farfromfearless


  • Data: 3 Listopad 2008
  • |
  • Autor: Kamil Cebulski
  • |
  • Kategoria: Artykuły

Konsumpcja i Inwestowanie – podstawy

Jako, że z doświadczenia wiem, że każdy mniej więcej kojarzy co to jest popyt i podaż. Z innymi pojęciami ekonomicznymi jest trochę gorzej, nawet wśród studentów tego kierunku. Zanim więc się rozpiszę wróćmy trochę do podstaw ekonomi, a mianowicie do konsumpcji i inwestycji. A mówimy o tym gdyż dla ludzi, których ja nazywam “biednymi” wyznacznikiem “bogactwa” jest ilość konsumpcji, natomiast dla ludzi, których ja nazywam “bogatymi” wyznacznikiem bogactwa są posiadane inwestycje. Ale o co chodzi?

Każdy z nas pracując wytwarza jakieś dobra. Np. taki rolnik wytwarza marchewki, a stolarz wytwarza stoły. Te dobra mogą być handlowane na inne dobra, dzięki temu rolnik ma stoły, a stolarz marchewki. Oczywiście w wymianie takiej pośredniczy jeszcze jedno dobro – pieniądze. Z posiadanymi przez nas dobrami możemy zrobić dwie rzeczy – skonsumować lub zainwestować.

Konsumpcja to nic innego tylko przeznaczenie jakiejś grupy dóbr na zaspokojenie naszych ludzkich potrzeb. Masłow pisał dokładnie o tych potrzebach. Mamy więc piramidę potrzeb, które zaspokajamy pokolei. Potrzeby fizjologiczne zaspokajamy przez jedzenie marchewek. Potrzeby bezpieczeństwa zaspokajamy poprzez magazynowanei marchewek (lub otrzymanych po sprzedaży pieniędzy), abyśmy byli pewni, że będziemy mieli co jeść w przyszłości. Potrzebę przynależności, a więc posiadania przyjaciół realizujemy poprzez dawanie im naszych marchewek lub sprzedajemy je i urządzamy przyjęcia, grile. Aby mieć przyjaciół oczywiście nie trzeba nic im dawać wystarczy rozmawiać z ludźmi spędzać z nimi czas. Jednak czasu spędzonego z drugim człowiekiem na rozmowie nie przeznaczymy na uprawę marchewek. Mamy więc koszt alternatywny.

Wracając do tematu każdą potrzebę realizujemy poprzez “zużywanie” pewnej ilości naszych dóbr. Konsumpcja powoduje, że mamy dóbr coraz mniej. Inwestowanie natomiast jest procesem do konsumpcji w zasadzie “odwrotnym”. Polega ono na odroczeniu w czasie konsumpcji pewnych dóbr, (np. konsumpcji swojego czasu) dzięki czemu w przyszłości będziemy mieli tych dóbr więcej.

O tym czy nasze dobra skonsumujemy czy zainwestujemy decyduje nasza Preferencja Czasowa. Jest to cecha charakteryzująca każdego człowieka. Masz np. 10 godzin czasu. Możesz wydać je dzisiaj na co chcesz. Możesz je skonsumować np. w wakacje pojechać nad wodę, opalać się i miło spędzać czas z przyjaciółmi (a więc zaspokoić swoje potrzeby), albo zrezygnować z konsumpcji i zainwestować np. poszukać w internecie informacji o “szybkim czytaniu” i nauczenie się kilku technik przyspieszających 2x proces czytania. Dzięki inwestycji czasu oszczędzasz w przyszłości dużo czasu na czytaniu.

W przypadku pieniędzy, jeżeli masz 1000 zł możesz wydać je dzisiaj wydać na jakąś rzecz konsumpcyjną. Niech to będzie np. wycieczka z narzeczoną/narzeczonym do teatru, potem do Wieliczki na romantyczną kolację kilkaset metrów pod ziemią (niedługo będziemy takie organizować), ze skrzypkiem, świecami itp. oraz nocleg w hotelu.  Zakładamy że masz takie plany i brniemy dalej w nasze rozważania.

Przychodhodzę do Ciebie (jestem np. lokatą bankową) i mówię. Słuchaj, a gdybyś tak nie jechał dzisiaj na tę romantyczną wycieczkę, dał mi te pieniądze na rok, zainwestowałbym je, a za rok miałbyś 1001 zł! Mógłbyś za rok pojechać na tę samą wycieczkę i jeszcze zostałoby ci 1 zł w kieszeni. Czy zgodziłbyś się odłożyć taką konsumpcję, i zainwestować tak, aby za rok mieć 1 zł (0,1%) zysku? Zapewne nie. A gdybym zaproponował Ci odłożenie tej konsumpcji i zainwestowanie w ten sposób, że miałbyś po roku nie 1001 zł, a 3500 zł (250%) zysku? Wtedy podejrzewam, że byś się zgodził. A teraz zastanów się gdzie jest granica twojej zgody/niezgody aby tę konsumpcję odłożyć? Ile to będzie 1%, 5%, 13%, 18%, 32%, 256% 594%? Ile? Kiedy ją określisz będziesz znał swoją “preferencję czasową”.

Zauważcie, że dzieci mają bardzo wysoką preferencję czasową (chcą konsumować od razu). Kiedy prowadziłem zajęcia w przedszkolu, rozdaliśmy z Michałem Jankowiakiem dzieciakom na początku lekcji po cukierku. Wcześniej powiedzieliśmy, że mogą go zjeść, ale jeżeli nie zjedzą i poczekają do końca naszych zajęć, to otrzymają jeszcze drugiego cukierka. Około 15% przedszkolaków zjadło cukierki. Kiedy rośniemy w wieku 18-20 lat nasza preferencja czasowa maleje, tzn. jesteśmy skłonni odraczać w czasie konsumpcję aby w przyszłości mieć więcej. Potem kiedy się starzejemy w wieku 50-70 lat raczej żadko podejmiemy inwestycje której zwrot osiągniemy za 20-30 lat. Wtedy nasza preferencja czasowa znowu rośnie.

Dla ludzi o “biednej mentalności” liczy się to co dany człowiek konsumuje i ile. Stąd często pojawiają podczas ALP pytania jak – Jakim autem jeździ? Czy był Pan na hawajach? Czy ma Pan basen? Jaki ma Pan telefon?. No i oczywiście mają w tych pytaniach dużo racji, gdyż tylko dzięki konsumpcji można zaspokajać swoje potrzeby, a tylko zaspokajając swoje potrzeby można odczuwać szczęśćie. Ale jest to rozumowanie na płytkim poziomie.

Natomiast dla ludzi “bogatych” ilośc konsumpcji nie do końca jest ważna. Mnie np. stać, tak jak większość ludzi na buty za 50 zł, za 200 zł i za 500 zł. Świadomość ta mi w zupełności wystarczy i w większości przypadków wybieram te za 50 zł, gdyż dzięki temu będę mógł więcej pieniędzy przeznaczyć na inwestycje, dzięki którym w przyszłośni nie dość że będzie mnie stać na buty za 1500 zł to jeszcze będzie mnie stać na samolot z prawdziwego zdarzenia i kilka innych drogich zabawek, których zapewne i tak nie kupię, gdyż mój obecny system wartości na to raczej nie pozwoli. Chociaż ludzie się zmieniają, może zgorzknieje i będę budził fajerwerkami ludzi po nocach :) . Gdyby ktoś mi powiedział 4 lata temu, że będę edukował innych o prowdzeniu biznesu w czasach kiedy sami ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, aby rozkręcić biznes to bym nie uwierzył.

Wracajmy jednak do tematu. Nie da się tylko konsumować, ponieważ kiedy przejemy cały majątek jaki mamy, musimy odłożyć konsumpecję swojego czasu i iść do pracy. Nie możemy tylko inwestować, gdyż coś musimy jeść. Najważniejsze jest, aby zachować takie proporcje, aby nasz “majątek”, a więc środki które otrzymalibyśmy po sprzedaniu wszystkiego, rósł w miarę stabilnie i aby też rosła nasza “moc nabywcza”.

I to w zasadzie kilka podstaw ekonomi, z których możemy wysnuć kilka ciekawych wniosków, również dotyczących obecnej, podobno “kryzysowej” sytuacji. Dużo osób mnie prosiło o komentarz, kilka dni temu zadzowniła nawet prasa. Moje zdanie jest takie, że tym tematem nie warto się zajmować. Zamiast przeznaczać czas na oglądanie w TV różnych wypowiedzi o kryzysie lepiej zając się własnym biznesem. Np. poczytać o negocjacjach. Na prawdę zrozumienie różnicy między “stanowiskiem” a “interesem” w negocjacjach bardziej nam się przyda niż jakakolwiek informacja o rzekomym “kryzysie”.

Niemniej jednak 5-6 lat temu, kiedy przestałem robić strony internetowe na zlecenie i zacząłem budować jakiś biznes internetowy (zaczęło się od księgarni www.aragon.pl) to nadal otrzymywałem prośby o znajomych, abym zrobił im stronę. Odmawiałem, pomimo że dobrze płacili (wtedy mało kto umiał HTML), gdyż przeznaczenie czasu na strone dla klienta to by był czas nie przeznaczony na biznes (dochód pasywny) dla mnie. No i poszła w miasto informacja, że jestem nieużyczliwym hamem :) . No może trochę przesadzam.

A co z “kryzysem” jest nie tak? Mamy pewną umowną granicę zwaną preferencją czasową. Jeżęli tą granicą jest np. 5,46% zysku z inwestycji to jeżeli ktoś nam zaoferuje mniej to będziemy woleli skonsumować te pieniądze, jeżeli ktoś zaoferuje więcej to będziemy woleli te pieniądze zainwestować. Warto też dodać, że ta granica dla każdego człowieka jest inna i zależy od milionów czynników.

Jeżeli weźmiemy wszystkie preferencje czasowe wszystkich polaków (o ile to możliwe) i wyliczymy średnią, powstanie nam pewna wielkość, którą ludzie nazywają “stopą procentową”. To oczywiście wielkie uproszczenie. W obecnym systemie bankowym bank centralny utala wysokość tej stopy. Teoretycznie ma obserwować ludzi i “zgadywać” tę wysokość.

Załóżmy, że stopa procentowa realnie wynosi 5%, a bank się pomylił i ustala ją na 10%. Inaczej. Ty jesteś skłonny oddać mi pieniądze na 5%, a ja ci oferuję 10%. Co się stanie? Ludzie przestaną “konsumować”, a zaczną oszczędzać i inwestować. Odkłądać pieniądze na lokatach. Nie będą kupować w nadziei, że kupią więcej w przyszłości.

Druga sytuacja wygląda tak, żę realnie też mamy 5% ale bank się pomylił i ustalił ją na 1%. Czyli inaczej Ty możesz dać mi pieniądze na 5% inaczej nie będziesz widział w tym interesu, a ja mogę ci zaoferować tylko 1%. W takich warunkach nie opłaca się “odkładać konsumpcji” i się konsumuje. To co się zarobi zaraz się wydaje.

No i problem jest taki, że stopy procentowe były świadomie zaniżane. Bo im mniejsza stopa procentowa to tym ludzie chętniej biorą kredyt. A czym jest kredyt? Wydaniem pieniędzy które zarobimy w przyszłości. No i od dziesiątków lat świat zachodni bierze kredyty w okropnym tempie. No bo przecież każemu należy się dom. Nawet “bezrobotnemu murzynowi z Alabamy”. Co się stanie jeżeli dzisiaj połowa ludzi wyda pieniąze które ma zarobić w przyszłym roku? Ano firmy będą miały więcej zamówień, więcej pracy do wykonania, zatrudnią więcej ludzi. No dobra, rok się kończy i ludzie zaczynają, zamiast kupować, spłacąć kredyty. Fabryki mają więc mniej zamówień i zwalniają ludzi, jak zwalniają ludzi to ludzie nie mają za co spłącać kredytu itp. W efekcie powstaje sztucznie generowany okres boomu i kryzysu. Gdyby Państwo się nie  wtrącało zawsze produkowalibyśmy tyle ile trzeba i nie byłoby takiej kołyski. No ale gdyby się nie wtrącało to jak mogliby kraść nasze pieniądze na ratowanie systemu :)

Taka jest teoria, a jak to się ma do życia realnego? Nie wiem. Nigdy nie przeżyłem jako przedsiębiorca żadnego kryzysu. Podejrzewam, że dokładnie tak jakby w każej firmie obroty spadły o x%. Firmy przeżyją, bo zwolnią najmniej produktywnych pracowników, którzy zamias się rozwijać odbębniają codziennie ten sam rytuał praca, telewizor, piwo spanie … . Więcej na ten temat dowiecie się od Janka Fijora www.fijor.com, można sobie poczytać. Janek dużo czasu na kryzys poświęcił w ASBIRO www.asbiro.pl. O kryzysach wie znacznie więcej w końcu był maklerem na wallstreet w czasie bańki internetowej.

Zapraszam do zapisywania się do ASBIRO  w Katowicach, Bydgoszczy i Poznaniu i do poznawania ludzi, którzy prowadzą swoje biznesy i niejedno przeżyli, a nie opierali swoich myśli na Panach z telewizji, którzy w życiu żadnego biznesu nie prowdzili, a wymądrzają się jeden głośniej od drugiego.

A tym, którzy chcieliby poczytać więcej o ekonomi polecam na początek “Ekonomię dla normalnych ludzi” z www.towartoczytac.pl.


KATEGORIE-








Newsletter-



Imię:


Nazwisko:


E-mail:




Tutaj będę-

18 02 2012 Warocław
Czas Ludzie Pieniądze
Na zaproszenie Andrzeja Burzyńskiego będę we Wrocławiu opowiadał o sposobach pozyskiwania pieniędzy na biznes oraz na jego rozwój. Razem ze mną będzie Stanisław Kaczmarek z Wielkopolskiego Domu Finansowego. Tutaj dowiecie się szczegółów. 71 788 05 88, biuro@bbgroup.com.pl.

zobacz





Liczba komentarzy: 8

RudeDude - Gravatar

RudeDude

“nadal otrzymywałem prośby o znajomych, abym zrobił im stronę. Odmawiałem, pomimo że dobrze płacili (wtedy mało kto umiał HTML), gdyż przeznaczenie czasu na strone dla klienta to by był czas nie przeznaczony na biznes (dochód pasywny) dla mnie”

Mam podobnie. Wole przeznaczyć czas na prace nad własnym projektem który tworze, niż tymczasowo uzyskać jakieś pieniądze robiąc komuś stronki.

Tutaj też występuje ta granica zgody/niezgody. Jeśli ktoś zaoferowałby kwotę która by mi bardziej pomogła niż przeszkodziła w moim projekcie to czemu nie skorzystać

Skomentowano: 3 Listopad 2008 o godzinie 22:30Cytuj ten komentarz
Michał Toczyski - Gravatar

Michał Toczyski

Był kiedyś robiony, pewnie nie jeden, ekseperyment, podobny do opisanego przez Kamila. Dano grupie osób cukierki, jeśli powstrzymają się 10 minut, to otrzymają ich więcej. Okazało się, że ci, którzy “wytrzymali”, osiągnęli znacznie większy sukces w całym życiu.

Skomentowano: 5 Listopad 2008 o godzinie 1:56Cytuj ten komentarz
you-are-free - Gravatar

you-are-free

Michał Toczyski, zależy jak mierzyć sukces. Pewno chodziło o to, że mają więcej pieniędzy.

Skomentowano: 5 Listopad 2008 o godzinie 16:00Cytuj ten komentarz
Michał Toczyski - Gravatar

Michał Toczyski

You-are-free, Wiesz, nie tylko. Takie osoby z silną wolą i dyscypliną często osiągają sukces na wielu płaszczyznach :) .

Skomentowano: 7 Listopad 2008 o godzinie 8:55Cytuj ten komentarz
Krzysztof Pauch - Gravatar

Krzysztof Pauch

Pisz do mnie wiecej takich blogow, bo pomimo, ze o wiele wiecej pracuje i ucze sie, to ciagle mam problem z efektywnym wykozystaniem mojego czasu. Tak przyznaje sie ,ze konsumuje bardzo duzo mojego czasu i przyrzekam sobie i tym, ktorzy beda to czytac, ze sie poprawie. Mysle, ze prawie kazdy ma problem z konsumpcja czasu i dobr, wiec to co napisales juz zadziala, bo sama swiadomosc problemu pomoze wielu zmienic podejscie do poruszonego przez Ciebie problemu . Zycze wszystkim aby choc troche tzn. o 90 % zmniejszyli konsumpcje. Pozdrawiam Krzysztof A propos, z konsumpcja dobr materialnych nie mam problemu

Skomentowano: 7 Listopad 2008 o godzinie 17:26Cytuj ten komentarz
you-are-free - Gravatar

you-are-free

Krzysztof Pauch i po co się męczysz… ;) prawdziwy inwestor nie musi sobie niczego przyrzekać, ani niczego się zarzekać – taki ma sposób życia i tak został wychowany.

Skomentowano: 7 Listopad 2008 o godzinie 21:09Cytuj ten komentarz
Sebastian Schabowski - Gravatar

Sebastian Schabowski

“a tylko zaspokajając swoje potrzeby można odczuwać szczęśćie” Anthony De Mello twierdzi, że szczęście nie jest zaspokojeniem pragnienia, jest kontaktem z rzeczywistością. Choć oczywiście zadowolenie, komfort itd. są związane z zaspokojeniem potrzeb…

Skomentowano: 8 Listopad 2008 o godzinie 7:19Cytuj ten komentarz
Andrzej Wojtyniak - Gravatar

Andrzej Wojtyniak

Zgadzam się z Sebastianem i Anthony De Mello. Co nam po konsumpcji, gdy nie bardzo odczuwa się z niej radości. Prawda jest taka, że kontakt z rzeczywistością nas otaczającą jest najbardziej satysfakcjonujący, a rzeczy to tylko narzędzia. Jednocześnie pamiętając oczywiście o tym, że komfort jest składową naszego szczęścia :) .

Wystarczy pojechać za miasto, do lasu czy nad rzekę, żeby odczuwać szczęście i spokój wewnętrzny. Tam mamy bardzo bliski kontakt z rzeczywistością, czyż nie? Z dala od rzeczy i ludzi, którzy zwiększają nam szumy komunikacyjne i zapychają “kanały odczuwania” :) .

Wybaczcie ten pompatyczny ton, ale przed chwilą pisałem artykuł i jeszcze mi nie przeszło :)

Pozdrawiam :)

Skomentowano: 10 Listopad 2008 o godzinie 18:57Cytuj ten komentarz


Zostaw komentarz-

najmodniejsze sukienki i suknie wieczorowe dla eleganckich kobiet