farfromfearless
O inflacji i tym podobnych
Wielu ludzi sądzi, zwłaszcza Ci którzy przechodzą przez aktualne podręczniki do przedsiębiorczości, że inflacja to “… naturalny wzrost cen …”! Taką definicję znalazłem w jednym z podręczników do przedsiębiorczości, w innych wcale nie jest o wiele lepiej. Otóż inflacja jest ukrytym podatkiem, polegającym na osłabieniu siły nabywczej pieniądza ze względu na nieopamiętane drukowanie pieniądza fidukcyjnego.
Jako, że wiele osób się pytało co z tą inflacją, to muszę kilka słów napisać. Wyobraźmy sobie, że mamy w obiegu 1 milion zł gotówki i rzeczy na rynku o wartości miliona zł. Rząd drukuje sobie dodatkowy milion. Sytuacja wygląda tak, że Rząd ma jeden milion i ludzie maja jeden milion. Razem w obiegu jest wiec 2 miliony zł, ale towarów tyle co było wcześniej. Każdy towar podrożeje więc 2 razy.
Z tym że każdy obywatel miał przy sobie 100 zł i mógł kupić sobie “100 towarów”. Ponieważ rząd dodrukował sobie pieniądze i ceny podrożały to obywatel za 100 zł może kupić tylko 50 towarów, a pozostałe 50 towarów może sobie kupić Rząd za wydrukowane pieniądze. Dokładnie takie samo działąnie jakby był 50% podatek – rząd zabierze obywatelowi 50 zł i zostałwił drugie 50 nie wywołując inflacji . Ceny nie zmieniłyby się, a każdy z was mógłby też kupić tylko 50 towarów a więc o połowę mniej.
Kowalski tego nie zauważa, bo ceny rosną, a to znaczy, że rośnie także cena jego pracy, w przyszłym miesiącu zarobi więc nie 100 zł, a 200 i z powrotem będzie mógł sobie kupić 100 towarów za wypłatę. Wtedy rząd dodrukuje 2 miliony zł i proces się powtarza. Okazuje się, że niby nic nie widać, bo za każdym razem zarobki dostosowują się do aktualnej ilości pieniądza na rynku. Fakt jednak jest faktem, że Kowalski traci.
Skoro działanie rządu powoduje takie same skutki jak 50% podatek to inflacja, a wiec druk pieniadze jest podatkiem. Wystarczy nie drukować pieniądza, aby inflacji nie było. Ostatnio byłem w Jury podczas konkursu z przedsiębiorczości, padło pytanie jakie jest przeciwieństwo Inflacji? Wszyscy odpowiedzieli, że Deflacja. W książkach tak pisze więc “teoretycznie musi to być prawda” punkt trzeba zaliczyć, ale nie do końca tak jest.
Co jest przeciwieństwem kradzieży? Brak kradzieży, czy darowizna od złodzieja do ofiary? Tak samo jak przeciwieństwem Państwa prawa jest Państwo bezprawia tak oczywiście, przeciwieństwem złodziejstwa jest jego brak. Podobnie przeciwieństwem inflacji jest brak inflacji.
Państwo i prawo spaczyło wiele pojęć przez co język prawa i jezyk zwykłych ludzi nie jest tym samym. Podatek VAT nazywany jest podatkiem od towarów i usług. Jednak jest to inaczej Value Add Tax, czyli podatek od wartości dodanych. Gdybyśmy spojrzeli jak prosty człowiek na podatek od towarów i usług to akcyza, najczęściej płacony przeze mnie i przez każdego Polaka podatek jest podatkiem od towaru! Podobnie spaczono pojęcie przedsiębiorczości i tysiące innych w efekcie czego każdy przedsiębiorca zamiast robić swoje uczy się przeróżnych ustaw. No ale w Polsce takie są reguły gry. Kto nie chce się uczyć tych reguł gry zostaje pracownikiem, a kto się chce uczyć przedsiębiorcą.
A wracając do inflacji. Pierwsza wojna światowa, która generowała potworne koszty spowodowała światowe pozbycie się parytetu złota. Pomimo, że wcześniej wielokrotnie próbowano stworzyć pieniądz fidukcyjny (bez pokrycia w czymkolwiek) czyli pozbyć się parytetu złota w Wielkiej Brytanii chociażby nawet kilkukrotnie, to zawsze próby te były nieudane. Po pierwszej wojnie światowej większość Państw wprowadziła taki pieniądz.
Oznacza to, że każde Państwo posiadające swoją walutę może dobrowolnie drukować tyle pieniędzy ile chce osłabiając tym samym ich siłę nabywczą. Na podstawie danych z Banku Centralnego w Wielkiej Brytanii można stwierdzić, że ceny “w roku 1760 roku były niższe niż w 1660, a w 1860 było taniej niż w 1760″.
W chwilach kiedy rząd nie mógł drukować pieniędzy (ilość złota była ograniczona), naturalne było to, że ceny nie rosną, a spadają, gdyż produkcja towarów za sprawą postępu technicznego była coraz wydajniejsza. Według Friedmana w latach 1918-1991 w USA podaż pieniądza wzrosła chociażby 64 razy.
W książce “Historia Złota” jest ciekawe porównanie. Gdybyśmy mogli zebrać całe złoto jakim dysponuje człowiek, a więc to wydobyte już od starożytności do dzisiaj w jednym miejscu to bez większego problemu zmieściłoby się w jednym dużym statku transportowym przywożącym towary z Chin do Europy.
Ludzie wcześniej oszczędzali. Trzymanie pieniędzy (złota) nie powodowało straty, a nawet pozwalało zarabiać. Obecnie dodrukowanie pieniędzy powoduje inflację, a więc trzymanie pieniędzy nie opłaca się. Inflacja jest więc też podatkiem. Andrzej Lepper chociażby zasłynął z tego, że chciał “dodrukować” więcej pieniędzy. Można by na ten temat długo pisać.
Brak umiejętności oszczędzania, lub brak umiejętności “gry w obronie”, jak to nazwał Robert Majcher (www.robertmaicher.pl) w swojej książce “Truskawkowy Milioner“, powoduje skupienie się ludzi tylko na zarabianiu pieniędzy, na “grze w ataku”. Ważne jest aby zdobyć pieniądze i je wydać, a nie żeby oszczędzać. A od tego już tylko chwilka do zadłużania się!
Brak umiejętności zarządzania swoimi pieniędzmi powoduje także brak umiejętności zarządzania pieniędzmi publicznymi i tak Polska posiada około 564 miliardy zł długu publicznego (po około 12 tys na każdego polaka). Mało tego w 2010 roku zadłużymy się do około 660 miliardów zł. Powiększymy dług o 1/5 przez 2 lata, nieźle.
Niedawno czytałem genialny sposób na zwiększenie wzrostu dochodu narodowego brutto. Daje świetne wyniki. Wystarczy bardziej się zadłużyć to zwiększy budżet Polski, a tym samym będzie to się liczyć do PKB (taki system liczenia mamy), bo coś za te pieniądze kupimy w kraju, a jak kupimy to zostanie wyprodukowane. Partie będą mogły pochwalić się tym, że gospodarka się rozwija. No i się chwalą. Rozwijamy się 7% w skali roku, minus inflacja. Jeżeli Andersen zbankrutował bo prowadził kreatywną księgowość to co robi nasz kraj? Czy czasami efekt wzrostu gospodarczego nie jest wywołany tym zadłużeniem i ucieczką jakiś 1,5 mln polaków na zachód?
Podsumowując inflacja to oprócz sprawiedliwości społecznej drugi czynnik powodujący, że w Polsce opłaca się być biednym. Polacy dążą do bycia biednymi, świetnie im się to udaje, a ponieważ im się to opłaca to nie mają za bardzo motywacji do bogacenia się. To tyle o wielkiej gospodarce, w następnych postach wracam do naszych tematów jak zbudować mały biznes
bo chyba za bardzo galopuję.
Komunikaty:
1. W Polańczyku już powoli gromadzą się uczestnicy szkolenia Narodziny Wojownika – www.narodzinywojownika.pl – niebawem do nich dołączę – jest jeszcze jedno wolne miejsce gdyby ktoś zamierzał dołączyć.
Liczba komentarzy: 14
Krzysiek Biel
Witaj Kamilu!!
Jak każda Twoja wypowiedź, ta również była świetna i dogłębnie przekazała to co według mnie miała przekazać.
Jednakże nie mogę się zgodzić z tym, że inflacja zależy głównie od tego czy rząd dodrukuje sobie pieniądze czy nie.
Ten mechanizm jest dużo bardziej skomplikowany, drukowanie pieniędzy odbywa się w ściśle ustalonych okolicznościach i jest to sytuacja raczej nie mająca bezpośredniego wpływu na inflację. Poza tym rząd do kontrolowania inflacji ma dużo lepsze narzędzia typu regulowanie wysokości stóp procentowych, dlatego do określenia jego postępowań raczej nie użyłbym stwierdzenia “narzucanie kolejnych podatków” Rosnąca inflacja stworzona przez dodrukowanie pieniędzy, a dodatkowe zyski dla państwa raczej nie mają nic ze sobą wspólnego, gdyż przez inflacje siła nabywcza maleje dla każdego, dla rządu także.
Dla lepszego zrozumienia tych pojęć, polecam wszystkim książkę Eweliny Nojszewskiej “Podstawy ekonomi”. Myślę, że jest to jedna z najlepszych książek w ogóle w moim wykazie szkolnym oraz jedna z najlepszych do ekonomi na rynku.
No więc napisałem kilka słów o inflacji, kilka słów, których teść wyniosłem ze szkoły. Wydaje mi się, że są poprawne, jeśli tak nie jest to przepraszam, proszę tylko o uzasadnienie.
Kamilu nie pisałem tych myśli, żeby Cię jakoś pouczyć lub się wywyższyć, tylko po prostu uważam że przez Twój artykuł niektórzy źle wpoją sobie przyczyny inflacji, przez co np. będą mogli mieć kolejny powód, aby za swoje niepowodzenia obarczać nie swoje postępowanie, a rząd…;)
Pozdrawiam wszystkich!!
Nowak Erwin
Panie Cebulski – opowiada Pan takie bzdury z tą inflacją, że aż w głwie warczy. Nie ma Pan najmniejszego pojęcia o tym.
Ale wydaje mi sie, że Pan to chce być chyba Prezydentem albo jakimś innym wielkim politykiem. Bo tylko opowiadając “szarej masie” takie bzdury mozna uzyskać duże poparcie.
A właściwie to osiąga Pan tym swój cel. Ludzie będą dawać sobie linki na Pana blog i tym zwiększy Pan sobie oglądalnośc swojego serwisu.
Wstyd!!!
Bogusław Nowak
Głos szarej masy – wolę słuchać rad od Kamila, który jednak do czegoś (czytaj: sukcesu finansowego) doszedł i przekazywać innym linki do jego blogu aby również skorzystali i się czegoś nauczyli, niż obrażać się na niego, nawet jeżeli jego definicje niektórych pojęć nie pokrywają się z tymi akademickimi (książkowymi)
Artur
Bardzo przystępnie wytłumaczyłeś zasady działania inflacji. W ten sposób ktoś kto nie miał o tym pojęcia powinien zrozumieć choć trochę na czym to polega.
Andrzej
Z ekonomistami jest różnie, są ludzie którzy uwierzyli niejakiego Keynes i nawet jakby dziesiątki razy cytować jego słowa to i tak nigdy nie będą prawdziwe.
Otóż prawda, że inflacja nigdy nie zależy od jednego czynniki i drukowanie pieniędzy zależy od różnych czynników, tylko dlaczego zawsze tych pieniędzy wydrukują za dużo?
Druga sprawa piszesz, że rząd też płaci drożej? Teoretycznie tak, ale tylko w idealnym świecie. Jeżeli pieniądze są drukowane w poniedziałek to rząd wydaje je we wtorek i kupuje towary po starych cenach. Sklepikarze producenci itp dopiero widząc większe zapotrzebowanie, a zobaczyć je mogą tylko i wyłącznie jak rząd pieniądze wyda podnoszą ceny. Efekt rząd kupuje jeszcze po starych cenach.
A szara masa
No cóż, u niej poparcie raczej zdobywa się obiecując zasiłki a nie promując rozwój osobisty i filozofię że jak sam sobie nie wypracujesz to nikt ci nie da
A definicje? Jak najbardziej Kamil podał konkretną definicję austriackiej szkoły ekonomi.
Krzysiek Biel
Nie będę się więcej spierał, gdyż na temat inflacji, jej wpływu na budżet oraz statystyki państwa, można by napisać osobny referat.
Wydaje mi się tylko, że całe zamieszanie wynikło dlatego, że Kamil błędnie założył, że inflacja jest zjawiskiem pożądanym przez rząd, że rząd poprzez świadome dodrukowywanie pieniędzy zwiększa ją, przez co zmniejsza poziom życia przeciętnych obywateli, jednocześnie podkręcając statystyki państwa… Tak na szczęście na pewno nie jest. Gospodarka od zawsze dąży do stabilności cen.
Co do samych definicji – mimo iż ta “z ukrytym podatkiem” wydaje się być co najmniej abstrakcyjna – nie będę ich kwestionował, gdyż odrobinę sensu można się tam doszukać. Jednakże czysto z ciekawości chciałbym Andrzeju poznać źródło, na podstawie którego opiera się, jak widać elitarne szkolnictwo Austriackie
Andrzej
Krzysztofie o szkole austriackiej poczytasz np. na wikipedii. I problem właśnie jest taki, że Państwo robi to zupełnie świadomie. Dlaczego by inaczej cel inflacyjny to 2,5%, a nie 0. Skoro rynek dąży do stabilności cen to po co w ogóle powoływać instytucje stojące na straży inflacji? Jedyne abstrakcyjne pojęcie to “drukowanie pieniędzy”, bo wcale sie nie drukuje tylko robi wpis komputerowy i pieniądze już istnieją
Powiedzenie, że Państwo nie chce wywoływać inflacji jest tak samo prawdopodobne jak powiedzenie że Państwo nie chce nakładać podatków
Oj gdyby nie chciało to by nie nakładało, no ale potrzeby Państwo ma i jakoś nakłada.
Faktem jest to, że Państwo drukuje pieniądze i na tym zarabia. Ludzie sądzą tylko żę drukuje ich tyle aby nie było inflacji ani deflacji, a prawda jest taka, ze drukuje je po to aby zarabiać i nie dawać podwładnym powodów do oszczędzania i bogacenia się. Gdyby celem Państwa było utrzymanie 0% inflacji to w przypadku wystąpienia nflacji Państwo przestawałoby wydawać pieniądze, zamrażało lub “Paliło”
Krzysiek Biel
To że państwo ustala cel inflacyjny wcale nie oznacza, że nie dąży do stabilizacji cen, wręcz przeciwnie, podstawowym celem polityki pieniężnej jest utrzymanie stabilnego poziomu cen. Stabilność cen jest niezbędna do zbudowania trwałych fundamentów długofalowego wzrostu gospodarczego.
To właśnie cel inflacyjny np 2,5% ma być gwarantem określonej stabilności cen. Instytucje stojące na straży inflacji mają za zadanie utrzymać inflacje na określonym poziomie. Gdyby nie one inflacja byłaby bardzo nieprzewidywalna i mam wrażenie, że nawet bez emitowania przez NBP dodatkowych pieniędzy, szłaby wysoko w górę. Chociażby głupie (a w dzisiejszych warunkach, jakże częste) podwyżki cen ropy naftowej, na które rząd zbyt wielkiego wpływu nie ma, powodują bardzo niebezpieczną inflację kosztową, którą zatrzymać mogę jedynie odpowiednie kroki podjęte rząd oraz Radę Polityki Pieniężnej.
Jeżeli chodzi o szkolnictwo austriackie, to chyba troszkę się nie zrozumieliśmy…fakt może źle to ująłem ale postaram się sprostować tzn; pisząc “…na podstawie którego opiera się, jak widać elitarne szkolnictwo Austriackie” (tutaj specjalnie napisałem przymiotnik z dużej litery), chodziło mi o to, że mimo, iż o szkole austriackiej troszkę słyszałem, nigdy nie natknąłem się na podaną przez Kamila definicję inflacji, dlatego też poprosiłem o jakieś źródło
Pozdrawiam.
Precelik
Heh przyczyn inflacji OBECNIE jest wiele np. stopy procentowe, wydatki państwa, monopolizacja itd.
Ale fakt jest jednak faktem, parytet złota został zlikwidowany dlatego że pańśtwo chciało dodrukować pieniędzy…
rekin
Precelik. Za dużo Money as debt stanowczo. Parytet złota został zlikwidowany na skutek KRYZYSU i ZAŁAMANIA gospodarek po drugiej wojnie światowej a pozniej gdy do niego wrócono wysypał sie na 1929r. Płynna emisja pieniądza MOZE wspomagac gospodarke. Jesli uwazasz ze drukuje sie bezwartosciowe dolary to czemu zloto oddajace najwyzsza wartosc nie potrafi pobic DJ ktory wyceniany jest przciez w drukowanych dolarach.
Nie widzisz tu paradoksu ?
Tomek
> Nie widzisz tu paradoksu ?
Ja widze:
> Parytet złota został zlikwidowany na skutek KRYZYSU i ZAŁAMANIA gospodarek _po drugiej wojnie światowej_ a _pozniej_ gdy do niego wrócono wysypał sie na _1929_r.
endriu
radze poczytac cos o kreacji pieniadza i agregatach a takze oddac na makulature lektury typu “Truskaffkowy milioner”.
Pozdr.
Sebastian Borawski
Z definicją to jest ciężko w dyskusji na wiki mówią że przeciwieństwem inflacji nie jest brak inflacji tylko deflacja i tak też jest w definicji deflacji. Definicja z wiki inflacji: “wzrost cen”, deflacji: “zmniejszenie podaży pieniądza” (podaż związana jest z ilością przecież) to jest nie logiczne bo jak A jest przeciwieństwem B (negacja A daje B) to negacja 2x A powinna nam dać A tutaj tak nie jest. Przeciwieństwem inflacji jest deflacja tyle że ona ma związek wg wiki z ilością pieniądza a inflacja z wielkością cen.
Możliwe są następujące stany
- inflacja nie jest przeciweństwem deflacji i na odwrót,
- inflacja ma głównie związek z ilością pieniądza,
Skoro podaż przpisujemy do towaru to pieniądz to też jest towar tylko umowny, którego efektem jest cena. Jak rząd zwiększy akcyzę na paliwo o 70% to ceny wzrosną, bo koszty transportu wzrosną. Można więc mówić o inflacji? Pozatym z tego co wiem to oni oszukują licząc inflację za pomocą koszyka inflacyjnego wyżucając to co drożeje najbardziej mówiąc że, jest to niereprezentatywne. To oczywiście też nie znajdzie się na wiki…
Grzegorz
Czy inflacja nie jest związana z “kreacją pieniądza” przez banki? Przecież banki dają kredytobiorcą więcej niż faktycznie mają od osób, które oszczędzają, więc skąd banki mają pieniądze? Oczywiste, że z drukarni…. Wydaje się logiczne, czy nie? Gdyby banki nie miały możliwości kreowania pieniądza, wtedy nie byłoby inflacji. Czy się mylę?
Osoby komentujące ten post-
- Copyright 2012 Blog Kamila Cebulskiego. Wszystkie prawa zastrzeżone.
- Na początek strony
- Strona główna







Zostaw komentarz-