farfromfearless
My udajemy, wy udajecie, oni udają
Dziennikarze GW jakiś czas temu zrobili prowokacje. Stworzyli stronę fikcyjnej uczelni – Akademia Komunikacji Społecznej, treści, statuty itp. skopiowali ze stron uniwersytetów, a samą stronę nazwali www.szybkimagister.pl. Uczelnia oferowała magistra w 2 lata i minimum zajęć. Dali ogłoszenia w swojej gazecie i kilku zaprzyjaźnionych mediach. Akcja trwała 5 dni, 500 osób postanowiło od razu podjąć naukę. 200 osób chciało, ale się wahało.
Cała sytuacja w szkolnictwie przypomina teatrzyk. Szkoły udają, że nauczają, studenci udają, że pilnie się uczą, a przeciętni ludzie udają, że o tym nie wiedzą. Cały system działa idealnie, tylko wyników nie ma. Niemniej jednak załóżmy, że my jesteśmy ambitnymi ludźmi. Jeżeli już mamy iść do szkoły to nie byle jakiej, że chcemy się nauczyć czegoś naprawdę konkretnego i na wysokim poziomie. Otóż nie da się.
Uniwersytet Jiao Tong z Szanghaju tworzy co roku ranking 500 najlepszych uczelni na świecie, jedynie Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski znalazły się w tym rankingu i to w okolicach 350 miejsca. Wypadamy najgorzej spośród wszystkich krajów europejskich i lepiej wypaść nie możemy!
Gdyby czołówka światowych uniwersytetów takich jak Harvard, Oxford, Standford czy Cambridge przeniosła się do Polski od razu zostałyby zamknięte, gdyż działałyby nielegalnie. Okazuje się, że żadna z tych uczelni nie ma w swojej ofercie kierunków zgodnych z listą 118 kierunków kształcenia dopuszczonych przez resort edukacji. Mało tego, żadna też nie uczy według ministerialnych “starndardów” nauczania czy minimami kadrowymi. Jak to jest, że tam uczniowie uczeni są według “gorszych” programów i przez “gorszych” wykładowców, a jednak wielkie korporacje biją się o ich studentów. Już na 2 lub 3 roku studiów korporacje oferują grant finansowy za podpisanie umowy o pracę, którą studenci zaczną dopiero za 2 lata.
Okazuje się, że z “oficjalnym” dyplomem jest jak z pieniędzmi. Ma on tyle wartości jak wysoka jest w niego nasza wiara. Całkiem niedawno gościł u nas prof. Jesus H. de Soto, jeden z liderów ekonomistów szkoły austriackiej. Podczas wykładu o wartości pieniądza wyciągnął banknot, chyba 10 euro i podarł, dzięki czemu efektownie przekazał swoim słuchaczom myśl, że pieniądz taki jaki mamy dzisiaj tak naprawdę nie istnieje.
Na sali wykładu był obecny także Dariusz Rosati, który między innymi przez 6 lat zasiadał w Radzie Polityki pieniężnej i był bardzo zły na prof. de Soto, gdyż ten powiedział głośno i dosadnymi słowami, że ludzie zasiadający w tych radach we wszystkich krajach są odpowiedzialni za obecną sytuację ekonomiczną. O dziwo stwierdzenie to bardzo spodobało się słuchaczom i prof. został nagrodzony brawami, a ja oczywiście byłem jednym z tych co klaskali najgłośniej.
Tutaj możecie posłuchać prof. de Soto (inny wykład)
www.fijor.com/zyjemy-w-socjalizmie-jesus-h-de-soto-cz-1
Możecie więc sobie wyobrazić, jak Dariusz Rosati się wtedy czuł w tym momencie, w zasadzie “wygwizdany” przez swoich studentów? Niemniej jednak zmierzam do tego, że gdy przyszła kolej na zadawanie pytań przyszła kolej na ripostę. Rosati dał prof. de Soto dobrą radę, że skoro te pieniądze nie są nic warte, to następnym razem niech podrze banknot 200 euro, a najlepiej kilka. I co tutaj dużo mówić, bardzo celna riposta.
Z dyplomami mam jeszcze jedno wspomnienie. Jakieś dwa lata temu rozmawiałem z Jurkiem Owsiakiem w jego biurze. A musicie tutaj wiedzieć, że biuro Jurka, jak i cała fundacja jest dosłownie wytapetowane różnymi plakatami, dyplomami, podziękowaniami. Zapytałem się więc czy to nie trąci o pozerstwo i jakiś kompleks wyższości czy coś? A Jurek bardzo mądrze zresztą odpowiedział mniej więcej tak, że jak ktoś jest wychowany w “kulcie dyplomu i papierka” to robi to na nim ogromne wrażenie, a jak ktoś dyplomy tak jak wszyscy normalni ludzie tacy ja my ma w dupie to co za różnica? Dostaję to wywieszam. I trzeba mu tutaj przyznać rację. Gdyby więc ludzie wierzyli (nawet 10% z nich), że spinacz jest warty 10 kg zł to nie wyrzucałbym spinaczy. Jednego może bym wyrzucił aby przekonać kilka osób do obrazu świata bliższego prawdzie, a tym co by nie uwierzyli spinacze bym sprzedał. Niemoralne przecież jest zostawić głupka ze swoimi złotem. Czyż to dokładnie nie w ten sposób koloniści kupili Manhattan? Za szkiełka i błyskotki wartości kilku dolarów?
Biuro Jurka wygląda mniej więcej tak:
www.euco.pl/pr/euco-ratuje-wosp.jpg
O naszej szkole ASBIRO (www.asbiro.pl) robi się coraz głośniej. Jak wiecie do wykładowców dołączył Andrzej Blikle, który także poprowadzi zajęcia podczas Kursu Skutecznego Działania (www.kursskutecznegodzialania.pl). Dołączył także Lutz Winter (Taki niemiecki Krzysztof Habich) Grzegorz Turniak (prezes BNI Polska) oraz Tomasz Nazaruk (Prezes RICOH Polska, na pewno słyszeliście) i wielu innych.
Tak przy okazji ciekawa jest historia związana z Tomkiem Nazarukiem. Miał on przeróżne pomysły na biznes, które realizował. Jednym z ciekawszych było wynajęcie dużej hali oraz wywieszenie wielkich plakatów i ulotek zobacz wielkiego wieloryba. Zobaczenia wieloryba kosztowało kilka złotych, wchodziło się do hali z jednego końca, wychodziło z drugiego, a w środku było wielkie zdjęcie wieloryba w skali 1:1. Wszystko było sympatycznie opatrzone w żart i klienci wracali, przyprowadzali znajomych i patrzyli jak się znajomi dawali nabrać. A potem stworzył firmę z drukarkami i ksero, sprzedał do RICOH za wielką kasę, a obecnie jest tam prezesem. Ja zaczynałem od ściąg, on od wielorybów
. Czasami widzimy studentów z bujnymi pomysłami, a potem rosną z nich właśnie prezesi największych firm w kraju.
Zapraszam was do ASBIRO (www.asbiro.pl), właśnie rozpoczęliśmy “zimową rekrutację”. Niestety choć dajemy dyplomy to “oficjalnego” papierka nie oferujemy. Ciągle walczymy aby dostać status studiów podyplomowych, albo chociaż policealnych coby oferować wam dodatkową wartość. Ale jak narazie wymagałoby to z naszej strony za dużo udawania i ustępstw programowych, ale kto wie, może się uda. Tak teraz myślę, że może by łatwiej było otworzyć szkołę wyższą z naszym programem np. w USA lub w innym kraju którego dyplomy są przez Polskę “uznawane” i rozdawać dyplom naszej, ale zagranicznej uczelni? Na podatkach trochę się znam, ale na omijaniu przepisów edukacyjnych jeszcze słabo.
I na koniec mała informacja. Opublikowałem nagranie ALP prowadzone
przez Tada Witkowicza. Na pewno was zainteresuje.
www.swiatkamilac.pl/2009/alp-1865-tad-witkowicz-warszawa/
Pozdrawiam i do zobaczenia.
Liczba komentarzy: 20
Marian Dąbrowski
Eh ten jezus de soto jest… nie powiem jaki.. Daje się zaginać jakiemus rosatiemu, daje głupie przykłady, widzilem jakis filmik inny , chyba promo tego spotkania, gadał coś o Jezusie tym od katolików i tez przykład był jak spalony żart, czyli beznadziejny, po tych 2ch filmikach jakie zobaczylem nie chce mi sie wnikac w jego twórczośc, nabrałem przekonania , ze obciach robi i przynosi hańbe austiackiej szkole ekonomii, może to jakiś agent? mający na celu ich ośmieszać,.. EHHHHHHHHHHHHH ………….Pozdrawiam
Astakos
Cieszę się że o tym napisałeś Kamil – obecnie trwa przekonanie że pracodawcy trzeba zrobić dobrze jakby był jakimś bogiem.
Raz że studia 5 letnie muszą być – ba-nie masz magistra jesteś nikim! Dwa że studia to nie wszystko – staże muszą po drodze być, dodatkowe kursy, języki praktyki, doświadczenia i przede wszystkim papierki na wszystko. Nie ważne czy to się w praktyce przyda czy nie – certyfikaty i dyplomy ponad wszystko.
Skoro każdy chce tak bardzo dogodzić pracodawcom to… zostaję pracodawca, niech mi dobrze robią
Każdy słyszał o bańce spekulacyjnej na ropie, mieszkaniach, walutach a przecież największą jest polski szkolnictwo wyższe – im więcej osób ma magistra tym mniej dla nich pracy, ale co tam, kolejne 5 lat wolne od zastanawiania się co robić w życiu jest najważniejsze, nie?
lidziaraven
hm… czytam regularnie bloga, i muszę przyznać, że temat szkolnictwa pojawia się dość późno… całe polskie szkolnictwo- od podstawówek do uniwerków to jedno wielkie nieporozumienie… nauczyciele uczą, nie mając pojęcia w większości o czym mówią… na szczęście ktoś kiedyś (ciekawe kto pojawił się w moim LO jakiś rok temu:D) otworzył mi oczka na tyle szybko, że nie poszłam dalej uczyć się w Polsce… za 7 górami, za 7 rzekami… no może trochę bliżej znalazłam szkołę która daje wykształcenie interesujące mnie… moimi wykładowcami są ludzie, którzy znają się na tym co mówią, wiedzą co chcą byśmy wiedzieli i muszę przyznać, że dopiero tu polubiłam naukę… oczywiście początki są trudne, ale jak mówią – dla chcącego nic trudnego… a tak nawiasem mówiąc, to osoby z mojej szkoły- Polacy- to zazwyczaj dzieci rodziców którzy mieli pomysł na życie, zrealizowali go i nieźle na tym wyszli… nikt, kto ma choć trochę oleju w głowie nie chce by ich dzieci się marnowały w polskich szkołach…
Dariusz Damski
Marianie mógłbyś rozwinąć swoje wątpliwości odnośnie Jesusa Huetrty de Soto. JHdS wydał według Josepha Salerno jedną z dwóch najważniejszych książek Instytutu Misesa od 11 lat. http://www.jesushuertadesoto.com/books_polish/dinero_polaco.pdf bezpośredni link do tej niesamowitej książki po Polsku za free. Ponadto JHdS to jeden z największych „Austriaków” dzisiaj. Faktycznie wykłada żywiołowo, jednakże część osób aprobuje taki sposób prowadzenia zajęć. JHdS podarł 10 euro, ponieważ chciał pokazać, iż trzymanie pieniędzy ma swoje cele jego celem było przekazanie tej wiedzy oraz pokazanie jak kruche są dzisiejsze pieniądze. Tutaj link do 10 rad życiowych według JHdS
http://www.youtube.com/watch?v=k19wGLhAQJM
Marian Dąbrowski
Nie no dobry jest ten Jezus de soto, wie o zyciu trochę, to ja miałem pecha, ze takie kijowe materiały widziałem, a Cebulski tez zchrzaniłeś bo, napisał :”Podczas wykładu o wartości pieniądza wyciągnął banknot, chyba 10 euro i podarł, dzięki czemu efektownie przekazał swoim słuchaczom myśl, że pieniądz taki jaki mamy dzisiaj tak naprawdę nie istnieje.” Raczej mi to wygląda bardziej na objaśnienie, że pieniądz dziś jest kruchy, tak jak pisze Darek. Wtedy “Riposta” Rosattiego nie była by jzu taka podważająca. Bo 200 Euro tez jest kruche, wystarczy podrzeć i po pieniądzu.
Paweł Krzyworączka
Polskie szkolnictwo wyższe to temat rzeka. Jeszcze nie tak dawno pracowałem na jednej z najlepszych polskich uczelni technicznych. Celowo napisałem w ten sposób poprzednie zdanie. Dlaczego? Kiedyś rozmawiałem ze znajomym. który znał od podszewki poziom nauczania innej, nieco mniej szanowanej krakowskiej uczelni technicznej. Zeszliśmy na temat poziomu nauczania…
Byłem w lekkim szoku, jak dotarło do mnie, że moja Uczelnia i tak dobrze trzymała poziom. U niego była tragedia. Ciężko nawet nazwać to studiami wyższymi – w zasadzie każdy mógł skończyć tam jakiś kierunek, nawet sporadycznie zaglądając na zajęcia i nic nie robiąc.
Poziom nauczania w Polsce sukcesywnie spada. Wiem to z autopsji. bo pracując przez 9 lat na Uczelni mam pewien przekrój czasowy. Ktoś powie: “jaki tam przekrój – tylko 9 lat”. Zgoda. Tylko 9 lat. Ale te 9 lat wystarczy, żeby przychodzili do mnie po zaliczenie studenci 3 roku i nie wiedzieli (oczywiście jednostki, ale jednak) ile wynosi przyspieszenie ziemskie i w jakich jest jednostkach…
Starałem się przekazywać studentom umiejętność logicznego myślenia, projektowania, wyciągania wniosków. Ale nie zawsze jest to możliwe, jeśli nie wynieśli nawet podstaw ze szkoły podstawowej…
Oczywiście nie ze wszystkimi tak jest. Prowadziłem koło naukowe i tam miałem satysfakcję z pracy z ludźmi, którzy mają otwarte umysły i chcą od życia czegoś więcej. Niestety, to są raczej jednostki.
Dzisiaj w Polsce produkujemy magistrów. Produkcja – to dobre określenie. Bo słowo edukacja nie jest właściwe.
Pozdrawiam z uśmiechem,
Paweł Krzyworączka
http://TajemniceEbiznesu.pl
PS. Cieszę się, że są takie osoby, jak Kamil. Już nie mogę się doczekać 21 listopada
Igor Chmielowski
Z moich własnych obserwacji wynika, że duża część studentów chodzi na zajęcia po to aby zaliczyć przedmiot i w niedużym stopniu interysują się tym co opowiada wykładowca. Niektórzy wiedzą czego chcą albo do czego konkretnie im ta wiedza przyda się i nawet czasem zadają pytania. Z odpowiedzi na nie można wyciągnąć sensowne wnioski.
Stefan Kubiak
“Niemoralne przecież jest zostawić głupka ze swoimi złotem.”
Kamil, ja wiem, że zacytowałeś to powiedzonko za Tadem Witkowiczem, ale mimo to trzeba uważać, co się publikuje. Świat biznesu ma w naszym kraju bardzo kiepską renomę, a takie hasła tylko wzmacniają w świadomości społecznej przekonanie, że biznesmeni to oszuści, cwaniacy i złodzieje, którzy nic innego nie mają na celu, jak tylko wyciąganie pieniędzy od “prostych ludzi”. Ta amerykańska sentencja brzmi tak samo cynicznie, jak nasze rodzime hasło “Śmierć frajerom”. Nie wpychaj populistycznym politykom argumentów do rąk.
Co do wyższych uczelni i w ogóle traktowania wiedzy w Polsce, zapraszam do swojego bloga:
http://stefankubiak.blogspot.com/2009/10/o-oszukanych-studentach.html
http://stefankubiak.blogspot.com/2009/10/modziezy-chowanie-10-czyli-o.html
Martino
Kiedys sie mowilo przedwojenna szkola, zawsze jako uczen zastanawialem sie jak wygladala nauka w przedwojennej szkole, jak sie to stalo ze wychodzilo z niej tylu wybitnych ludzi, czy poprostu mieli wiecej checi do nauki czy moze wykladowcy byli nauczycielami z prawdziwego zdazenia, a moze to mit polskiej przedwojennej szkoly?
Marcin Mucha
Co do Pana Rossatiego, uważam go za inteligentnego faceta i raczej “sztuczki” z 10Eur nie są w stanie go speszyć. Co do wartości pieniądza, znajomy, który ma ich dużo powiedział mi ciekawą rzecz dającą do myślenia. Jeśli wyrzuci się człowieka z workiem pieniędzy na bezludnej wyspie, to po tygodniu odda je za kawałek chleba i wody, więc może czasami warto się zastanowić za czym gonimy. Wielu ludzi myśli, że mając kupę pieniędzy nie będą mieli kłopotów, a to raczej błędne myślenie, kłopoty będą tylko innego rodzaju.
Osobiście uważam, że pieniądze nie mogą być celem a środkiem do osiągania innych celów np. niezależności i poczucia bezpieczeństwa.
ms
@”Gdyby czołówka światowych uniwersytetów takich jak Harvard, Oxford, Standford czy Cambridge przeniosła się do Polski”
ministerialne “standardy” nie są wymyślane przez urzędników ot tak, z powietrza, tylko biorą się z mniej czy bardziej formalnej współpracy z ludźmi z uczelni. Więc gdyby taki Harvard czy Oxford miałyby się przenosić do Polski, to i owe standardy by się zmieniły, np. zostały poszerzone o kierunki specyficzne dla tych nowych uczelni.
Andrzej Łomianek
Tak, jasne na pewno by się dostosowali. Już to widzę. Na pewno znieśliby wymagania ilości profesorów uczących na uczelniach
tak aby wyniki decydowały a nie stopień naukowy. Szkoły apelują już o to od dawna i nic. Dochodzi do tego ze na naszej uczelni jest profesor, który jest zatrudniony na 3 etatach w 3 szkołach, aby statystyka się zgadzała.
ms
może by znieśli, może by uczynili szybko profesorami kadrę z tego Harvardu czy Oxfordu, może by wprowadzili wyjątek dla tych zmigrowanych uczelni.
Jacek Lidwin
to się może trochę zmienić gdyż zniesiono powszechną służbę wojskową, w efekcie z uczelni znikną ci którzy tam przszli tylko po to żeby jej uniknąć, uczelnie zaczną bardziej zabiegać o studentów, być może bardziej zainteresowanych jakością kształcenia.
Agnieszka Kaczmarek
Myślę nad tym wpisem od jakiegoś czasu; właśnie wysłuchałam nagrania p. J. Fijora. Trochę przewrotnie przyszło mi do głowy, że dobrze się dzieje, że masowe wyższe szkolnictwo traci na wartości. Jeśli tak – to z czasem dyplom straci na znaczeniu. Jeśli straci – mniej ludzi zdecyduje się na to wykształcenie. Pozostaną w uczelniach ludzie z zacięciem naukowym i ci, którzy muszą skończyć studia, żeby uzyskać uprawnienia np. geodezyjne, prawnicze etc.
Przemek Jażło
Na szczęście większość tych najlepszych uczelni na świecie od kilku lat nagrywa prawie wszystkie wykłady i udostępnia on-line całej reszcie świata – więc możecie studiować na MIT, Harvardzie, Princeton, … – gdzie tylko sobie chcecie praktycznie nie wychodząc z domu. Wystarczy trochę “poszperać” po Internecie:
http://ocw.mit.edu/OcwWeb/web/courses/courses/index.htm
http://www.princeton.edu/WebMedia/lectures/
http://mitworld.mit.edu/browse
http://justiceharvard.org/
Ja przerobiłem wszystkie wykłady z matematyki i fizyki na MIT będąc jeszcze uczniem liceum.
Oczywiście nie jest to to samo co studiowanie tam “na żywo” – w końcu np. studia na takim MIT kosztują bodajże $40000 / rok. Ale tam ludzie wiedzą za co płacą, i wiedzą że prawdziwa wartość z takich studiów płynie z możliwości obcowania z tymi wspaniałymi, otwartymi na nowe pomysły i wiedzę ludźmi (wykładowcami), a przede wszystkim z praktycznego aspektu takich studiów. Polecam obejrzeć sobie któryś z wykładów z MIT – naprawdę jest ogromna różnica nawet w sposobie prowadzenia wykładów.
Będąc w USA miałem okazję poznać wielu studentów właśnie tych najlepszych uczelni amerykańskich – pamiętam że byłem niezwykle zdziwiony ich brakiem wiedzy teoretycznej (Polacy pod tym względem wypadają za to najlepiej na całym świecie, może za Chinami), a jednocześnie zachwycony ich osiągnięciami w praktyce – większość z kilkoma patentami/wynalazkami na swoim koncie i to już na pierwszych latach studiów (!). Jedna z osób, które tam poznałem, prowadziła własne laboratorium w garażu u rodziców od 16 roku życia, kto inny konstruował prototyp urządzenia do komputera kwantowego – tego typu historie są tam na porządku dziennym.
Tam po prostu ludzie interesują się tym co studiują, no i przede wszystkim nie łudzą się, że uda im się nauczyć gry w golfa po przeczytaniu kilku mądrych książek o golfie
Oczywiście można wierzyć, że uda wam się wynieść cokolwiek sensownego z cyrku pt. “polskie szkolnictwo”. Jednak nie wróżyłbym szczęśliwego żywota tym którzy studiują w Polsce “dla papierka”, “bo mama każe”, “bo tak jest modnie”, itp…
Jak studiować to tylko za granicą. A jak was nie stać, to tak jak ktoś już wcześniej napisał – znaleźć sobie dobry pomysł na życie i sprawić żeby chociaż potomni nie musieli marnować potencjału w polskich szkołach.
Marian
Dobry wpis przemo,
“Oczywiście można wierzyć, że uda wam się wynieść cokolwiek sensownego z cyrku pt. “polskie szkolnictwo”. Jednak nie wróżyłbym szczęśliwego żywota tym którzy studiują w Polsce “dla papierka”, “bo mama każe”, “bo tak jest modnie”, itp…”
Zgodziłbym się, gdyby nie to, że to popłaca, to znaczy męczysz się, nie lubisz tego, nie chcesz, ale …osobiscie znam babkę, ktora po 40-stce zrobiła studia ekonomiczne zaocznie, bo od samego papierka pensja wzrosła jej na państwowej zdaje się posadzie prawie 2 razy.
Dopóki bedą płacic wiecej, za sam papierek, ludzie będą sie meczyć, aby tylko go dostać.
ms
Przemku, ciekawy wpis.
Jednak ktoś taki jak Ty powinien mieć rozeznanie, gdzie w Polsce idzie studiować najzdolniejsza młodzież, taka spod znaku nauk ścisłych i laboratoriów w garażu, tacy którzy interesują się tym co studiują – i oni nie idą do “cyrku” szkolnictwa wyższego, tylko na znane im porządne wydziały, gdzie w dużej mierze mogą robić to co chcą, kadra jest otwarta na nowe pomysły itp. Potem jak chcą zarabiać na poziomie to zwykle idą pracować w całkiem niezłych firmach, zamiast od razu zakładać własne biznesy. Ogólnie rzecz biorąc, potencjału nie marnują.
Mickey
Ogólnie akcja gazety zatrważająca, ale czy to nie jest bardziej tak, że te 500 to byli ludzie z różnych państwowych posad, którzy na studia dostaną pieniądze od pracodawcy, a papierek jest im tak naprawdę potrzebny jedynie do tego, że w budżetówce jak się ma wyższe to się więcej zarabia i już. Bądźmy szczerzy – ok, wiem, że polskie szkolnictwo leży i już nawet nie kwiczy ile wariacko chichocze – nadchodzą niże demograficzne i szkoły będą musiały walczyć o klientów, nawet wyższe powoli przestają być miejscem , gdzie się przechodzi bo się płaci – oczywiście jeszcze nieliczne, ale jednak już. za jakiś czas, każdy kto będzie wybierał uczelnię będzie patrzył czy dostanie po niej pracę i wtedy te najlepsze prywatne zaczną wypierać pańśtwowe, a że kasta nie chce umrzeć z głodu, to zmiany nadejdą. Było nie było, jakiś tam kapitalizm mamy i póki się utrzyma to nawet najbardiej oporni będą musieli w końcu się przystosować aby nie zbankrutować. szkoda tylko, że potrwa to jeszcze trochę i parę kolejnych roczników nieuków wyjdzie w świat.
Karol
Wszyscy tu tak ladnie krytykuja studiowanie w Polsce podczas gdy studiajac tutaj naprawde mozna poszerzyc horyzonty. Nie zapominajcie, że tak iJan Kulczyk skonczyl dwa kierunki studiow. One pewnie daly mu “szersza perspektywe” w spojrzeniu na swiat. Ta perspektywa to ogromna zaleta studiowania tutaj.
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-