farfromfearless


  • Data: 12 Luty 2010
  • |
  • Autor: Kamil Cebulski
  • |
  • Kategoria: Artykuły

Hańba istnieje

W 1701 roku daimio Asano Tokumi-no-Komi sprowokowany przez szambelana dworskiego Kirę Kozuk-no-Suke dobył miecza, aby go zabić. Nie udało mu się to, a konsekwencją sięgnięcia po miecz w Pałacu była śmierć. Pohańbiony daimio popełni seppuku. Gdy samurajowie, słudzy daimio dowiedzieli się o prowokacji Kiry, honor nakazywał im pomścić swojego Pana. Po dwóch latach 47 roninów dokonało zemsty zabijając szambelana, a następnego dnia popełnili seppuku. Dzisiaj groby daimio oraz honorowych roninów można oglądać na Cmentarzu  Sangakuji w Tokio. Tak w skrócie wygląda legenda o 47 roninach, którą poznałem jakieś 12 lat temu, kiedy aktywnie uprawiałem wschodnie sztuki walki. Ale do rzeczy.

Moim marzeniem jest świat, kierujący się zasadami, według których zostanie urzędnikiem to poważna hańba, a nie zaszczyt. Są to przecież ludzie gorsi, niegodziwi, żyjący z zabranych mi i wam pod karą więzienia pieniędzy, a na dodatek wykorzystują nie do końca rozumiejących wszystko rodaków. Sama przynależność do tej kasty powinna dać do zastanowienia, a nie być powodem publicznej adoracji.

Czytam właśnie, że Polska pomoc (ta urzędnicza) z okazji trzęsienia na Haiti to około 50 tys dolarów dla czerwonego krzyża i 200 tys. dla Światowego Programu Żywnościowego oraz 5 milionów zł na wysłanie dwóch samolotów z 54 ratownikami (SIC!). Nie zauważyłem, aby bilety do ameryki aż tyle podrożały, a wy? Można, by powiedzieć, że bohaterowie wzięli z sobą żywność i leki, ale z drugiej strony ile może kosztować np. 10 ton ziemniaków? Ktoś nieźle na tym zarobił.

Jednak śmieszniej zaczyna się robić kiedy widzi się prezydenta apelującego o wysyłanie SMSów, na pomoc dla Haitańczyków. I o ile operatorzy komórkowi zrzekli się prowizji za SMS-y, tak Państwo zainkasowało  z tytułu VAT-u swoje 22%. I tak to właśnie urzędnicy pomagają. To jest dopiero majstersztyk, zyskać w oczach “ludu” i jeszcze na tym zarobić. Jeszcze kilka takich kataklizmów i zniknie dziura budżetowa!

Wracając jednak do tematu. Przeciętne wynagrodzenie w grudniu 2008 r. w sektorze prywatnym wyniosło 3055 zl, przy zatrudnionych około 8 milionach ludzi. W tym samym czasie przeciętne wynagrodzenie w sektorze publicznym (wszystkie biurwy, a więc urzędnicy, nauczyciele, kolejarze, lekarze itp) wyniosło 4600 zl przy zatrudnionych około 5-6 milionów. Zastanawia mnie skąd taka dysproporcji zarobków.

Zarabiać więcej od innych można na 2 sposoby.

1. Przede wszystkim wykonywać prace, której nikt nie chce wykonać, która cieszy się pogardą, której wykonywanie dotyka znacznie godność osobistą. Przykładowo prostytutka, śmieciarz. Ci ludzie dobrze zarabiają, w necie czytam, że człowiek wywożący szambo potrafi zarobić nawet 5 tys. Gdyby ludzie jeszcze bardziej gardzili takimi zawodami, to wykonujący je zarabialiby jeszcze więcej, gdyż cena za utratę godności byłaby jeszcze większa. Warto także wspomnieć, że godność traci się w ciężkich warunkach bytowych, biedni żyjący naprawdę na krawędzi z zasady są niegodni, jednak Honor (jako dążenie do odzyskania godności, poprawy swojej sytuacji) może się w takich warunkach nawet wzmacniać. Albo inaczej Hańbą nie jest to, że jesteśmy biedni (ale tak totalnie biedni), ale to, że nie chcemy tego stanu rzeczy zmienić.

2. Za wykonywanie pracy, której nikt inny nie może wykonać z różnych powodów, ale każdy by chciał lub wykonywanie jej tak wydajnie, że jesteśmy niedoścignionym wzorem. Tutaj chodzi o problem natury takiej, że jeden człowiek jest urodzonym malarzem czy muzykiem, a drugi choćby 10 lat się uczył to nie doścignie tego geniusza. Podobnie jest z wszystkim, jedni mają naturę gawędziarza to lepiej im sprzedawać, inni są spokojni to będą się na księgowych nadawać. Po prostu jeżeli ciężką pracą i poświęceniem wypracujemy takie umiejętności, które są potrzebne na rynku, a inni ich nie mają, nie wypracują. Taką najbardziej potrzebną umiejętnością przy 13% (oficjalnym bezrobociu) jest umiejętność tworzenia miejsc pracy, zakładania firm. Wiele osób nie potrafi zbudować firmy dla samego siebie, nie mówiąc już o zatrudnieniu pracowników. Ja coś tam osiągnąłem, ale w szczycie współpracowała z nami grupa zaledwie 27 osób i skapitulowałem, nie jest to imponujący wynik. Może znacznie wyższy od średniej, ale nie imponujący.

Wzbogacenie się jest więc nagrodą od społeczeństwa, za wykonywanie czynności, której społeczeństwo nie chce wykonywać, lub wykonywanie takich czynności, których społeczeństwo nie potrafi wykonać (tak dobrze jak my).

No i teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, dlaczego biurwy zarabiają o połowę więcej niż inni? Czy dlatego, że nikt nie chce zostać biurwą? Raczej nie, bo 40% społeczeństwa żyje w tym sektorze, a kolejne 20% by chciało tam żyć. Skoro tak dużo osób chce tam pracować to popyt i podaż powinny powodować, że płace będą niższe. A może dlatego, że w urzędach pracują sami najlepsi specjaliści, przynajmniej więcej specjalistów niż w sektorze prywatnym? Ano też nie bardzo, bowiem wiadomym jest, że raczej jest na odwrót.

Jak to w końcu jest?

A na koniec przypominam także o www.kursskutecznegodzialania.pl, będzie specjalny dzień dla kobiet, gdyż opowiadać o przedsiębiorczości będą kobiety, które odniosły sukces. Ula Czwartkowska projektantka mody, zatrudniająca około 80 osób oraz Ela Wojdyła posiadająca wspaniałe centrum welness-spa, tak wspaniałe, że została mikro-przedsiębiorcą roku 2008! Obydwie self-made women.  Naprawdę niewiele jest kobiet w biznesie, warto posłuchać o doświadczeniach tych, którym się udało. Zwłaszcza, że następnego dnia jest w Warszawie podróż bohatera www.podroz-bohatera.pl. Mariusz Szuba zamailował mi, że już 900 osób jest na tym spotkaniu (powołajcie się na mnie, a na pewno Mariusz coś opuści). Jeżeli zamierzacie swoim partnerkom pokazać co was tak kręci w biznesie to okazja jakich niewiele.

A tutaj całość legendy o 47 roninach:
www.kyokushin.bzi.pl/47ronins.htm

P.S. A może dasz nam 1% na lekcje przedsiębiorczości?
Fundacja Kamil Cebulski Business Education
KRS: 296465


KATEGORIE-








Newsletter-



Imię:


Nazwisko:


E-mail:




Tutaj będę-

18 02 2012 Warocław
Czas Ludzie Pieniądze
Na zaproszenie Andrzeja Burzyńskiego będę we Wrocławiu opowiadał o sposobach pozyskiwania pieniędzy na biznes oraz na jego rozwój. Razem ze mną będzie Stanisław Kaczmarek z Wielkopolskiego Domu Finansowego. Tutaj dowiecie się szczegółów. 71 788 05 88, biuro@bbgroup.com.pl.

zobacz





Liczba komentarzy: 16

Tomek (tomq) - Gravatar

Tomek (tomq)

Każdy ma prawo do komentowania rzeczywistości, ale i każdy ma prawo do krytyki komentarza.
Kamilu (jeżeli mogę tak dość bezpośrednio) uważam, że nadmierne generalizowanie jest szkodliwe i po prostu nieracjonalne. Moim zdaniem jest to błąd, i uważam, że go popełniłeś. Polega on na tym, że analizując sytuację wrzucasz wiele osób do jednego worka.

Dodam jeszcze, że zgadzam się z Tobą (tak sądzę, czytając Twoje wypowiedzi) w wielu (w większości chyba :) ) aspektach.

Pozdrawiam

Skomentowano: 12 Luty 2010 o godzinie 14:26Cytuj ten komentarz
Grzegorz - Gravatar

Grzegorz

Problemem jest po prostu przerost władzy biurokratów nad osobami, którzy wytwarzają produkt. Oczywiście praca wykonywana w biurze jest w pewnym zakresie potrzebna. Ale najgorsze jest to, że społeczeństwo nie ma władzy nad tymi, którzy żyją ze społeczeństwa.
Rozwiązaniem mogłaby być demokracja bezpośrednia i system decydowania małych lokalnych społeczności o sobie. Odbywać się to może przez system referendów. Doskonale sprawdza się to w Szwajcarii. W Szwajcarii premier jest mało znany i jeździ do pracy pociągiem, a o większości spraw decydują ludzie bezpośrednio przez głosowania. Ja zacząłem tworzyć stronę propagującą ten system (http://www.wolnykraj.org), i po wgłębianiu się w temat demokracji bezpośredniej widzę, że władza i biurokraci postawili na drodze dużo przeszkód. Niby jest możliwość organizowania referendów, ale np. 3/4 kosztów każdego referendum pochłania wynagrodzenie dla urzędników za robienie list wyborczych i siedzenie w komisji wyborczej. W ten sposób koszt jakiegoś referendum lokalnego w Polsce zamiast wynosić kilka tys. złotych wynosi kilkadziesiąt tysięcy, co jest skuteczną zaporą przeciwko samorządności mieszkańców np. danego miasteczka czy gminy. Gdyby udało się tutaj coś zrobić, to może ludzie nauczyliby się brać sprawy w swoje ręce?

Skomentowano: 12 Luty 2010 o godzinie 15:56Cytuj ten komentarz
Urszula - Gravatar

Urszula

Kamil, nie podoba mi się – za daleko się zapędzasz w tej krytyce. Wygląda na to, że ja też jestem tą znienawidzoną biurwą, bo pracowałam w budżetówce. Według Ciebie nie powinno być w ogóle urzędników państwowych oraz innych instytucji dotowanych przez państwo, a co w zamian za to proponujesz? Przecież bez tego państwo wcale nie może funkcjonować! Rozumiem, że gospodarka i biznes są podstawą i motorem życia społecznego i trzeba o nią dbać, ale są takie sfery życia społecznego, których pod kątem biznesu zorganizować się nie da i muszą być zarządzane, a nawet dotowane przez państwo i jego administrację. Gdyby państwa nie było, to nastąpiłaby kompletna anarchia i chaos, a prowadzenie firm w takich warunkach byłoby wręcz niemożliwe. Już raz straciliśmy własne państwo tylko dlatego, że magnaci i szlachta uważali, że ich interesy ekonomiczne i swobody są najważniejsze, czego skutkiem były rozbiory. Czy naprawdę chcesz tego?
Rozumiem Twoją frustrację związaną z utrudnieniami w prowadzeniu biznesu i nie przeczę, że masz rację wytykając różne absurdy urzędników, ale tak, jak nie ma idealnych pojedyńczych ludzi, tak też nie ma idealnych ustrojów i organizacji społecznych, jakimi są państwa. Mimo wszystko powinniśmy się cieszyć, że mamy wolną niepodległą Polskę z demokratycznym ustrojem, w którym można swobodnie wygłaszać swoje poglądy. Przecież za tą Polskę poprzednie pokolenia naszych dziadków oddawały krew.
Jeśli znasz trochę historię Polski, to powinieneś wiedzieć, że polscy oficerowie i żołnierze okresu międzywojennego i okupacji też bardzo cenili sobie honor, na który tu się powołujesz i walczyli o to, żeby naród polski przetrwał i żebyśmy dzisiaj mieli własne państwo i… mogli na nie narzekać. “Bóg, honor i Ojczyzna” to była ich marka i hasło do działania. Szkoda, że dzisiaj już się o tym nie pamięta.
Dlatego powinniśmy robić wszystko, żeby to państwo szanować i budować, udoskonalać i to się też dzieje. Świadczy o tym powyższa wypowiedź Grzegorza i jego cenna inicjatywa usprawnienia naszej demokracji. Warto się do niej dołączyć niż narzekać.
Urszula Ruszkowska
http://www.archeologia.chelmianie.pl
http://www.roksolana.chelmianie.pl

Skomentowano: 13 Luty 2010 o godzinie 2:45Cytuj ten komentarz
Stefan Kubiak - Gravatar

Stefan Kubiak

Kamil, nie ma co, “pojechałeś” po całości! Choć zgadzam się, że wielu urzędników to nie tylko darmozjady, ale wręcz szkodniki, wniosek, że praca na urzędzie to hańba, to przegięcie na całego.

Ja bardzo lubię Kamila Cebulskiego z jego dostępnych w internecie wykładów dla młodych ludzi, w których mówi, że przeszkody trzeba pokonywać, że trzeba działać, a nie tylko mędrkować. I teraz Kamil jest żywym przykładem tego, co się dzieje, kiedy ktoś nie stosuje się do tych prawd. Zamiast poprowadzić jakiś biznes ku pożytkowi swojemu i ogółu, skupił się na narzekaniu (kontestacji). Takie teksty nie sprzyjają rozwojowi przedsiębiorczości wśród Polaków.

Społeczności ludzkie stworzyły państwa właśnie po to m.in., żeby miał kto chronić własność prywatną. Świat biznesu to przecież nie tylko harmonijna współpraca biznesmenów. Oni między sobą konkurują i walczą ze sobą. Państwo to m.in. prawo, które takie sprawy załatwia bez konieczności organizacji gangu. To, że ono źle funkcjonuje, to wiemy, ale jego likwidacja nic nie da! Świat Kamila C. ostatnio zaczyna przypominać jakąś anarchistyczną utopię.

Biurokracja polska to plaga i trzeba ją zmieniać, ale istnieją na świecie sprawne biurokracje, gdzie gospodarka cały czas się rozwija. Japonia natomiast, Kamilu, to kraj, w którym amerykańska utopia (utopia, bo oprócz drugiej połowy XiX wieku nawet tam się skończyła ze względu na katastrofalne skutki) się nie przyjęła.

Kamil, wróć do korzeni! Włącz sobie kilka filmików z własnym udziałem i weź do serca to, co sam tam mówisz!

Skomentowano: 13 Luty 2010 o godzinie 16:09Cytuj ten komentarz
Urszula - Gravatar

Urszula

Chodzi mi po głowie pan Janusz Palikot jako przykład do naśladowania. Co prawda ma niewyparzony język i tym przysparza sobie wrogów, ale cenię go za to, że zamiast narzekać na państwo polskie i szukać jakiś rajów podatkowych, to został posłem i teraz pracuje dla przedsiębiorców takich, jak sam był. Podobno przygotowuje nową ustawę o przedsiębiorczości, która niebawem ma wejść w życie. Więc kto wie, czy wkrótce i Twoje, Kamil problemy się nie rozwiążą dzięki posłowi Palikotowi.

Skomentowano: 13 Luty 2010 o godzinie 21:34Cytuj ten komentarz
Marcin - Gravatar

Marcin

Kamilu, hańbą to jest nazywanie “biurwami” nauczycieli i lekarzy, a zapewne też i kolejarzy i większości urzędników.

A co do przeciętnego wynagrodzenia w sektorze publicznym vs prywatnym – sprawdź czy np. sprzątaczki, które sprzątają te urzędy (to jest, oczywiście, praca za niewielkie wynagrodzenie) liczą się w tej statystyce do sektora publicznego czy prywatnego. Czy są zatrudnieni w urzędach czy w firmach prywatnych które to firmy zawierają umowę z urzędami / zarządcami budynków urzędów?

Skomentowano: 13 Luty 2010 o godzinie 22:08Cytuj ten komentarz
Paweł Krzyworączka - Gravatar

Paweł Krzyworączka

Witam serdecznie,
A ja tak sobie myślę, że Kamil celowo pisze takie rzeczy. Po pierwsze, chce nakłonić nas do myślenia. Bo że przeciętny Polak raczej nie myśli, tylko ogląda TV i narzeka, wiadomo nie od dziś. Taka prawda.
Po drugie, Kamil ostatnio ma sporo załatwień w urzędach (oczywiście wcześniej też miał masę). I bez wątpienia upierdliwość urzędników przyprawia go o zawrót głowy. Sam mam (nie)przyjemność czasami toczyć rozmowę z jakimś urzędasem. Niestety, jako przedsiębiorca, najczęściej z automatu jestem traktowany jak złodziej. Działalność ZUSu można by porównać do grupy przestępczej,…. aaa, nie będę nawet przytaczał przypadków z życia wziętych, szkoda klawiatury.
Kamil ma rację: najmniej kreatywna, najmniej pożyteczna (statystycznie) i najmniej dająca od siebie część społeczeństwa (państwowe posady) zarabia 50% więcej, niż nie-państwowi. Hańba? Jak zwał tak zwał.
Pozdrawiam z uśmiechem ;-)
Paweł Krzyworączka
http://TajemnicePozycjonera.pl – Naucz się pozycjonowania od podstaw

Skomentowano: 14 Luty 2010 o godzinie 1:51Cytuj ten komentarz
Stefan Kubiak - Gravatar

Stefan Kubiak

Urszula, teraz przeginasz Ty. Janusz Palikot może był kiedyś przykładem do naśladowania, kiedy był po prostu skutecznym przedsiębiorcą. Teraz jest tylko politycznym pajacem. a PO to jedno wielkie rozczarowanie jeśli idzie o ułatwienia dla przedsiębiorców, no chyba że jest się Januszem Palikotem, albo innym Mirem, który idzie w politykę, żeby z pozycji państwowej wspomóc swoją działalność biznesową. I to jest niemoralne!

Skomentowano: 14 Luty 2010 o godzinie 2:33Cytuj ten komentarz
Urszula - Gravatar

Urszula

Nie wiem, skąd Kamil wziął takie dane o przeciętnych zarobkach w firmach i budżetówce? Zawsze uważałam, że w budżetówce najmniej się zarabia i płace nie dorównują zatrudnionym w przedsiębiorstwach. Całe życie pracowałam w kulturze i prowincjonalnym muzeum, które władze traktują jak piąte koło u wozu i płace tam zawsze oscylowały wokół najniższego wynagrodzenia. Obecnie pracownicy zarabiają przeciętnie około 1500 zł brutto, a 4600 zł to nawet dyrektor nie ma. Kiedy pracowałam tam kilka lat temu, zarabiałam najniższą krajową, bo uważano, że mam jeszcze rentę, to mi więcej nie potrzeba, a inni pracownicy utrzymują się wyłącznie z pensji. W konsekwencji wyliczono mi emeryturę po 25 latach pracy na 670 zł netto. Czy to jest dużo?
Podobnie jest ze znajomymi, którzy pracują w tzw. budżetówce. Znam nauczycieli, pracowników biblioteki i domu kultury oraz niektórych urzędników i nikomu się nie przelewa. W służbie zdrowia natomiast tylko lekarze wywalczyli sobie godziwe pensje, a pielęgniarki mimo strajków dalej klepią biedę, a o niższym personelu w ogóle się nie wspomina. Więc skąd taka wysoka średnia krajowa?
Sami cały czas przekonujecie ludzi, że dorobić się można tylko w biznesie, a nie na etacie w budżetówce. Czyżby te dane Kamila temu przeczyły?

Skomentowano: 15 Luty 2010 o godzinie 10:17Cytuj ten komentarz
Kasia Igła - Gravatar

Kasia Igła

Kamil, bardzo generalizujesz. Wkurzać może, że dla ZUS i US każdy przedsiębiorca jest potencjalnym złodziejem. Równie dobrze wkurzać może to, że urzędnicy są często wyzywani wprost od złodziei, biorących łapówki i cholera wie, co jeszcze – a tak się składa, że najczęściej wyzywani są ci, którzy są w pracy rzetelni i uczciwi. Urzędnicy to ludzie. Przedsiębiorcy też. Zawsze znajdą się i fajni i idioci. Bardzo często zresztą urzędnikom obrywa się za to, że oni wykonują swoje obowiązki – nie ich winą jest, że są głupie, prawda? A wylecieć dyscyplinarnie z tego najbardziej pewnego etatu mało kto chce. Może dużo lepiej by się nam żyło, gdyby obie strony pamiętały, że po drugiej stronie okienka też jest człowiek?…

Skomentowano: 15 Luty 2010 o godzinie 13:54Cytuj ten komentarz
Urszula - Gravatar

Urszula

ETOS URZĘDNIKA

Ostatnio trafiłam w internecie na taką wypowiedź Piotra Tymochowicza, speca od wizerunku: „Sukces nie zależy od tego, co robisz, ale od tego, jak cię postrzegają”. Odnosi się to do posła Janusza Palikota, którego media wykreowały na pajaca, co, moim zdaniem, wcale nie musi przeczyć jego kompetencji, jak i do całej elity politycznej. „Dobro jest nudne” – powiedział znany reżyser Kazimierz Kutz i pewnie dlatego media nim się prawie nie zajmują, a tylko szukają jakiś sensacji, przez co ukazują nam elitę polityczną jakby w krzywym zwierciadle. Przecież oprócz tych medialnych polityków, którzy nie schodzą z pierwszych stron gazet, jest cała masa posłów i wyższych urzędników, o których się nie mówi, a którzy w zaciszu swoich gabinetów wykonują solidną pracę dla Polski, dzięki czemu kraj mimo wszystko jakoś funkcjonuje. Dotyczy to również zwykłych urzędników. Nie wierzę, żeby WSZYSCY urzędnicy w Polsce byli wrogo nastawieni do obywateli i byli niekompetentni, a jeśli nawet w większości, to się zmienia. W internecie znalazłam program konferencji i artykuł o etosie urzędnika (nie wiem, czy dobrze skopiowałam):
http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:lDyUbJSyDDoJ:www.ceo.org.pl/binary/file.action%3Fid%3D77325+etos+urz%C4%99dnika+II+RP&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESgKkCJ3qNWCXGOxrVxnnTX7YmvxxgJ_y7Y5G_KmZpfnNmEac-iv9bitjUVLLuMpZYQeomlGD53WjJ16s8Gx5r3I8itscnSd6_96KytxUqD5Vb4aWXLI4ZEigwzGH6OagEvvG4XI&sig=AHIEtbRiFU0XNEp7DAMqNqbIIgr1xZ5new

Na dobrą sprawę niepodległe państwo polskie mamy dopiero od 20 lat. 20 lat w skali życia pojedynczego człowieka to dużo, ale w skali rozwoju społecznego to nie jest dużo. Mentalność ludzka zmienia się powoli, a rozwój społeczeństwa odmierzają kroki związane z wejściem w dorosłe życie kolejnych pokoleń. Nasza kadra polityczna i urzędnicza jeszcze nie wyrosła z mentalności PRL-u, który kompletnie zniszczył etos państwowości Polski międzywojennej, a w jej miejsce wprowadził wzory sowieckie. Przed wojną stanowiska urzędnicze pojmowano jako „służbę Polsce”, z czym się wiązało poczucie patriotyzmu, wielkiej odpowiedzialności i wielkiego szacunku, a zostanie urzędnikiem było zaszczytem. Wprawdzie politycy żarli się tak samo, jak dzisiaj, a bieda była gorsza niż teraz, ale mimo to ludzie doceniali i szanowali własne państwo do tego stopnia, że było traktowane jako wielka wartość, za którą warto oddać życie, co się sprawdziło podczas II wojny światowej. Mieliśmy jako jedyni na świecie podczas wojny państwo podziemne, mimo że praca w jego strukturach groziła śmiercią, a pensje były żadne. „Bóg, Honor i Ojczyzna” to było hasło, którym kierowali się politycy, urzędnicy i żołnierze. Dzisiaj nikt już go nie pamięta, bo pokolenie, które je stosowało już wymiera, ale sądzę, że powinno stać się nadal aktualne. Po co powoływać się na honor jakiś samurajów, którzy nigdy z nami nie mieli nic wspólnego, jak mamy swoje rodzime polskie wzory honorowego postępowania. Ale do tego trzeba znać rodzimą historię.
Więc szanujmy i budujmy nasze własne państwo polskie, tą „Najjaśniejszą Rzeczpospolitą”, jak mawiali nasi pradziadowie, bo inaczej nastąpi powtórka z historii i znów przyjdą Ruscy lub Niemcy ze swoimi strukturami państwowymi, a wtedy dopiero będą wielkie powody do narzekań. I nie plećcie głupstw, że państwo jest niepotrzebne! WARA OD RZECZYPOSPOLITEJ! Nawet jeśli historia się tak potoczy, że powstanie państwo unijne (czego bym nie chciała), to i tak powinnyśmy zabiegać o to, żeby jak najwięcej struktur naszego państwa pozostało, bo wtedy będą się z nami na świecie bardziej liczyli.
„Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur” – ostrzegał Wyspiański w „Weselu”. Sznur, na którym można się tylko powiesić, jak ten samuraj, który nie umiał się pohamować i wydobył miecz, zakłócając tym uroczystość szoguna (władcy państwa japońskiego).

Urszula Ruszkowska
http://www.archeologia.chelmianie.pl
http://www.roksolana.chelmianie.pl

Skomentowano: 15 Luty 2010 o godzinie 22:34Cytuj ten komentarz
Paweł Królak - Gravatar

Paweł Królak

Problemem nie jest to, że urzędnicy są, bo być niestety muszą. Każdy kraj musi mieć choć szczątkową administrację.

Dwa problemy widzę gdzie indziej:
1) Urzędników jest zbyt dużo. W 1989 roku, gdy kończył się komunizm, z definicji najbardziej zbiurokratyzowany ustrój, to mieliśmy około 150 tys. urzędników. Dziś mamy – z różnymi wyliczeniami się spotkałem – od 500 do 900 tys.!!! A przypominam, że od tego czasu np. wprowadziliśmy do biur komputery, które powinny zredukować ilość pracy. Przykład ZUS – na początku lat 90-tych zatrudniał 15 tys. osób. Dziś zatrudnia ponad 40 tys. Czy przybyło nam trzykrotnie obywateli, że więcej urzędników potrzeba? A przecież ZUS też został przez ten czas skomputeryzowany.

Dlaczego tak dużo urzędników jest? Bo każdy rząd traktuje budżetówkę jako miejsce, gdzie można na odpowiednich stołkach posadzić całą rodzinę. I dopóki to się nie zmieni, nie widzę szans na poprawę sytuacji.

2) Urzędnik nie ponosi praktycznie żadnej odpowiedzialności.

Jeśli przedsiębiorca popełni błąd i spowoduje straty, to musi je pokryć z własnej kieszeni. I nikogo nic nie obchodzi – ma płacić i tyle. Tymczasem jeśli błąd ponosi urzędnik i doprowadzi firmę np. do kilkumilionowych strat, to osobiście żadnej odpowiedzialności nie poniesie. A powinien. Myślę, że powinien być traktowany tak samo, jak przedsiębiorca – czyli płacić z własnej kieszeni całą stratę. A jak nie ma? No trudno – przedsiębiorcą nikt by się nie przejmował, tylko by do więzienia wsadzili, więc urzędnika też powinni wsadzić.

Skończyła by się bezkarność urzędników. Bez tego też ciężko coś zmienić.

Skomentowano: 16 Luty 2010 o godzinie 11:51Cytuj ten komentarz
Samurai - Gravatar

Samurai

Zawsze czytam bloga z zainteresowaniem i często zgadzam się z zamieszczanymi tutaj wpisami. Jednak Nie mogę ukryć i zlekceważyć oburzenia jakie wywołało u mnie postawienie śmieciarza i prostytutki w jednym szeregu. Na litość Boską! Co to za porównanie?!

Śmieciarz może być uczciwym człowiekiem, który uczciwie zarabia na utrzymanie swoje i swojej rodziny. Jego praca jest pożyteczna dla społeczeństwa. Natomiast “praca” tzw. “prostytutki”, normalnie nazywanej “ku*wą”, “szmatą”, “dziwką” i różnymi innymi pejoratywnymi określeniami, które notabene nie są bezpodstawne, jest szkodliwa dla społeczeństwa, dla osoby kalającej się tą “profesją” i dla najbliższego środowiska takiej osoby. W katolicyzmie nierząd jest ciężkim grzechem. Między innymi z takich powodów nie można pisać o tym kary godnym procederze jako o pracy, ponieważ ktoś mógłby uwierzyć, że to praca. To nie praca, to rak toczący tkankę społeczną.

A co do urzędników to również nie zgadzam się z generalizowaniem problemu. Wszędzie, w każdym środowisku są ludzie dobrzy i zwykłe ch*je. Tak samo jest wśród urzędników. Nie zapominajmy, że dobry człowiek jako urzędnik może pomagać w jakiś sposób ludziom i nie ograniczać ich swobody. Sam wolałbym, żeby jeśli już są “miejsca dla urzędników” to żeby tymi urzędnikami byli liberałowie, libertarianie, konserwatywni-liberałowie itp. zamiast idiotów czy socjalistów.

Pozdrawiam

Skomentowano: 16 Luty 2010 o godzinie 19:24Cytuj ten komentarz
Jed - Gravatar

Jed

wlasnie w radiu zatrabilo. Rzad powraca do pomyslu zwolnienia z VAT charytarywnych SMSow.

Skomentowano: 19 Luty 2010 o godzinie 15:11Cytuj ten komentarz
Robert - Gravatar

Robert

Zajrzyjcie do nas

Skomentowano: 22 Luty 2010 o godzinie 9:23Cytuj ten komentarz
tOMEK - Gravatar

tOMEK

Wzbudzać kontrowersję znaczy zarabiać i taki jest ten artykuł. Czytają, mówią, przekazują dalej, dają zarobić.

Skomentowano: 2 Marzec 2010 o godzinie 19:08Cytuj ten komentarz


Zostaw komentarz-

najmodniejsze sukienki i suknie wieczorowe dla eleganckich kobiet