farfromfearless
Ortografia i inne pierdoły
O zachowaniu społecznym najwięcej (po konferencjach) uczę się z internetu. Obserwując tendencje, zachowania, wypowiedzi i wpływ środowiska na wyrażane przez jednostkę opinie. Aby się uczyć trzeba nabrać dystansu, co nieraz jest trudne.
Po ostatnim poście zauważyłem coś ciekawego. Można powiedzieć “bliżej” poznałem aktualny target bloga i jestem zaskoczony. W sumie rzecz negatywna, ale dla mnie to wielki komplement, że to co pisze jest “poczytne” i stanowi dla mnie kolejne wyzwanie. Ale konkrety.
Za kilka miesięcy popularność bloga będzie liczona w dziesiątkach tysięcy czytelników. Do niedawna blog czytało kilka/kilkanaście set osób. Głównie początkujących przedsiębiorców, którzy mają łeb na karku i dobrze są zorientowani co w trawie piszczy. Konferencja MJM oraz Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości, które przeprowadzamy regularnie (w zasadzie co tydzień odwiedzam jakąś szkołę) sprawiają, że stopień “zaawansowania” jeżeli można tak powiedzieć czytelników spadł. I bardzo dobrze, gdyż celem mojej fundacji jest dostarczanie tylko tej podstawowej wiedzy z zakresu przedsiębiorczości. Wgranie w zachowanie ludzi odpowiednich nawyków, a resztę wiedzy już sami zdobędą chociażby z książek.
W poprzednim poście, w temacie był wielki, krzyczący błąd ortograficzny. Taki jakich wiele na moim blogu. (o dziwo firefox nie sprawdza pisowni INPUT text). W treści bloga poprosiłem też o 2 minuty czasu czytelnika na zarejestrowanie się na forum i wymienienie książek jakie kiedykolwiek ktoś przeczytał. To co się okazało to chyba jedna z lepszych rzeczy jakie mnie ostatnio spotkały, gdyż doprowadziły do zrozumienia.
Na dzień dzisiejszy 19 postów na forum z listą książek i 213 zwróceń uwagi o błąd ortograficzny. (2 osoby robiły i to i to)To co chciałbym osiągnąć to odwrócić proporcje filtrów percepcyjnych i priorytetów działania.
Ludzie o wiele chętniej poświęcają energię do dostosowywania innych do swojego świata niż poprawy swojego. I to, że ktoś prosi o prostą rzecz z listą książek mają gdzieś, ale jak tylko widzą coś co jest nienormalne w ich świecie od razu ruszają z krucjatą.
Najpierw zajmują się pierdołami, a na poważne rzeczy nie starcza im czasu. Przypomniała mi się historia jak w Katowicach Mariusz Szuba opowiadał jak jego dziecko zapytało się co to są “ciarki”, po czym poszło i je namalowało. Dorosły jak się go poprosi o namalowanie “ciarek” zrobi głupie oczy i powie coś w rodzaju “że co?”.
Swoją drogą Mariusz robi “darmowe” szkolenie Podróż Bohatera. Darmowe w nawiasie, gdyż darmowa jest pierwsza połowa, a druga część szkolenia jest płatna. Jeżeli się komuś nie spodoba, trudno. Ostatnio czytelnik tego bloga wygrał u Szuby udział w szkoleniu Anthonego Robbinsa.
Podróż Bohatera
www.podroz-bohatera.pl
Filtry jakie dostajemy od społeczeństwa są najróżniejsze. Od problemów z namalowaniem ciarek po sztywne priorytety ważności ortografii nad zużytym czasem. Jedną z lepszych rzeczy jaką w sobie wypracowałem to odporność na pierdoły i koncentrowanie się na skuteczności i efekcie, bo czas to jedyna rzecz której każdy ma tyle samo.
Skoro jesteśmy już przy dzieciach. Ciekawa historia. Znajoma poprosiła 6 letnie dziecko aby zrobiło kartki świąteczne. Dziecko zrobiło kartki “jak na dziecko” i powiedziało, że dla Babci narysuje ładniejsze, bo już wie jak się je robi. Odnieście tę sytuację do faceta, co nie może zrobić samodzielnie ulotki, bo nie jest grafikiem.
Ja jestem przedsiębiorcą, prezesem spółki z o.o. oraz prezesem fundacji, wielu nazywa mnie milionerem. Jedną z ostatnich rzeczy jakie bym sobie przypisał to bycie hydraulikiem, a jednak przetkałem w zeszłym tygodniu zlew i już wiem, że następnym razem zrobię to lepiej. Zupełnie jak to dziecko.
Druga ciekawa konkluzja znów tyczy się filtrów i działania. Okazuje się, że ja znam tak samo zasady “ortografii” jak każdy. Każdy czytelnik tego bloga też zna zasady “biznesu”. Problem w tym, czy poświęci swój czas, aby wpoić te zasady w nawyk, czy pozostanie na etapie ich znania. A to czy to zrobi to już jest jego wybór. Kwestia doboru priorytetów.
Mnie z ortografią idzie całkiem nieźle. W ostatnim poście jeden błąd w tytule, w tekście podobno nic. Nie mnie to oceniać. Mój niechlubny rekord to 3 na zdanie podczas wypracowania, razem 114. I to by było na tyle jeżeli chodzi o próbę wmówienia mi przez ludzi nazywających siebie psychologami, że mam dysortografię i już nigdy nie będę dobrze pisał. Masa ludzi stara się wmówić, że się nie da …
Niedługo znajdą się tacy, którzy będą zwracać uwagę na to, że w jednym zdaniu używam kilka razy słowo przykładowo samochód, zamiast wymieniać na auto, pojazd itp. Kolejna zasada “stylistyki”. Tylko na jakie słowa kluczowe wtedy bym pozycjonował swoje teksty?
Skuteczność i jeszcze raz skuteczność nic innego. Jeżeli kogoś celem jest dostać etykietkę eksperta ortografii to strategia zwracania uwagi jest bardzo dobra. Chociaż znalazłbym lepszą. Zwracanie uwagi w komentarzach a nie prywatnie mailem. Ta sama praca, a więcej osób wtedy to przeczyta. I nie dość, że zwrócicie uwagę, to może ktoś się jeszcze czegoś nauczy. Może ktoś zna jeszcze skuteczniejszą strategię?
Obawiam się jednak, że nie po to czytacie bloga. Raczej po to, aby zbudować dobry i skuteczny biznes i kiedyś tam “uzyskać wolność finansową”. Nauczcie się więc oszczędzać swój czas i skoncentrujcie go na swoim celu. Czy to takie trudne?
I na koniec wyjaśnienie, abym nie był odebrany przez “z góry osądzających”, że jestem niespójny. Jestem zwolennikiem pisania bez błędów. Jestem także zwolennikiem wielu innych rzeczy, które mają większe lub mniejsze priorytety. Gdybym miał do wyboru korektę tekstu, a przeczytanie ciekawego artykułu, wybierał artykuł, gdyż Zyski z artykułu będą lepsze niż strata związana z korektą. Uważam także, że poprawianie błędów w 90% napisanych już tekstów jest działaniem Ad-Hoc i również nie przynosi zysków. Lepiej ten sam czas wykorzystać na lepsze przygotowanie się na przyszłość. Poświęciłbym natomiast nawet godzinę czasu na korektę listu do prof. Bralczyka.
Pamiętajcie, że celem bloga nie jest jednak dopasowanie się do waszego świata, tylko wasze poznanie mojego. A w moim świecie informacja “kupuj” akcje Elektrimu od znajomego, nie różni się niczym od informacji “kupój” akcje Elektrimu, gdyż ja nie patrze na to “co mi oferują” tylko kto mi to oferuje.
Kiedyś mój kolega Andrzej, od którego dużo się nauczyłem, moją wypowiedź “dlaczego ludzie kupują u X przecież ta firma jest 3x droższa” skwitował słowami “nie przecież, tylko – pomimo że”.
Andrzeja będzie można spotkać we Wrocławiu, gdzie odbędą się kolejne moje szkolenia. Będzie gościem podczas Kursu Skutecznego Działania. Przypominam, że uczestnicy MJMów mają 47 zł zniżki. Wystarczy wpisać w pole komentarz “mjm”
.
Ebiznes w Praktyce
www.ebizneswpraktyce.pl
Kurs Skutecznego Działania
www.kursskutecznegodzialania.pl
I taki mały komunikat. Najprawdopodobniej od poniedziałku telefony jak i maile do mnie będą przechodziły przez biuro fundacji. Usprawni to działanie, gdyż ostatnio maile odbieram raz na 4 dni, a telefon jest dostępny przez 2-3 godziny dziennie, bo to szkolenie, bo ALP, bo w urzędzie. Tak będzie skuteczniej
Liczba komentarzy: 11
Jolanta Gajda
Piszesz, że “Ludzie o wiele chętniej poświęcają energię do dostosowywania innych do swojego świata niż poprawy swojego.”. Mi się wydaje, że to nawet nie chodzi o dostosowywanie do swojego świata. Po prostu ludzie uwielbiają krytykować innych, a szczególnie wtedy, gdy ci inni coś ciekawego w życiu osiągnęli. Nie bronię tu akurat Ciebie – jest to zjawisko powszechnie zauważalne na co dzień.
Jak Ci ktoś wytknie błąd ortograficzny, to się od razu lepiej poczuje, bo przekona sam siebie, że jest w czymś od Ciebie lepszy
. To taki kojący plasterek na własny kompleks niższości.
Mnie jako humanistę też rażą błędy ortograficzne, ale jeśli już mam kogokolwiek pouczać w tym zakresie, to jedynie dzieci – bo na nie mam jakiś wpływ. Na dorosłych nie mamy bezpośredniego wpływu. Możemy akceptować lub nie jakieś ich słabości, ale przede wszystkim możemy skupić się na tym, by czerpać z ich doświadczenia czy wiedzy. Ignorować to co nam przeszkadza, a korzystać z tego, co nam jest w czymś pomocne.
Takie pragmatyczne podejście jest bardzo zdrowe i pozwala optymalnie wykorzystać zasoby obu stron.
A co do ortografii – pozwolę sobie na małą reklamę i polecę przy okazji swojego ebooka na ten temat
)
http://dziecko-ortografia.zlotemysli.pl/
shrew
Wystarczy pisać w Wordzie lub Writerze (Open Office) albo włączyć wtyczkę sprawdzającą pisownię w Firefoksie. Ot sekret. Prosta czynność, a jak ułatwia życie. Chyba, że ktoś woli tracić czas i ciągle tłumaczyć się z własnych błędów ortograficznych, dorabiając do tego jakąś naciąganą ideologię
Radek Dobke
Najczęściej wszystko ma dwie strony medalu
Można na to zjawisko spojrzeć od innej strony. Masz wśród swoich czytelników mnóstwo pasjonatów humanistów, którzy są gotowi gratis wykonywać dla Ciebie korekty tekstów – czemu miałbyś z tego nie korzystać? Możesz fachowcom ze swojej niemałej 213-osobowej listy wysyłać teksty przed publikacją – te na bloga i inne
A tak serio to sam też doświadczam u siebie uleczalność dysleksji (rekord 2 błędy w słowie już) – to chyba najbardziej optymistyczny akcent, na który zwróciłeś uwagę odnośnie możliwości zmian wzorców ‘dysleksji’ biznesowej – z tego można się wyleczyć
Robi
A jak włączyć wtyczkę sprawdzającą pisownię w FireFoksie na polu zwykłym INPUT? Bo mnie tylko w TEXT sprawdza, a że też mam problemy z ortografią to bym sobie ja w zwykły input włączył i w pracy by mnie tak nie ścigali. Próbowałem to zrobić i nie bardzo umiem.
Łukasz
Ale tu chyba nie liczy się to jak coś jest napisane ale jaką treść ze sobą niesie…A ci co wytykają błędy sami pewnie nie są lepsi, tylko że u siebie tak jakoś trudniej przyznać się do popełnienia błędu…
Robert
Wydaje mi się, że problem ortografii jest bardzo ważny, aczkolwiek nie najważniejszy.
Każdy może czasem mieć jakąś wpadkę.
Natomiast bez porównania ważniejszy jest problem stylu.
Powinien on być prosty, przejrzysty, bez zbędnych i skomplikowanych konstrukcji myślowych.
Jeżeli coś jest proste, czasem nawet banalne, to lepiej to wyjaśnić w 5 zdaniach niż w 40.
Człowiek, który myśli i tak zrozumie.
Człowiek, który nie myśli i tak nie zrozumie.
Starajmy się pisać w sposób maksymalnie prosty (nie mylić z prostackim).
Krzyś
Czy z tym Elektrimem to sprawa na czasie ??
) Chętnie poznam innych inwestorów w celu wymiany poglądów i nie tylko. Ortografie pozostawmy ludziom którzy “lubią” by małe problemiki przysłaniały im cały świat.
Marcin Pietrzak
Z mojej strony tylko mała dygresja a propo “(…) w jednym zdaniu używam kilka razy słowo przykładowo samochód, zamiast wymieniać na auto, pojazd itp. (…) Tylko na jakie słowa kluczowe wtedy bym pozycjonował swoje teksty?”
Już odpowiadam – Na wszystkie trzy słowa kluczowe. Wtedy nie tylko ‘samochód’ wchodzi w grę, ale pozycjonowanie również na ‘auto’ i ‘pojazd’. Oczywiście warto, aby te słowa powtórzyły się również w dalszym tekście, ale niekoniecznie. Wyszukiwarki (a przynajmniej Google) ma mechanizm, który krzywo patrzy na słowa występujące zbyt często, szczególnie w jednym zdaniu. Wszystko jest kwestią wyczucia i wprawy, ale można pisać teksty, które są bardziej przyjazne i dla użytkownika, i dla wyszukiwarki
Robert
Kilka zdań na temat wypowiedzi Krzysia.
Pisze On tak:
“Czy z tym Elektrimem to sprawa na czasie ??
) Chętnie poznam innych inwestorów w celu wymiany poglądów i nie tylko. Ortografie pozostawmy ludziom którzy “lubią” by małe problemiki przysłaniały im cały świat.”
Po pierwsze.
Kamil w całym swoim strasznie długim wywodzie cały czas wracal do ortografii, czyli ta sprawa go widocznie nurtowała.
Dlatego komentarze są głównie na temat ortografii.
Po drugie.
Piszesz o Elektrimie.
Wydaje mi się, że skuteczność takiego załatwiania spraw biznesowych jest żadna.
Rzucanie takich bliżej nieokreślonych pytań na forum jest działaniem pozornym.
Bez porównania lepiej jest wysłać do Kamila emaila, albo do Niego zadzwonić i zadać pytanie konkretne np. czy kupiłeś już te akcje, jeśli tak to ile za nie zapłaciłeś? Chciałbym porozmawiać z innymi inwestorami, czy możesz mi to ułatwić?
Natalia Korzec
Robert, moim zdaniem ortografia służyła tyko i wyłącznie do pokazania schematu a nie zrucenia uwagi na zjawisko dysleksji czy coś.
Blisko większego skrzyżowania w Tarnowie,gdzie jest pelno kolorowych i wymyslnych bilbordów widziałam reklame jednego warsztatu samochodowego.Ich hasło to cos w stylu “My naprafimy Twoie aóto tańo i bespiecznie.Ówież nam”. Mimo, iz graficznie był to sam szary tekst z adrsem i telefonem wśród kolorych reklam,do tego połozony w mało widocznym miejscu… NIE MOZNA NA NIEGO NIE ZWRUCIC UWAGI!
Skoro juz sie chwalimy to ja pokonalam dyslekcje, dysgrafie i dysortografie:) Nie ma rzeczy nie możliwych, są jedynie takie, których nie chcemy osiągnąć.
pieniądze są ważne
Myślę, że powinno Cię to zainteresować przy okazji tego postu i tego, co napisałeś w książce MJM:
http://interaktywnie.com/newsy/1715-spoleczna-korekta-tekstow
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-