farfromfearless


  • Data: 21 Wrzesień 2007
  • |
  • Autor: Kamil Cebulski
  • |
  • Kategoria: Artykuły

Bądź Przedsiębiorczy

Dzisiaj skończyłem czytać podręcznik do przedsiębiorczości dla LO i szczerze powiem, że spodziewałem się czegoś znacznie gorszego. Jest dobrze, ale nie w tym kierunku.

To czego się spodziewałem to naukowy podręcznik do ekonomi i giełdy. Gdzie w sposób “naukowy” będzie się tłumaczyć rzeczy tak proste, jak konstrukcja cepa. Okazało się zupełnie inaczej i to mnie bardzo miło zaskoczyło. Wszystkie zagadnienia są genialnie i zrozumiale wytłumaczone. Nie znalazłem co prawda naszej ulubionej regułki aktywów i pasywów, ale wielki respect w stronę autorek.

Wiedza w książce jest zatem OK, ale kontekst tej wiedzy to wielkie nieporozumienie. Zrozumiałem, że w Polsce zajęcia z Przedsiębiorczości, powinny się nazywać – Przygotowanie do życia w Systemie. Dlaczego tak? Bo poruszane są tematy związane z przedsiębiorczością, ale od strony przygotowania do bycia szarym człowiekiem :)

Mamy liźnięte wiele tematów od inflacji prze bezrobocie do PKB. Mamy nawet omówiony proces ubiegania się o prace. Błąd kontekstu polega na tym, że proces rekrutacji nie jest omawiany z punktu widzenia przedsiębiorcy, a osoby ubiegającej się o pracę! Kontekst nie mówi jak zatrudnić dobrego pracownika tylko jak znaleźć dobrą pracę. Podobnie omówione tematy podatków, prawa konsumenta i wiele innych aspektów.

Podręcznik nie uczy zakładać i prowadzić firmy. Uczy natomiast i to bardzo dobrze zasad systemu. Podstawy ubezpieczeń społecznych, prawa pracy itp. Przekonałem się, że nasze 2 najnowsze projekty w fundacji mają rację bytu i trzeba je rozkręcić jak najszybciej. Więcej o nich napisaliśmy na forum:

(może chcesz zorganizować?)
Alterantywna Lekcja Przedsiębiorczości
http://forum.kcbe.pl/viewforum.php?f=36

Klub Biznesu i Rozwoju Osobistego
http://forum.kcbe.pl/viewforum.php?f=37
Pomimo, krytyki polecam ten podręcznik. Dość często zdarzają się w mojej poczcie pytania typu “O co chodzi z tym Zusem”. A tam jest to genialnie wytłumaczone.

Na koniec. Chciałbym wam przypomnieć wpis o tym, że MOTYWACJA NIE ISTNIEJE. Albo coś chcemy robić i to robimy, albo tego nie chcemy i tego nie robimy, albo chcemy marudzić i marudzimy :) . I wiecie co. Okazało się, że osoba, po której nigdy bym się tego nie spodziewał, ma na ten temat w zasadzie identyczne zdanie co ja. Bardzo dobrze, że moda na motywowanie się odchodzi do lamusa, a ludzie zaczynają dostrzegać, że można bardzo dobrze dawać sobie radę nawet w okresach “kiedy nam się nie chce”.
Motywacja dla Rozsądnych
www.escapemagazine.pl/293874-motywacja-dla-rozsadnych 

To tyle na dzisiaj. Jutro MJM (www.myslecjakmilionerzy.pl) w Katowicach, a w niedziele w Krakowie. W przyszłym tygodniu Lublin i Rzeszów. Serdecznie was zapraszam.


KATEGORIE-








Newsletter-



Imię:


Nazwisko:


E-mail:




Tutaj będę-

18 02 2012 Warocław
Czas Ludzie Pieniądze
Na zaproszenie Andrzeja Burzyńskiego będę we Wrocławiu opowiadał o sposobach pozyskiwania pieniędzy na biznes oraz na jego rozwój. Razem ze mną będzie Stanisław Kaczmarek z Wielkopolskiego Domu Finansowego. Tutaj dowiecie się szczegółów. 71 788 05 88, biuro@bbgroup.com.pl.

zobacz





Liczba komentarzy: 13

Jacek - Gravatar

Jacek

Widac, panie ktore pisaly ta ksiazke niesa przedsiebiorcami. Z drogiej strony jak by napisac taka ksiazke to obawiam sie, ze byla by ona niezgodna z obecna polityka prowadzona przez partie zadzace. Zreszta niekazdy moze, powinien lub chce byc przedsiebiorca. Wykfalifikowana sila robocza, ludzie oddajacy sie swoim pasja czy zwykli pracownicy tez sa bardz potrzebni, a ta ksiazka powinna im pomuc lepiej sie odnajdowac w swiecie biznesu i ulatwic wspulprace z pracodawca/przedsiebiorca, a z tad juz niedaleka droga do biznesu w ktorym aktywa i pasywa zadza:P

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 15:52Cytuj ten komentarz
Jacek - Gravatar

Jacek

think big jak to powiedzial donald ale trump

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 15:54Cytuj ten komentarz
Podeszwik - Gravatar

Podeszwik

Ja może coś powiem o tym, bo jestem uczniem liceum i miałem przedsiębiorczość rok temu. Nie mieliśmy żadnych podręczników, a pani nam dyktowała same regułki. DOSŁOWNIE zykła pamięciówka…a IMO przedsiębiorczość to powinen być przedmiot żywy ktory nauczy nas założyć firmę etc., przełamie bariere przed założeniem właśnej firmy, zmusi nas do stworzenia biznseplanu, że ten przedmiot pokaże nam że UE daje ogromne fundusze dla nowych firm etc.

Niestety jedynie co się nauczyliśmy to wypełniać PIT. I też jak było coś o pracy to tylko z perspekty że my jej szukamy, a nie że możemy mieć własną firmę.

Nie wiem jak wygląda podręcznik, ponieważ nam nie kazali kupować więc trudno mi się do tego odnieść. W mojej szkole te lekcje zawsze były sztywne i regułki na pamięć…

Pozdrawiam.

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 17:09Cytuj ten komentarz
Jolanta Gajda - Gravatar

Jolanta Gajda

Ciekawi mnie, jakie wykształcenie mają osoby, które uczą w szkole przedsiębiorczości. Bo jeśli matematyk uczy matematyki, a polonista uczy polskiego, to przedsiębiorczości powinien uczyć przedsiębiorca… No ale to raczej marzenie ściętej głowy ;) .

A co do podręczników – moim zdaniem powinny one pokazywać problemy zatrudnienia, podatków itp. z obu stron – zarówno zatrudnionego, jak i pracodawcy. Dopiero wtedy ma się pełen ogląd na sprawę. No i być może ułatwiłoby w przyszłości wybór tego, kim chce się zostać – zatrudnionym czy zatrudniającym ;) .

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 19:54Cytuj ten komentarz
Szymon - Gravatar

Szymon

Kamil trochę przynudzasz już tym jak to jest źle bo masy nie są uczone niczego o działalności gospodarczej. Nie da się przeskoczyć statystyki i praw marketingu. Statystyka mówi, że zawsze będzie więcej osób zatrudnionych niż zatrudniających – tak było jest i będzie i nie zmienisz tego :) . Co do marketingu – kiedy przygotowujesz produkt to kierujesz go do określonej grupy docelowej. Daj mi chociaż jeden powód, dla którego książka skierowana do uczniów (z których statystycznie zdecydowana większość zostanie pracownikiem) ma mówić o zakładaniu własnej firmy? Tak, wiem że może jednocześnie poruszać obydwa zagadnienia ale blokuje to program nauczania (a został on przygotowany tak, aby szkolił pracowników i nie ma sensu tego zmieniać).
Jeśli ktoś ma predyspozycje na dobrego przedsiębiorcę to tak jak ty, ja i wiele innych osób czytających tego bloga poradzi sobie bez lekcji przedsiębiorczości bo to czego mógłby dotyczyć podręcznik nie obejmowałoby nawet podstaw :) .
Podsumowując – pozwólmy pracownikom pracować, a sami zajmijmy się tym, żeby pracowało się im jak najlepiej i jak najwydajniej dzięki czemu będą w stanie budować jednocześnie swój jak i nasz przychód :) .

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 19:57Cytuj ten komentarz
shrew - Gravatar

shrew

@Jolanta Gajda – odpowiem Ci, jak było u mnie w liceum. Przedsiębiorczości uczyły w naszej szkole dwie kobitki. Jedna była po filologii klasycznej, uczyła łaciny. Druga była po pedagogice. Obie skończyły jakieś studium (3 semestry) i uzyskały uprawnienia do uczenia przedsiębiorczości. I jej uczyły :)

Natomiast faktem jest, że obie kobitki grały na giełdzie, można było z nimi pogadać na temat podatków, prawa gospodarczego – po prostu interesowały się tym i pewnie dlatego zrobiły sobie owe studium.

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 20:23Cytuj ten komentarz
Sebastian Schabowski - Gravatar

Sebastian Schabowski

A ja uczyłem się z podręcznika autorstwa Marka Belki. Z tego, co pamiętam, bardzo mi się podobał sposób przedstawiania w nim informacji, natomiast pewnie treściowo było podobnie – nie kształcił przedsiębiorców, ale wyjaśniał o co chodzi z tym rynkiem, popytem, podażą, bankiem centralnym, giełdą itp. Nauczyciel nie był biznesmenem, ale był jak dla mnie kompetentny. Pamiętam między innymi, że pisaliśmy biznesplan.

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 21:05Cytuj ten komentarz
Dawid Chojnacki - Gravatar

Dawid Chojnacki

a ja miałem z przedsiębiorczości 5 :) ale swoją drogą to mieliście chyba złych nauczycieli. co rpawda większość tematów to było tak jak jest napisane z punktu widzenia ‘szarego człowieka’, ale my jeszcze lizneliśmy biznes plan, zakładanie firmy (co, gdzie i za ile), itp. nie mówię, że było tego wiele, ale też nie była to jedna lekcja

Skomentowano: 21 Wrzesień 2007 o godzinie 22:22Cytuj ten komentarz
Jarosław Siergiejewicz - Gravatar

Jarosław Siergiejewicz

Z lekcjami przedsiębiorczości w polskich szkołach jest zapewne różnie – co szkoła to inny nauczyciel, inny styl nauczania i inny podręcznik i inna forma wiedzy. Teoretycznie program jest jeden, ale wiedza uczniów bardzo zróżnicowana. ja miałem ten przedmiot trzy lata temu w liceum – na koniec roku miałem 5, chociaż w pierwszym semestrze byłem nawet zagrożony (po prostu podpadłem nauczycielce).

Dzisiaj stwierdzam, że to tylko od ucznia zależy jaki bagaż wiedzy wyniesie. Ja mając w szkole tylko samą suchą teorię nie zniechęciłem się do przedsiębiorczości. bo jak ktoś kiedyś napisał “W przedsiębiorczości liczy się pasja” i wówczas można pokonać wszelkie przeszkody.

Ale z drugiej strony ciekawe są dane statystyczne w Stanach Zjednoczonych, gdzie aż 70% licealistów planuje założenie firmy (wskaźnik ten jest jeszcze wyższy wśród Afroamerykanów – plany takie ma aż 80% licealistów z tej grupy etnicznej)

i ponad to idą za tym dodatkowe działania: 35% młodzieży uczęszcza na dodatkowe zajęcia z ekonomii, 27% natomiast wybiera kursy przedsiębiorczości.

W Polsce niestety porównanie to wygląda mizernie – może chęci założenia własnej firmy są średnie (ok. 20-40% – w zależności od badań) ale co gorsze nie ma za tym żadnych działań zarówno oddolnych od uczniów (np. jakieś kluby szkole, itp.) jak i odgórnych (brak jakichkolwiek dodatkowych zajęć, już nie wspominając o często mało ciekawych formach zajęć lekcyjnych)

Skomentowano: 22 Wrzesień 2007 o godzinie 17:51Cytuj ten komentarz
Mateusz Kupilas - Gravatar

Mateusz Kupilas

“nie ma za tym żadnych działań zarówno oddolnych od uczniów (np. jakieś kluby szkole, itp.) jak i odgórnych (brak jakichkolwiek dodatkowych zajęć, już nie wspominając o często mało ciekawych formach zajęć lekcyjnych)”

Zgadza się. U mnie w szkole miało być jakieś koło młodych przedsiębiorców, lecz w praktyce wyszło na to, że jedyne opłacalne przedsięwzięcie to produkcja identyfikatorów dla uczniów (które MUSIMY mieć). A oferty konkurencji oczywiście brak ;)

Jedyne co mi pozostało to prowadzeni własnego serwisu www. Jakiś czas temu w komentarzach na tym blogu pisałem, że założyłem własny mały portalik (było to chyba w “młotek czy pieniądze”).
Jakoś mi się to rozwija. Dziś mam z tego więcej kasy niż mój 4 lata starszy brat na stażu zarabia ;)
Jestem dopiero w II LO. Myślę, że do matury dam rade działalność założyć. Oczywiście to tylko plan, co z tego będzie, czas pokaże…

pozdrawiam
Mateusz

Skomentowano: 24 Wrzesień 2007 o godzinie 14:57Cytuj ten komentarz
pd - Gravatar

pd

Masz ciekawe podejscie do motywacji. Powiem Ci jak jest z tym u mnie.

Jesli pracodawca nie zaplaci mi tyle ile bede chcial nie bede zmotywowany by cos robic. Bede robil rozne rzeczy ale w domu, dla siebie, a nie dla mojego pracodawcy.

Ale jesli slyszysz o £120 za godzine to masz motywacje by czegos sie poduczyc nawet na potrzeby tego jednego zadania do wykonania.

Inaczej bede niedomotywowanym, znudzonym pracownikiem i znikne ze stanowiska predzej niz sie wydaje to mojemu pracodawcy zostawiajac go na pastwe losu. Przykro mi ale ja nie mam czasu na prace z wyzyskiwaczami.

Mysle ze motywacja wszedzie jest potrzebna, ale zawsze jest rozna i zalezna od potrzeby.

Skomentowano: 24 Wrzesień 2007 o godzinie 18:07Cytuj ten komentarz
Jolanta Gajda - Gravatar

Jolanta Gajda

Do mojego przedmówcy: Kasa od pracodawcy to raczej motywacja krótkotrwała i zwodnicza. Dziś cię ta kwota usatysfakcjonuje i zmotywuje, a za jakiś czas się przyzwyczaisz i już cię nie będzie motywować.

Jeśli poza kasą nie ma żadnej innej motywacji, to nie potrwa ona zbyt długo. Trafisz dość szybko na pułap możliwych do osiągnięcia zarobków. Jeśli pracujesz u kogoś, ten pułap zawsze istnieje.

Skomentowano: 25 Wrzesień 2007 o godzinie 6:15Cytuj ten komentarz
pd - Gravatar

pd

Pieprzenie, pracuje zeby sie utrzymywac i sam wybieram moje zarobki. Mam motywacje do uczenia sie rzeczy tylko dla siebie, oferuje swoja wiedze za pieniadze. Jesli trafiam na pulap finalny, szukam pracodawcy z lepszymi perspektywami na prace, wyzwania, rozwoj i pieniedzmi.

Nikt nie powiedzial ze po pracy nie pracuje dla samego siebie.

7 lat sie nie przyzwyczailem wiec watpie bym sie przyzwyczail.
Wybacz Jolanto, ale gdzies trzeba pracowac, a to ode mnie zalezy w ilu miejscach i za ile. Na pewno nie za gowniane pieniadze i bez satysfakcji, w dodatku z wygórowanymi zadaniami. Wtedy umowa wygasa natychmiastowo. Tak jak motywacja.

Jesli podpisujesz jasny kontrakt na rok, dwa(dwa to moze za dlugo, zawsze po 12 miesiacach jest rozmowa o wieksze pieniadze) z dokladnym zakresem zadan, ale jednoczesnie wiesz ze bedziesz miec zabezpieczenie finansowe i powiedzmy jakies wyzwania – to ciezko mowic o krotkotrwalej motywacji, szczegolnie jesli patrzysz na perspektywe co moze byc 12 miesiacach i rozmowie renegocjacyjnej.

Motywacja nie istnieje jak pracujesz dla siebie. Inaczej jest gdy pracujesz dla kogos.

Skomentowano: 26 Wrzesień 2007 o godzinie 11:21Cytuj ten komentarz


Zostaw komentarz-

najmodniejsze sukienki i suknie wieczorowe dla eleganckich kobiet