• Data: 19 marca 2015
  • |
  • Autor: Kamil Cebulski
  • |
  • Kategoria: Artykuły

O ukrywaniu narkotyków przed złodziejami

Siedzę sobie w autobusie na granicy z Ukrainą. Piesek znalazł w schowku u kierowcy kilkanaście kartonów papierosów. Czekamy na przewąchanie całego autobusu i załatwienie przez kierowcę biurwokracji ze złodziejami. Inni, a tylko ja chyba nic nie przemycam, przeszli obok pieska bez problemu. Na oknie stróżówki złodziei jest napis “Czy Twoje dzieci są dla Ciebie ważne? Nie przemycaj. Bądź ojcem, nie przestępcą”. A czy nie jest tak, że to właśnie z przemytu pochodzą pieniądze na jedzenie dla dzieci kierowcy? Jeżeli taką logikę stosują sędziowie w polskich sądach to trudno się dziwić, że seria z kałasznikowa to pobicie. Dzisiaj trochę o tym jak przemycać i nie wpaść.

We Lwowie był taki jeden wykład. Wykładowca, młody chłopak, pochlał do 5 rano dzień wcześniej i musiał odespać. Przyszedł do sali 15 minut po czasie bez swojego komputera tylko z prezentacją na pendrivie, a na sali nie było żadnego. Na sali też nie było organizatora tylko uczestnicy i inni wykładowcy. Zadzwonił po organizatora i mówi, że nie ma komputera. Ten przyniósł swój. Kolejne 15 minut. Pendrive nie chciał się dać odczytać. Wykładowca skoczył do swojego pokoju i mailem wysłał prezentację do komputera organizatora. Wykład się zaczął z poślizgiem 45 minut. Zarówno organizator jak i wykładowca przeprosili nas za opóźnienie “z przyczyn technicznych”. Dla nich to przyczyna techniczna, a dla mnie dziadostwo i brak szacunku. Wystarczyło przyjść wcześniej i sprawdzić czy wszystko działa. Była taka możliwość.

Piszę o tym, gdyż podobnie było z tym wywąchaniem papierosów. Jak już kupować coś nielegalnego czy też przemycać to wypadałoby się do tego przygotować i robić to profesjonalnie, a nie jak tę konferencję we Lwowie. Potem będziemy mieć pretensje do pieska czy też do technologii, że zawodzi.

Ekspertem nie jestem, ale jeżeli chodzi o oszukanie pieska to sprawa jest dosyć prosta. Psy wyczuwają zapach. Niestety zapach jest trudno ukryć. Nawet jeżeli włożymy towar do kilku torebek foliowych I wrzucimy do zbiornika z benzyną to po kilku/kilkunastu godzinach zapach przejdzie przez folię, przeniknie przez paliwo, jak również przejdzie przez pory w stali i pies wyczuje. Ukrycie zapachu jest niemożliwe. Bez problemu da się jednak ukryć zapach na krótki czas.

Jeżeli więc macie marihuanę czy nielegalne papierosy I chcecie być bezpieczni przed pieskami to zasada jest prosta. Wkładacie wasz towar w torebkę foliową i szczelnie zamykacie. Macie godzinę. Za godzinę nie wyjmując towaru, całą waszą torebkę wkładacie w drugą. Za godzinę w trzecią, za kolejną godzinę w czwartą i tak dalej.

Dokładnie tak zrobiły mrówki, które mimo obwąchania nie wpadły. Nie jestem pewien czy zrobiły to z rozwagą czy wyszło im tak przez przypadek, gdyż papierosy do przemytu kupiły na samej granicy. Dosłownie. Autobus się zatrzymał na checkpoincie na granicy ukraińskiej, strażnik daje kierowcy jakiś papierek. Kierowca jedzie na parking. Cały autobus oprócz mnie, ok 8 osób, wychodzi i idzie do sklepu, wychodzą z siatkami. Wchodzą do autobusu. Bez żadnego zażenowania, na środku autobusu pakują papierosy w torebki foliowe, potem w pończochy I obklejają dookoła pasa czy w nogawkach. Kierowca rusza do kolejnego punktu na granicy. Zatrzymuje się. Wchodzi ukraiński celnik i zbiera paszporty. Kilka osób kończy się “ubierać” celnik nie reaguje. Wychodzi i życzy powodzenia.

Potem polska granica. Procedura podobna. Celniczka zebrała paszporty i prosi wszystkich o wyjście na zewnątrz z bagażami. Zerka szybko do bagaży. Czekamy. Po 20 minutach przychodzi piesek i wącha. Jeszcze nie wszedł do autobusu, a już znalazł schowek przy drzwiach. Potem kolejny i kolejny bez najmniejszego problemu. Potem piesek przechodzi obok nas pasażerów i wącha bagaże. Nic nie znajduje. Kierowca musiał „uzbroić” autobus jeszcze przed wyjazdem ze Lwowa i nie włożył papierosów do żadnej, ani chociażby najmniejszej torebki foliowej. Poniżej zdjęcie.

papierosy

Pisząc te słowa zakończyliśmy już kontrolę. Czekamy na kierowcę. Kobieta która siedzi obok mnie rozpięła bluzkę i wyjmuje zawiniątka. Muszę stwierdzić, że ma całkiem ładny biustonosz i majteczki. Mogłaby być trochę młodsza :)

Dorwałem się do Internetu i czytam co tam się w Legionowie i Sosnowcu działo pod komendami szpitali dla obłąkanych zwanych dla niepoznaki policją. Cierpią oni na nieopisaną do tej pory chorobę psychiczną, która się objawia potężną miłością do jednej roślinki i różnych pochodnych produktów. Są w stanie zabić, aby zdobyć gram tej rośliny. I kto tutaj jest bardziej uzależniony od marihuany co? Ciekawe ile dilerów zostało pobitych lub zabitych przez swoich klientów narkomanów, a ile ludzi zostało uduszonych czy też pobitych przez policję, która podobnie jak narkomani chciała zdobyć towar?

Wracajmy jednak do tematu. Polecam wam zapoznać się z osobą Barego Coopera. Bary był zawodowym trenerem psów. Kochał te zwierzęta. W wieku dwudziestu kilku lat tresował psy na potrzeby policji i był w tym fachu jednym z największych ekspertów w USA. Jego psy wygrywały najważniejsze konkursy. Po kilku latach został policjantem. Specjalizował się w łapaniu i znajdywaniu narkotyków w samochodach. Ilość dokonanych przez niego aresztowań biła wszelkie rekordy.

Na szczęście po 8 czy 9 latach przeszedł na jasną stronę mocy. Odszedł z policji i zaczął uczyć ludzi jak kupować, chować, przemycać czy sprzedawać dowolne roślinki. Został znanym w całych stanach aktywistą. Przykładowo wynajął dom. Wyposażył go w sprzęt do uprawy roślin i zasadził zamiast marihuany zwykłe choinki. Umieścił w domu pełno kamer i sprowokował przeszukanie, które było nielegalne. Innym razem zostawił torbę w parku, gdzie umieścił trochę pieniędzy, używaną fajkę do palenia marihuany oraz kartkę z nazwami różnych narkotyków. Wszystko tak, aby to wyglądało na torbę dilera. Następnie zadzwonił na policję i powiedział, że ktoś w parku zostawił torebkę na ławce. Przyjechał policjant, spojrzał do torby. Wziął pieniądze do własnego portfela, a torbę wyrzucił do najbliższego śmietnika. Bary wszystko nagrał.

W ramach zemsty policja zaczęła go prześladować. Zabrała mu nawet dzieci pod byle pretekstem. Nie pamiętam dokładnie czy odzyskał w końcu dzieci czy je porwał z rodziny zastępczej, ale pewnego dnia zabrał je wraz z żoną na wycieczkę na Arubę, gdzie wynajął najszybszą motorówkę jaką mógł i popłynął do meksyku, gdzie dostał azyl.

Bary pisze książki, tworzy audycje radiowe jak również stworzył dwa filmy dokumentalne. Dość mało budżetowe, ale przepełnione konkretnymi radami. Są dostępne na YouTube za darmo. Pierwszy to Never Get Busted Again, a drugi to Never Get Raided Again. Niestety tylko po angielsku, ale może ktoś zrobi napisy co? Można tym naprawdę komuś życie uratować.

Niedawno pisałem, że bardzo duża część ludzi wpada za zatrudnianie kogoś na czarno, gdyż zamiast dać mu gotówkę w kopercie to robi mu przelew do banku. Totalna głupota. Podobnie jest z narkotykami. Bary mówi, że znaczna większość aresztowań jakich dokonał spowodowana była dwoma sytuacjami. Pierwsza to gdy prosił ludzi o dokumenty to ci zaglądali do schowka w aucie, gdzie na widoku były skręty. Druga przyczyna to wystarczyło zajrzeć do popielniczki, gdzie ludzie oprócz popiołu zostawiali wygaszone resztki skrętów zamiast wyrzucić przez okno. Właśnie takie pierdoły. I za taką głupotę kilka miesięcy więzienia. To co prawda dane z USA, ale głupotę Bóg raczej podzielił równo po całym świecie.

Wracając jednak do granicy. Dwie całkiem młode dziewczyny zostały zatrzymane na granicy. Jeszcze przed przeszukaniami. Miały coś nie tak z wizami czy pozwoleniami na pracę. Jedna z nich bardzo mi pomogła na dworcu we Lwowie, bo miałem źle bilet wydrukowany. Celniczka ma krzyżyk na szyi, a ludziom pracować na jedzenie zabrania. Katoliczka kurwa.

Siedzimy już 4 godzinę na granicy. Czekamy na inny autobus, bo kierowcę chyba aresztowali. Rozmawiam z ludźmi. Jedna Ukrainka, ok. 70 letnia kobieta mająca 6 prawnuków, przemyciła kilka kartonów papierosów. W drodze powrotnej ma za wszystko kupić w najbliższej biedronce pampersy dla dorosłych dla siebie i sąsiadki. Przebitka nie taka jak na papierosach, ale się opłaca. Już powinniśmy być w Lublinie, a my ciągle na granicy. Kobieta spóźni się na ostatni autobus powrotny. Będzie nocować na dworcu.

Mija już 5 godzin jak siedzimy “aresztowani” na granicy. Nie chcą nam oddać paszportów, aby np. jechać dalej stopem. Mamy czekać na kierowcę aż skończą z nim procedury. Po co? Nie wiem. Od godziny powinienem być w domu. Sklepu nie ma, a te kurwy nawet wody czy herbaty nie zaproponowały. Ja tam dam sobie radę, ale tej kobiety mi szkoda. Zaczęła pić wodę z kranu z łazienki… Podszedłem do przejeżdżających przez granicę samochodów, wyjaśniłem sytuację i poprosiłem o coś do picia. Dostałem nawet batonik. Ludzie nie chcieli pieniędzy za jedzenie. Bardzo sympatyczne małżeństwo z małym dzieckiem. Pozdrawiam was. Kobieta grzecznie podziękowała. Wodę wzięła, batonika nie chciała, ma problemy z cukrem.

Już nas uwolnili. Prawie 6 godzin czekania na granicy + kolejka po stronie ukraińskiej. Kierowcę jednak wypuścili i jedziemy „naszym” autobusem. Kobietę okłamałem i powiedziałem, że szwagier jest kierownikiem w jednym z hoteli niedaleko dworca i załatwi jej pokój za darmo. Opłaciłem pokój i jedzenie. Chciałem jej dać hrywny co mi zostały (z 20-30 zł), ale nie chciała przyjąć. Powiedziała, że ja młody i na pewno ich potrzebuję, a jej wiele do życia nie potrzeba …

Idę spać!

  • mar 2015
  • 7

Kto bardziej odpowiada

Urzędnicy gdy niszczą komuś życie lubią mówić, że oni tylko wykonują swoją pracę. Hitlerowcy mówili, że tylko wykonywali rozkazy. Wtóruje temu często środowisko wolnościowe i mówi np. że nie zabija się posłańca. Ja mam na to odmienne zdanie. Bez problemu mogę zwołać 460 ludzi. Nazwiemy naszą organizację sejm. Zbiorę 100 osób i stworzę senat itd. […]
  • lut 2015
  • 24

63 listy polecone i ponad 20 posiedzeń sądu w sprawie o 100 zł mandatu

W 2011 roku zostałem zatrzymany przez policję, która usiłowała naciągnąć mnie na mandat. Taki zwykły, drogowy. Nieważne czy okrada Cię policja czy złodziej to nie przystoi mężczyźnie oddawać pieniędzy bez chociażby podjęcia najmniejszej próby obrony. Tak też jak zwykłem to czynić, mandatu nie przyjąłem. Sprawa trafiła do sądu, a ja obrałem tumiwisizm jako taktykę obronną. […]
  • lut 2015
  • 22

Gorsze niż kobieca logika

A w UK zajęcia na bogato. Na zdjęciu macie Iana Davidsona, który w swojej karierze kilkanaście firm technologicznych. Cztery z nich sprzedał do korporacji za grube setki milionów dolarów. Jedną do Cisco, drugą do Lucent, a pozostałe dwie do wielkich firm światowych o istnieniu których nie miałem pojęcia. Ich nazwa niewiele mi mówi to też […]
  • lut 2015
  • 11

Morderstwo czy samoobrona

Pewnie część z was zna temat Rossa Ulbrichta i serwisu Silk Road. W kilku zdaniach Silk Road to serwis, gdzie można było kupić prawie wszystko, zwłaszcza nielegalne rzeczy. Takie narkotykowe Allegro. Serwis działał w sieci TOR, a płaciło się za pomocą Bitcoina, co gwarantowało anonimowość. Jednym słowem majstersztyk. Niestety serwis został zamknięty, a o jego stworzenie […]
  • lut 2015
  • 7

Wojownicy i magowie

Jeżeli spojrzymy na gry komputerowe to często mamy w nich dwie klasy postaci. Mamy wojowników, którzy walczą mieczami, tasakami, łukami, kuszami  oraz magów, którzy używają magicznych ksiąg i rzucają czary, zaklęcia, klątwy. Wojownicy przeważnie są dość mocnymi postaciami na początku rozgrywki. Magowie grę zaczynają jako dość słaba postać, jednak kiedy się już rozwinie ich umiejętności to […]
  • lut 2015
  • 1

Holdingi w UK, a 10 PKD w Polsce.

Wczoraj o dziwo Marek dołączył do programu szkolenia ze spółek w UK moduł o Holdingach. Piękna sprawa. W skrócie można powiedzieć, że gdy masz więcej spółek to możesz utworzyć spółkę holdingową. Nie może ona prowadzić działalności gospodarczej i musi mieć przynajmniej 10% udziałów w spółkach wchodzących do holdingu. Od teraz nie trzeba prowadzić oddzielnej księgowości […]
  • sty 2015
  • 31

Na co tyle tych różnych faktur?

Za chwilę rozpoczyna się w Rotherhamie kolejne nasze seminarium o spółkach. O ile w tamtym roku jeździli głównie przedsiębiorcy z doświadczeniem, tak w tym roku dominują ludzie, którzy dopiero zaczynają. I tak sobie właśnie w samolocie dyskutowaliśmy o polskiej księgowości, a dokładnie o różnych formach fakturowania. Wydawać by się mogło prosta rzecz. Jak ktoś zapłaci […]
  • sty 2015
  • 29

Branie pomocy hańbą na honorze

Zostałem poproszony przez TVP o nagranie wypowiedzi dotyczącej programu tanich rządowych kredytów dla młodych ludzi „Pierwszy biznes – wsparcie w starcie”. Niestety nie udało się dograć terminu i miejsca, ale temat warto poruszyć. Dla mnie człowiek korzystający z czegoś takiego, podobnie jak z dotacji, ma plamę na honorze. Nie jakąś wielką, przez którą ręki bym […]
  • sty 2015
  • 19

Polska, Polską, Polsce

Spójrzmy na Państwo, jak na każde inne stowarzyszenie, posiadające członków, statut itp. Stowarzyszenie to nakłada na swoich członków różne składki członkowskie i zdecydowało nawet, że będzie zamykać w klatce ludzi, którzy tych składek nie płacą. Podjęło również uchwałę, że za swojego członka uważa każdego, kto urodził się na określonym terytorium lub jeżeli jeden z jego […]
Check out my English blog!

KATEGORIE-









Newsletter-



Imię:


Nazwisko:


E-mail:







Afryka

FUNDACJA - www.kcbe.pl-