farfromfearless


  • Data: 17 Czerwiec 2007
  • |
  • Autor: Kamil Cebulski
  • |
  • Kategoria: Artykuły

Mit przedsiębiorczości

Nie spotkałem jeszcze osoby, która zakładając firmę nie robiłaby sobie podobnego rachunku. Skoro na jednej rzeczy zarabiam 50 zł to jak sprzedam 40 w ciągu miesiąca to zapłacę podatki i zostanie mi około 1 tys., które będę mógł wydać na co będę chciał. Podobne wyliczenia robi każdy. Dlaczego jednak mimo sprzedaży 40 sztuk tego 1 tys. nie ma?

Mit przedsiębiorczościBo każdy z nas wierzy w “kłamstwa”, mamy przekonania, że zakładanie firmy i prowadzenie wygląda tak, tak i tak Działając spotykamy się jednak z czymś zupełnie innym. Z czymś co Michael Gerber trafnie opisał w książce “Mit Przedsiębiorczości”, z którą miałem przyjemność się ostatnio zapoznać.

Mit Przedsiębiorczości
http://www.aragon.pl/138211-mit-przedsiebiorczosci
Okazuje się, że dzień w którym wymieniamy samochód przeważnie jest dniem, w którym przestajemy się rozwijać. Bo zamiast aktywów (kłania się R. Kiyosaki) zaczynamy gromadzić pasywa i jednocześnie dajemy podświadomości znać, że nam już tego rozwoju wystarczy. Podświadomość to bardzo proste urządzenie. Jeżeli jesteśmy nastawieni na rozwój, to nas rozwija, jeżeli jesteśmy nastawieni na “konsumpcję” to przestaje nas rozwijać i koniec.
Prowadzenie firmy to dla wielu osób niezrozumiały mit. Budżetowe podejście o którym wspominałem na początku nie ma zastosowania w świecie przepływu pieniędzy. Ten mit przedsiębiorczości to największy problem ludzi, chcących przejść z kwadrantu P do kwadrantu B.

To właśnie opisywany MIT sprawia, że Top 100 najbogatszych polaków nie ma nic wspólnego z Top 100 największych podatników. Nie można prowadzić biznesu jednocześnie myślami będąc człekiem pracy, dla którego liczą się tylko pieniądze które posiada, które wyda i pragnie posiadać i wydawać ich jak najwięcej. Chęć generowania majątku przeciętnych ludzi jest przeogromna.
Przeciętna rodzina zarządza rocznie kwotą około 60 tys zł. (2x średnia krajowa no i minus podatki bezpośrednie (52%)) zaś jej majątek wynosi coś około 300-500 tys. zł. Na ten majątek składa się najczęściej mieszkanie/dom, dwa samochody i czasami jakaś działka czy domek letniskowy.

Przeciętny przedsiębiorca posiada 2 firmy, zatrudnia 5-10 pracowników i na tej podstawie możemy założyć że zarządza rocznie kwotami rzędu 3-6 milionów zł, a jego majątek (nie mylić z majątkiem firm) z reguły nie przekracza 200 tys. zł!

Dla przedsiębiorcy liczy się przepływ pieniędzy, a nie stan posiadania. Liczą sę pieniądze na które masz wpływ, a nie które posiadasz. A o tym najczęściej zapominają ludzie którzy chcą porzucić P i dążyć do B. To właśnie jest MIT i cała tajemnica z której mało kto zdaje sobie sprawę, a co świetnie ujął Michael Gerber w swojej książce.


KATEGORIE-








Newsletter-



Imię:


Nazwisko:


E-mail:




Tutaj będę-

18 02 2012 Warocław
Czas Ludzie Pieniądze
Na zaproszenie Andrzeja Burzyńskiego będę we Wrocławiu opowiadał o sposobach pozyskiwania pieniędzy na biznes oraz na jego rozwój. Razem ze mną będzie Stanisław Kaczmarek z Wielkopolskiego Domu Finansowego. Tutaj dowiecie się szczegółów. 71 788 05 88, biuro@bbgroup.com.pl.

zobacz





Liczba komentarzy: 13

Wojciech Bogacz - Gravatar

Wojciech Bogacz

Po prostu najlepiej zarobione pieniądze inwestować a nie konsumować. Moim zdaniem to się do tego sprowadza.

Drugą stroną medalu jest na pewno planowanie – jeżeli nasz plan zakłada, że zakupimy sobie właśnie jakieś dobro konsumpcyjne (np. samochód) to wtedy nasza zgromadzona kasa zamiast generować więcej kasy jedyne co robi to generuje więcej kosztów.

Rozmawiając dziś z kolegą na ten temat stwierdziliśmy zgodnie, że zakup samochodu, który jest czymkolwiek więcej niż narzędziem pracy jest kompletną głupotą. Co jednak jeżeli jest to czyjąś pasją ? Np. ja mam taki problem… Chcę rozwinąć biznes na tyle, żeby zakup takiej zabawki za 30-40 tys zł nie był dla mnie obicążeniem – pewnie nieco to potrwa ale nigdy nie wiadomo ;)

W każdym razie z tym konsumowaniem zarobionej kasy to jest największy problem ludzi w Polsce – zamiast robić z niej użytek jedziemy na wakacje go Egiptu itd… Chociaż jeżeli ktoś będzie zadowolony z takiego trybu życia bo jest to spełnieniem jego marzeń to na prawdę nie musi więcej kombinować.

Ja rozumiem wolność finansową jako coś co po wykonaniu pewnej pracy daje nam możliwości do zaspokojenia własnych potrzeb i marzeń niezależnie do tego jakie by one nie były – dla jednego mogą być to samochody (ja) dla innego podróżowanie (jeden z moich znajomych) a dla kogoś innego pomaganie innym (jeszcze ktoś inny :) ).

Skomentowano: 17 Czerwiec 2007 o godzinie 14:24Cytuj ten komentarz
Przemek Maczewski - Gravatar

Przemek Maczewski

Oczywiście, trzeba zachować równowagę. Potrzebujemy od czasu do czasu się nagrodzić i na pewnym poziomie taką nagrodą może być wspomniany samochód. Trzeba tylko wiedzieć, kiedy NAPRAWDĘ na niego nas stać. Na pewno nie wtedy, gdy zaciągniemy kredyt…

Skomentowano: 17 Czerwiec 2007 o godzinie 14:43Cytuj ten komentarz
Grażyna Siuda Preska - Gravatar

Grażyna Siuda Preska

Zgadzam się w pełni – inwestować. To bodaj Bodo Schafer w swojej książce – “Droga Do finansowej Wolności” – w siedem lat do pierwszego miliona – opisywał jak to stawiał samochód np. pod ścianą od strony kierowcy i przepychał się przez drzwi pasażerskie, aby nikt się nie domyślił, że ma drzwi zepsute.
Jeździł takim samochodem jak długo mógł. To była mądrość początkującego (dobrze już zarabiającego) biznesmena, ale nie można zbyt długo przesadzać z tym niekonsumowaniem.

Moim zdaniem należy mieć ustaloną kwotę na konsumpcje, a ustaloną na inwestycje, bo jaki sens byłby z robienia pieniędzy jeśli nie można by dzięki nim korzystać z życia. Robić po to, by ktoś inny po nas z nich korzystał?

Zresztą bogaci ludzie tego właśnie uczą. Inwestować jak najwięcej w początkowej fazie, potem stopniowo korzystać z pieniędzy nie przestając nigdy inwestować.

Samochód też można kupić, lecz nie koniecznie na raty. Raczej koniecznie za gotówkę i nie koniecznie nowy. Najlepiej przeznaczyć na ten cel jedną z form krótkoterminowego lokowania np. w fundusze. Niech oszczędzane pieniążki zarabiają, zyski warto zostawić na koszty amortyzacji samochodu i dalej pewną kwotę inwestować. Czym więcej tym lepiej – co nie pójdzie na koszty amortyzacji to będzie na kolejny zmianę samochodu. Ale to tylko moje skromne zdanie.

Skomentowano: 17 Czerwiec 2007 o godzinie 20:04Cytuj ten komentarz
Jan Miodek - Gravatar

Jan Miodek

“polaków”?!?!??!?!
nie mogę patrzeć na takie błędy!
To brak szacunku, a raczej brak wychowania.
eh milionerzy od 7 boleści… Ortografii się uczyć!

Skomentowano: 17 Czerwiec 2007 o godzinie 21:00Cytuj ten komentarz
Marek - Gravatar

Marek

Kamil miał chyba na myśli co innego, niż nie jeżdżenie autem. Według mnie bardziej mu chodziło o to, że przedsiębiorcy nie mają nic na siebie, bo jeżeli kupujemy na siebie to znaczy że płacimy pieniędzmi opodatkowanymi. Kiedy zatem przedsiębiorca nic nie ma, nie znaczy że niczego nie używa.
Można mieszkać w mieszkaniu firmowym, mieć firmowy samochód telefon, a nawet ostatnio ubranie.
A do człowieka o arcyciekawym pseudonimie, to rzeczywiście złe wychowanie z Twojej strony wchodzić do kogoś na stronę i bluzgać jak z rynsztoka jednocześnie popełniając błędy ortograficzne na które tak narzekasz. Ale tak jak piszesz poprostu tu nie przychodź jak nie chcesz.
Jeszcze jedna sprawa do Przemka. Zaciąganie kredytu nie ma nic wspólnego z kupnem auta. Zapewne chodzi ci o Kredyt Konsumpcyjny, który przeważnie jest złym kredytem. Kiedy bierze się dobry kredyt raczej myśle że to ni ma ni wspólnego.

Skomentowano: 17 Czerwiec 2007 o godzinie 21:26Cytuj ten komentarz
Aleksy  Lisowski - Gravatar

Aleksy Lisowski

Wydaje mi się, że właśnie ciągły przepływ pieniędzy, którymi należy odpowiednio zarządzać jest jednym z największych problemów każdego przedsiębiorcy, szczególnie tych początkujących. Często jeśli chodzi o pieniądze to trudno zachować zimną krew i oprzeć się przed “sprawieniem sobie małej… przyjemności”. Z tym, że kupienie auta, które nie jest potrzebne do pracy, to głupota na którą stać tak naprawdę tylko część ludzi, a która popełniają prawie wszyscy. Jestem młody i 90% ludzi w moim wieku, których znam pierwsze zarobione pieniądze chce wydać właśnie na samochód. Nie rozumiem po co pracować po 10g np. na budowie, żeby potem wyrzucić je w błoto. (to tak na marginesie:])

Skomentowano: 18 Czerwiec 2007 o godzinie 10:14Cytuj ten komentarz
Radek Dobke - Gravatar

Radek Dobke

Dlatego najlepiej jest zarabiać na tym co się lubi robić, bo inwestując robi się sobie zarazem wielką przyjemność :)

Skomentowano: 19 Czerwiec 2007 o godzinie 14:04Cytuj ten komentarz
Jan Bury - Gravatar

Jan Bury

Poczytalem troche i doszedlem do wniosku ze nie stac mnie na moj samochod:) Zmienilem na starszy o dziesiec lat a pieniadze wlozylem na fundusz..
Mysle ,ze pewne rzeczy,a raczej ich wartosc widzimy jak przez mgle,(przeciez kazdy nosi w sobie szczescie) wlasnie to co robi Kamil i ludzie,ktorzy mu towarzysza,pozwala zobaczyc wyrazniej:) przynajmniej mi pozwolilo..
Mysle ze szkolenie “Myslec jak milionerzy”,na ktore juz sie zdecydowalem jeszcze bardziej “wyostrzy mi wzrok”.

Skomentowano: 19 Czerwiec 2007 o godzinie 18:35Cytuj ten komentarz
Piotr Kaczor - Gravatar

Piotr Kaczor

Ale z drugiej strony każdy chyba po to inwestuje, żeby osiągnąc jakis cel, dajmy na to samochód. Wtedy jest już jakaś motywacja, problem w tym, że osiągając już ten cel wielu ludzi po prostu stoi w miejscu i nie sięga dalej. Ważny jest ciągły przepływ kapitału ale ile można inwestowac nic z tego nie mając? W końcu to zrobi się po prostu nudne… ;)

Skomentowano: 27 Czerwiec 2007 o godzinie 16:24Cytuj ten komentarz
L - Gravatar

L

Kamil, Kamil. Kamil to, Kamil tamto. Widzę, że uważacie go za guru. To bardzo niebezpieczne. Ekscytacja w biznesie jest zupełnie zbędna.

Skomentowano: 28 Czerwiec 2007 o godzinie 10:39Cytuj ten komentarz
Jan Madeja - Gravatar

Jan Madeja

“L” zgadzam się z Tobą w 100%. Jeszcze nam Kamil jakąś sektę stworzy. Tym bardziej, że ciągle mu kasy brakuje.

Skomentowano: 29 Czerwiec 2007 o godzinie 7:26Cytuj ten komentarz
Piotr Kaczor - Gravatar

Piotr Kaczor

Ja widzę niesamowicie sprytny manewr w zakładaniu fundacji…
nawet jeśli nie zarobi sie na niej pieniędzy, to zarobi się coś dużo bardziej wartościowego: każda osoba, która do czegoś doszła dzięki fundacji będzie miała wobec niej “dług” wdzięczności. Oczywiście nikt ich z tego nie rozliczy, ale jeśli ja będę już tym “milionerem” i to dzięki fundacji to byłbym w stanie dużo dla niej zrobic….

Nie jest to całkiem bezinteresowne, ale bardzo pochwalam taką inicjatywę. Mimo wszystko w Kamilu widzę autorytet… :P

Skomentowano: 1 Lipiec 2007 o godzinie 22:26Cytuj ten komentarz
Laik - Gravatar

Laik

Pasywa, aktywa. Mądry Polak po szkodzie, każdy ma prawo do wydawania pieniędzy. Jednak można je wydać w taki sposób, że przyniosą nam później jakies zyski:) Ciezko jest to wdrożyć w życie w szczególnosci jesli jestesmy młodymi ludźmi :)

Skomentowano: 3 Wrzesień 2011 o godzinie 14:29Cytuj ten komentarz


Zostaw komentarz-

najmodniejsze sukienki i suknie wieczorowe dla eleganckich kobiet