Ciebie zrażą. A szkoda.
Pamiętaj, nie wszyscy są tak bystrzy jak Ty, obeznani w podatkach, doświadczeni w biznesie itd. Niektórzy dopiero raczkują i takich jak Ty słuchają z ochotą.
Mam nadzieję, że tym kaznodziejstwem nie nasmęciłem zbytnio. Wiedz, że Cię podziwiam. A Twój “Efekt motyla” sporo zmienił również w moim życiu :-]
Gratuluję i życzę dalszych sukcesów!
Paweł Krzyworączka
http://forum.ebiznesy.pl/ – nie ma głupich pytań!
you-are-free
Adrian Flejterowicz – 2x 19% mamy tylko w grudniu. VAT tylko gdy jesteśmy płatnikami VAT. Więc są to sytuacje szczególne. Robienie kosztów, a inwestycje to co innego. To pierwsze zazwyczaj ma na celu obniżenie podatku kosztem rzeczy, które wcale nam nie są do firmy potrzebne.
Niektórzy ludzie chętnie kupują do firmy samochody, którymi sami jeżdżą i wliczają całe paliwo w koszty, bo jacy to oni cwani nie są oszukując innych i jeżdżąc za nasze podatki. Gdy firma się likwiduje to samochody trzeba sprzedać.
Innym sposobem na NIE PŁACENIE PODATKU jest założenie własnego CBR (centrum badawczo rozwojowe). Takie CBR są ustawowo zwolnione z podatku. Wtedy tylko wystawiamy sobie fakturę na mln zł
dla naszej firmy, a CBR nie płaci za to podatku. Mamy koszt i wszystko jest w porządku.
To tyle. A Ty Kamilu cały czas ucz się pokory.
Adrian Flejterowicz
Free coś tam – tak tak, podwójny podatek od dywidend mamy rzeczywiście tylko w grudniu
Mylisz pojęcia mój drogi. Chociaż wreszcie podajesz podajesz jakiś argumenty
a nie bijesz pianę. Odnośnie VATu, no cóż masz rację tylko jeżeli się jest płatnikiem VAT. Tylko ze zwolnienie z VAT jest do kwoty obrotów niecałe 40 tys z tego co pamiętam to daje niecałe 4 tys miesięcznie. Przy takich obrotach i żadnych zyskach po uwzględnieniu podstawowych kosztów telefonu itp to lepiej wziąć się do roboty i zapłacić podatek niż kombinować bo gra niewarta świeczki. raczej nie o takie pieniądze tutaj chodzi.
W problemie z samochodem masz błąd logiczny. Rzeczywiście przy likwidacji firmy (podejrzewam ze tobie się tak stało) trzeba samochód sprzedać i ma się zysk, który jest opodatkowany. Swoja droga Kamil już powiedział, że to jest głupie rozwiązanie. Pamiętaj jednak, że nadal jesteś jednak do przodu bo odroczyłeś termin zapłaty podatku! Gdybyś kupił ten samochód na osobę fizyczną musiałbyś zapłacić z pieniędzy po opodatkowaniu! Dla mnie lepszym rozwiązaniem jest jeżeli już to zapłacić podatek później niż wcześniej. Druga sprawa to wcale nie trzeba mieć samochodu na firmę, aby odliczać paliwo w całości. Trzeba mieć ciężarówkę. Można ją wynajmować od osoby fizycznej np. od rodziców a rodzice są wtedy opodatkowani stawką nie 19% a 8,5 chyba jeżeli wynajem nie przekroczy limitu, którego nie pamiętam dokładnie ale chodzi o rząd wielkości 1500 zł miesięcznie.
Co do wspomnianych CBR zgadzam się, że takie centra nie płacą podatku, ale nie dochodowego, ale od nieruchomości!!! Jest to jednak ciekawa forma gdyż pozwala na wliczanie w koszty nieudanych eksperymentów!!!. Stworzenie takich centrów jednak nie jest proste, gdyż tworzysz firmę, działasz przez pewien czas, a specjalna “komisja” nadaje jej status “CBR”. Aby taki status dostała musi działać i to na dużą skalę.
“Status centrum badawczo-rozwojowego będzie mógł być nadawany przedsiębiorcy osiągającemu co najmniej 800 000 euro przychodu ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za rok obrotowy poprzedzający rok złożenia wniosku.” I kilka innych warunków. A więc minimum rok ta firma działa na normalnych warunkach!!!
“Ustawa zwalnia też z płacenia podatku od nieruchomości, podatku rolnego i leśnego w zakresie przedmiotów opodatkowania wykorzystywanych na prowadzenie badań i prac rozwojowych.” A i niedawna nowelizacja VAT dała VAT na usługi badawczo rozwojowe i straciło to trochę na znaczeniu. Zwolnienie od podatków dochodowych jest ale nie w 100%.
>To tyle. A Ty Kamilu cały czas ucz się pokory.
Mój drogi mylisz podstawowe pojęcia podatkowe, problemy znasz tylko z plotek, podajesz fałszywe informacje o zwolnieniach podatkowych. Zachowaj już sobie tę anonimowość, narzekaj ile chcesz i lansuj się na mądrzejszego, ale bardzo cię proszę nie staraj się udowodnić, że dysponujesz wiedzą i doświadczeniem, której nie masz i której nawet w google nie sprawdziłeś. Możesz przez to wyrządzić ludziom dużo krzywdy.
A wszystkim czytającym przypominam, że nikt z nas nie jest prawnikiem i nasze interpretacje nie są wiążące. Sprawdzajcie zawsze takie informacje, bo można sobie kuku zrobić.
Tomasz Ligocki
Bardzo dobry artykuł. Do doskonałości brakuje tylko poprawienia błędów ortograficznych pierwszego stopnia (“macieży”, “zdażają”, itd.).
Polecam słownik PWN (http://so.pwn.pl/).
tadeusz
Tak na marginesie: po co komu karta wypukła? Nic, tylko prowizje dla banków generuje.
Istnieją banki, które potrafią zwykła płaską visę electron zaprezentować jako nadającą się do płacenia w Internecie, jak wypukłymi. mBank może tak zrobić ze swoją podstawową, najprostszą kartą visa electron z delfinkiem. Wystarczy przez telefon o to zapytać. Ustnym oświadczeniem woli załatwia się od ręki.
Niby drobiazg, ale jak rozumiem, Kamil lubi takie praktyczne rady, które potrafią w potrzebie trochę zamieszania przy codziennych interesach odjąć.
Paweł
“# Tomasz Ligocki napisał(a):
29 grudzień 2008 o 22:18
Bardzo dobry artykuł. Do doskonałości brakuje tylko poprawienia błędów ortograficznych pierwszego stopnia (”macieży”, “zdażają”, itd.).
Polecam słownik PWN (http://so.pwn.pl/).”
Jeżeli przeczytasz którąś z książek Kamila to zrozumiesz dlaczego te błędy nie zostały poprawione i raczej już nie zostaną.
To kwestia filozofii z którą nie każdy musi się zgadzać.
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-